Z inicjatywy kibiców w ostatnią sobotę, 26 września w Sosnowcu zorganizowany został mecz przyjaźni, będący okazją do świętowania 35-lecia odnowienia zgody pomiędzy fanami Zagłębia Sosnowiec i Legii Warszawa. Po raz ostatni byliśmy świadkami meczu przyjaźni z Zagłębiem w grudniu 2018 roku, kiedy mecz rozgrywany był jeszcze na wysłużonym stadionie Ludowym.
Relacja z trybun: Niech przyjaźń trwa kolejne 100 lat - mecze, melanże, wariacki świat
Od trzech lat Sosnowiczanie swoje mecze rozgrywają na nowym obiekcie, który mieści się przy Górce Środulskiej (obok niego znajduje się nowa hala koszykarska oraz lodowisko dla hokeistów). Jako że Zagłębie dziś gra w zaledwie III lidze, mecz ligowy obu drużyn pozostaje w sferze marzeń. Zainteresowanie meczem przyjaźni po obu stronach było spore. Ostatecznie na trybunach pojawiło się ponad 9,1 tys. kibiców, a niemal pusta pozostała tylko jedna z trybun za bramką.

Fani Legii do Sosnowca przyjechali w 900 osób. Każdy z Legionistów otrzymał kartkę pamiątkową, na której przybliżono historię odnowienia zgody (z meczu PP z GKS-em Katowice z 1991 roku). Wiele osób przybyło już w piątek, bardzo liczna grupa podróżowała pociągiem rejsowym, docierając na miejsce w sobotę przed godziną 11, czyli na 3 godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Oczywiście, jak to bywa w przypadku takich spotkań, nie mogło obyć się bez tak zwanego "umacniania zgody". Toasty wznoszono na mieście, pod stadionem i na trybunach. A warto dodać, że święto kibiców próbowała za wszelką cenę popsuć policja, która początkowo mecz przyjaźni zakwalifikowała jako spotkanie... podwyższonego ryzyka. Z tego idiotycznego pomysłu wycofała się dopiero dzień przed meczem, po naciskach ze strony sosnowieckiego klubu. W pobliżu stadionu zorganizowane zostało miasteczko dla kibiców, z atrakcjami dla najmłodszych, foodtruckami itp.
Kibice Legii i Zagłębia zasiedli razem w młynie. Tam też wywiesiliśmy nasze flagi (w młynie zawisły dopiero po oprawach): "Legia Warszawa", "Ultras Legia", "UZL", "Teddy Boys 95, Barra Bravas 97 - Do końca". Ponadto zawisła flaga bielańskiego Hutnika - "HKS", zgodowe płótno "Zagłębie Legia", flaga "Legia", która regularnie wieszana jest na meczach w Sosnowcu. Na prostej z kolei wywieszone zostały m.in. flagi Olimpii Elbląg oraz Czuwaju Przemyśl. Sosnowiczanie wywiesili także flagę "Better dead than red" z podobizną Janusza Walusia.

Przed rozpoczęciem meczu (14:00), na telebimach pokazany został krótki film, w którym opowiedziana została historia odnowienia zgody fanów Zagłębia i Legii. Później, zaraz po prezentacji składów, odegrano "Sen o Warszawie", a następnie hymn Zagłębia - "Zawsze wierni".

Doping zarzucali dwaj gniazdowi - Zagłębia oraz Legii. Było wiele pieśni zgodowych, a także raz na jakiś czas pieśni każdej z ekip. "A melanż trwa, Zagłębie, Legia Warszawa", "Legia i Zagłębie, Zagłębie i Legia", czy "Legia, Zagłębie - niech ta zgoda wiecznie trwa" - śpiewaliśmy naprawdę długo. Podobnie jak pieśń zgodową na melodię "Hitu z Wiednia". Udało się rozruszać także kibiców z prostej, śpiewając na dwie strony "Legia i Zagłębie, Zagłębie i Legia".

W pierwszej połowie było sporo atrakcji ultras. Pierwsza z nich to choreografia składająca się z malowanego transparentu "Niech przyjaźń trwa kolejne 100 lat - mecze, melanże, wariacki świat", sektorówki przedstawiającej "35" w wieńcu laurowym pomiędzy zamaskowanymi kibicami Zagłębia i Legii trzymającymi w dłoniach pirotechnikę. Po odliczaniu, odpalone zostały świece dymne i stroboskopy. Pod sektorówką zadymiło się zacnie. Chwilę później pośród ok. kilkuset flag na kiju, odpalone zostały race, a kibice głośno śpiewali "Legiaaaa, Zagłębieeee" (na melodię "Hitu z Wiednia").

Trzecia i zarazem ostatnia choreografia tego dnia zaprezentowana została dosłownie parę minut później. Rozciągnięta została malowana czerwona sektorówka z królikiem Bugsem w chuście "Nuovi Ultras'19", trzymającym w dłoniach race, a także hasłem "Looney Fanatics". Po tym jak sektorówka zjechała z trybun, odpalono ostatnią porcję rac. W przerwie meczu uhonorowano zasłużonych piłkarzy i trenerów Zagłębia. Fani Legii mogli skorzystać z darmowego cateringu - kiełbasek, piwka, czy bezalkoholowych napojów.

W drugiej połowie doskonale niosło się m.in. "Gdybym jeszcze raz...", po czym śpiewaliśmy m.in. "Tylko Legia i Zagłębie, hej!". Bluzgi pojawiły się pod adresem GieKSy, KSP, Wisły i policji. To co działo się na boisku... zdecydowanie schodziło na dalszy plan. Nie tylko ze względu na fakt, że słońce oślepiało wszystkich w młynie. Wiele osób nie widziało żadnej z sześciu bramek. Zaraz po końcowym gwizdku, spiker zainicjował gromkie "Sto lat" dla najlepszej zgody. Kiedy piłkarze obu drużyn podeszli pod młyn, zaśpiewaliśmy na dwie strony "Legia i Zagłębie, Zagłębie i Legia". A potem kibicowska brać przeniosła się na miasto, gdzie zabawa trwała do niedzieli. Część osób od razu ze stadionu udała się do znajdującej się tuz obok Areny Sosnowiec, by wspierać koszykarzy Legii w półfinałowym spotkaniu o Superpuchar Polski.

Fani, którzy wracali do stolicy pociągiem rejsowym w sobotni wieczór, mieli nieplanowany 2-godzinny postój w okolicy Opoczna, a do Warszawy ruszyli dopiero, gdy PKP podstawiła zastępczy skład (opóźniony o godzinę pociąg z Pragi). Z ewakuacji niezbyt zadowoleni byli podróżni, ale świętującym w najlepsze kibicom, w ogóle nie przeszkadzał fakt, że mieli dwie godziny dłuższą podróż.
Frekwencja: 9131
Kibiców gości: 900
Flagi gości: 5
Autor: Bodziach

