Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Zapowiedź

29 lat bez porażki

sobota, 12 września 2026 19:16
29 lat bez porażki
fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com
Legionisci.com
WiśniaLegionisci.com
0

W niedzielę Legia Warszawa podejmie Widzew Łódź, który do tego meczu przystąpi z nowym trenerem. Mateusz Stolarski w debiucie  zmierzy się z drużyną, która w tym sezonie ligowym jeszcze nie przegrała i ma wyjątkowy patent na grę przeciwko Widzewowi na swoim stadionie. 

Ostatnie mecze pokazały, że Legia Marka Papszuna potrafi grać do końca. Przed tygodniem w doliczonym czasie gry przegrywała z Motorem, aby ostatecznie wydrzeć mu zwycięstwo po dwóch golach Jakuba Żewłakowa. Wcześniej trafienia w końcówce dały wygraną nad Pogonią oraz remis ze Śląskiem Wrocław. Czy tym razem legioniści będą w stanie rozstrzygnąć spotkanie bez emocjonalnego rollercoastera?

Ostatni tydzień był dla "Wojskowych" wyjątkowo... dziwny. Najpierw w Pucharze Polski przegrali w Lublinie z Motorem aż 0-3 i pożegnali się z rozgrywkami już w pierwszej rundzie. Cztery dni później wrócili na ten sam stadion, długo prowadzili po rzucie karnym Rafała Augustyniaka, później w ciągu kilku minut stracili dwie bramki, a jeszcze po 90. minucie przegrywali 1-2. Wtedy dał o sobie znać Jakub Żewłakow i trafił w 95. i 101. minucie, kompletnie odwracając losy spotkania.

 

Papszun nie uważa, żeby można było sprowadzić to do przypadku. Przed Widzewem zwracał uwagę, że podobnych końcówek było już zbyt wiele, a walka do ostatniej akcji jest zresztą znakiem rozpoznawczym ekip, które prowadził do tej pory.

Jednocześnie legioniści potrafią mieć bardzo dobre fragmenty, ale później zbyt łatwo oddają inicjatywę. Papszun jako przykłady wskazywał wyjazdy do Gliwic i Kielc, gdzie jego drużyna miała korzystny wynik, lecz na zbyt długo pozwalała przeciwnikom przejmować kontrolę nad grą. Podobny sygnał pojawił się ostatnio w Lublinie. Motor w ciągu trzech minut zamienił 0-1 na 2-1 i dopiero szalona końcówka uratowała Legii zwycięstwo.

Paradoks polega na tym, że mimo tych zastrzeżeń liczby stołecznej ekipy są bardzo dobre. Po siedmiu kolejkach Legia ma cztery zwycięstwa, trzy remisy, 15 punktów i nadal pozostaje bez ligowej porażki. Przed rozpoczęciem ósmej kolejki zajmowała drugą pozycję. Papszun przyznał, że taki dorobek przed startem sezonu zapewne przyjąłby bez wahania. 

Żewłakow walczy o skład

Największym wygranym ostatniego ligowego spotkania jest bez wątpienia Żewłakow. W Lublinie zdobył swoje pierwsze gole w pierwszej drużynie Legii, potrzebując na dublet zaledwie kilku minut. Jego wejście było tym bardziej efektowne, że pojawił się na murawie dopiero w 80. minucie. Papszun potwierdził przed niedzielą, że 19-latek wszedł już na poważnie do rywalizacji o miejsce w składzie i jest brany pod uwagę nawet do gry od pierwszej minuty z Widzewem.

Motor Lublin - Legia Warszawa Jakub Żewłakow
fot. Woytek / Legionisci.com

Dobra wiadomość dotyczy również Pawła Wszołka. Doświadczony zawodnik wrócił do treningów i jest już gotowy do gry. Więcej cierpliwości będzie potrzeba przy Shinnosuke Fukudzie, który dopiero rozpoczyna adaptację po przeprowadzce do Polski. Podobnie sytuacja wygląda z Bohdanem Wjunnykiem, choć zdaniem Papszuna Ukrainiec może potrzebować nieco mniej czasu.

