- Ciężko opisać, co dzieje się w mojej głowie. Na pewno panuje ekscytacja i szczęście. Będę potrzebował jednak chwilę czasu, by sobie poukładać to, co się dziś wydarzyło - powiedział po zwycięstwie z Motorem Lublin bohater meczu i zdobywca dwóch bramek, Jakub Żewłakow.
Żewłakow: Najważniejsze jest to, że udało mi się pomóc drużynie
- Na pewno lepiej smaku dziś to zwycięstwo jako rewanż za porażkę w Pucharze Polski. Najważniejsze jest to, że udało mi się pomóc drużynie i mogliśmy dopisać kolejne trzy punkty. Generalnie tylko to się liczy.
- Na gorąco ciężko powiedzieć, z czego wynikały nasze liczne błędy w tym meczu. Szczególnie po takim przebiegu spotkania. Czas na analizę na pewno przyjdzie i wtedy będziemy wytykać błędy. Teraz jest czas na świętowanie.
- To na pewno nie był łatwy mecz. Motor to bardzo dobra drużyna - zarówno w obronie, jak i ataku. Po raz kolejny było nam ciężko, ale dziś ze zwycięskim rezultatem. O zwycięstwie zadecydowała skuteczność. Strzeliliśmy więcej bramek i zabieramy trzy punkty do Warszawy.
- Wydaje mi się, że jesteśmy drużyną, której, gdy ktoś się na na nas uweźmie, można zarzucić wszystko, ale na pewno nie brak wiary. Zawsze wierzymy do końca. To chce w nas zaszczepiać trener Marek Papszun. Nie ważne, co by się działo, nawet gdybyśmy przegrywali 0-5, wierzylibyśmy do końca. Często udowadniamy, że jest to dobry sposób myślenia.