W piątek przygotowania do Widzewa weszły już w ostatnią fazę. Na treningach szczególnie dużo miejsca poświęcono taktyce i stałym fragmentom gry. Ten drugi element nie jest przypadkowy - Papszun przyznał, że po wcześniejszych problemach z bronieniem stałych fragmentów Legia poprawiła się w tym zakresie, a w ostatnim spotkaniu sama wykorzystała je do zdobywania bramek.

Widzew z nowym trenerem

Jeszcze w czwartek wydawało się, że jednym z najważniejszych wątków niedzielnego spotkania będzie kolejny powrót Aleksandara Vukovicia na Łazienkowską. Widzew odsunął jednak byłego piłkarza i trenera Legii od prowadzenia pierwszej drużyny. Na nazwisko następcy nie trzeba było długo czekać. W piątek Widzew oficjalnie ogłosił zatrudnienie Mateusza Stolarskiego, który właśnie w Warszawie zaliczy debiut w nowym klubie.

33-letni szkoleniowiec jest dobrze znany Legii z pracy w Motorze Lublin. Najpierw przez dwa lata był tam asystentem, a wiosną 2024 roku przejął pierwszy zespół i poprowadził go do awansu do Ekstraklasy. Teraz otrzymał znacznie bardziej wymagający projekt - Widzew z dużymi ambicjami i kosztownie przebudowaną kadrą, ale również z wynikami zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Legia Warszawa - Motor Lublin Mateusz Stolarski
fot. Maciek Gronau / Legionisci.com

Stolarski nie miał nawet pełnych dwóch dni na pracę z zespołem przed pierwszym spotkaniem. Na inauguracyjnej konferencji zapowiedział jednak, że nie zamierza nagle odchodzić od własnego sposobu patrzenia na piłkę. Chce, aby Widzew próbował prowadzić grę na własnych zasadach i nie ograniczał się na Łazienkowskiej wyłącznie do przeszkadzania.

Zmiana szkoleniowca na tak krótko przed spotkaniem oznacza więc dla Legii pewną niewiadomą. Stolarski nie zdąży w kilkadziesiąt godzin przebudować drużyny, ale może zmienić kilka zachowań, ustawienie czy hierarchię zawodników. Sama zmiana trenera często zwiększa też mobilizację graczy, którzy od nowa muszą walczyć o miejsce w składzie.

Falstart

Powód zmiany na ławce łatwo odnaleźć w tabeli. Po siedmiu kolejkach Widzew zgromadził siedem punktów. Wygrał tylko raz, cztery razy zremisował i dwukrotnie przegrał. Do tego na początku września odpadł z Pucharu Polski po domowej porażce 0-1 z Koroną Kielce.

Ostatnim ligowym zwycięstwem pozostaje jednak rezultat, którego Legia nie może zlekceważyć - wygrana 2-0 na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Papszun zwracał na ten wynik szczególną uwagę. Jego zdaniem rezultaty Widzewa nie oddają w pełni jakości znajdującej się w tej kadrze, a zwycięstwo w Białymstoku pokazuje, że łodzianie potrafią pokonać mocnego przeciwnika.

- Musimy być gotowi na ponad 100% naszych możliwości - mówił szkoleniowiec Legii.
Po zwycięstwie z Jagiellonią Widzew nie wygrał już pięciu kolejnych oficjalnych spotkań. W lidze przegrał u siebie z Koroną 1-2, zremisował we Wrocławiu 3-3, uległ Lechowi 2-3 i ostatnio bezbramkowo zremisował z Radomiakiem. Pomiędzy tymi spotkaniami doszła wspomniana pucharowa porażka z Koroną.

Jeszcze po meczu z Radomiakiem Vuković określał punktowy dorobek drużyny jako "po prostu słaby". Problemem niekoniecznie jest brak posiadania piłki czy liczby ataków. Przeciwko radomianom Widzew miał około 60 procent posiadania i oddał 15 strzałów, ale tylko dwa z nich były celne. Sam Vuković wskazywał na jakość ostatniego podania i tworzenie naprawdę dobrych sytuacji.

Ambicje Widzewa widać także po skali letniej przebudowy. Do Łodzi sprowadzono aż dziewięciu nowych zawodników, a dwunastu opuściło klub. Wśród najgłośniejszych transferów przychodzących znaleźli się reprezentant Polski Karol Świderski, Stipe Biuk z Realu Valladolid, Darian Males z Young Boys, Giannis Papanikolaou, Mario Garcia czy wypożyczony z Midtjylland Dani Silva. Jeszcze w ostatnim dniu okna dołączył 19-letni napastnik Ioan Vermesan z Hellasu Verona. Z klubem rozstali się z kolei m.in. Bartłomiej Pawłowski, Osman Bukari, Andi Zeqiri, Angel Baena i Pape Meissa Ba. Widzew nie tylko zmienił więc trenera po siedmiu kolejkach - latem bardzo mocno przebudował również samą drużynę, co tylko zwiększa rozczarowanie siedmiopunktowym dorobkiem.

Na wyjazdach jeszcze bez porażki

Jest jednak jedna statystyka, która wyraźnie kontrastuje z trzynastym miejscem Widzewa przed rozpoczęciem kolejki. Łodzianie nie przegrali jeszcze w tym sezonie ligowego meczu wyjazdowe go. Najpierw zremisowali 0-0 z Wisłą Płock. Następnie wygrali 2-0 ze wspomnianą Jagiellonią, a we Wrocławiu zremisowali ze Śląskiem 3-3. Oznacza to, że aż pięć z siedmiu zdobytych punktów Widzew przywiózł z obcych stadionów.

Szczególnie nietypowo wyglądało spotkanie ze Śląskiem. Już od 7. minuty łodzianie grali w dziesięciu, a mimo to zdołali prowadzić najpierw 2-0, a później 3-1. Ostatecznie nie utrzymali przewagi, ale przez długi czas radzili sobie w osłabieniu zaskakująco dobrze.

Znajome twarze przy Łazienkowskiej

Po zwolnieniu Vukovicia wypadł najbardziej oczywisty wątek personalny, ale po stronie Widzewa nadal nie zabraknie ludzi dobrze znanych w Warszawie.

Jednym z podstawowych obrońców łodzian jest Steve Kapuadi, który jeszcze kilka miesięcy temu występował w Legii. W warszawskim klubie spędził dwa i pół roku, a obecnie stał się ważną postacią defensywy Widzewa. W kadrze łodzian jest również Marcel Krajewski, wychowanek akademii Legii.

Górnik Zabrze - Legia Warszawa  Steve Kapuadi
fot. Woytek / Legionisci.com

Dla Stolarskiego Łazienkowska również nie będzie zupełnie obcym miejscem. Jako trener Motoru wielokrotnie mierzył się już z zespołem Papszuna, a teraz jego pierwszym zadaniem po przejęciu nowego klubu będzie powstrzymanie niepokonanej dotąd w lidze Legii.

Widzew na wygraną czeka od 1997 roku

Historia ligowych wizyt Widzewa przy Łazienkowskiej jest dla gości bezlitosna. Ostatni raz łodzianie wygrali tutaj 18 czerwca 1997 roku. Tego spotkania kibicom obu klubów przedstawiać nie trzeba. Legia prowadziła 2-0 i była o krok od mistrzostwa, a od 88. minuty straciła trzy gole, przegrywając 2-3. Od tego wieczoru minęło już ponad 29 lat.

Co ciekawe, ostatnie starcie obu drużyn w Warszawie również rozstrzygnęło się w doliczonym czasie - tyle że tym razem na korzyść Legii. 1 maja długo utrzymywało się 0-0, aż w 97. minucie Rafał Adamski zdobył bramkę na 1-0.

Widzew przyjedzie do Warszawy ze słabymi wynikami, lecz bez wyjazdowej porażki i z trenerem, który ledwie kilkadziesiąt godzin wcześniej rozpoczął pracę. Legia wraca natomiast na Łazienkowską po dwóch trudnych wyjazdach i chce pozostać w ścisłej ligowej czołówce.

 Zobacz na historyczne mecze Legii z Widzewem

Gdzie obejrzeć?

Spotkanie 8. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa - Widzew Łódź odbędzie się w niedzielę , 14 września o godzinie 17:30. Transmisję spotkania przeprowadzą Canal+ Premium, Canal+ Sport 3 i Canal+ 4K Ultra. 

Przewidywany skład

Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany link. Zapraszamy do wspólnej zabawy.


Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość