Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Zapowiedź

Kolejny mecz na szczycie

czwartek, 29 października 2026 19:16
Kolejny mecz na szczycie
fot. Piotr Galas
Legionisci.com
WiśniaLegionisci.com
2
Czytaj nas w Google

Porażka z Lechem zakończyła serię 15 ligowych spotkań Legii bez przegranej. Na rozpamiętywanie niepowodzenia z Lechem Poznań nie ma jednak czasu, bo już w piątek warszawianie zmierzą się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Wicelider tabeli ma nad "Wojskowymi" cztery punkty przewagi, od ośmiu kolejek pozostaje niepokonany, a w środku tygodnia wywalczył awans do kolejnej rundy Pucharu Polski. Przed legionistami drugi z rzędu ligowy klasyk i kolejna okazja, by zmniejszyć stratę do czołówki.

Niedosyt

Po dwunastu kolejkach Legia ma na koncie 23 punkty i zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Sześć zwycięstw, pięć remisów i jedna porażka to bilans, który jeszcze przed tygodniem był nieskazitelny. Wszystko zmieniło się w niedzielę, kiedy przy Łazienkowskiej górą okazał się Lech Poznań. "Kolejorz" wygrał 2-1, a decydującą bramkę zdobył w 87. minucie Luis Palma. Tym samym zakończyła się seria 15 kolejnych ligowych spotkań Legii bez porażki.

Wynik nie oddaje jednak w pełni przebiegu niedzielnego klasyku. Legioniści stworzyli kilka znakomitych okazji, ale wielokrotnie zatrzymywał ich świetnie dysponowany Mateusz Lis. Po stracie gola autorstwa Yannicka Agnero warszawianie zdołali odpowiedzieć trafieniem Bohdana Wjunnyka, dla którego była to pierwsza bramka w nowych barwach. Przy stanie 1-1 kapitalną okazję miał jeszcze Mateusz Szczepaniak, lecz ponownie znakomicie interweniował golkiper gości. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na gospodarzach w końcówce.

 

Marek Papszun nie ukrywał rozczarowania rezultatem, ale jednocześnie pozytywnie ocenił występ swoich podopiecznych. Podczas środowej konferencji przyznał, że nawet remis uznałby za wynik niesatysfakcjonujący. Zdradził również, że pomeczowa analiza miała zaskakująco pozytywny przebieg. Szkoleniowiec postanowił docenić wysiłek i jakość zaprezentowanej gry, zamiast koncentrować się wyłącznie na porażce.

- Po głębszej analizie powtórzę to, co mówiłem wcześniej, bylibyśmy niezadowoleni z remisu z Lechem, a przegraliśmy. Pracujemy zawsze tak samo, jesteśmy konsekwentni i rzadko przegrywamy - powiedział Papszun.

W Zabrzu Legia będzie musiała przede wszystkim poprawić skuteczność. W dwóch ostatnich ligowych spotkaniach zdobyła zaledwie dwie bramki, choć zarówno w Krakowie, gdzie zremisowała 1-1 z Cracovią, jak i przeciwko Lechowi miała swoje okazje. Ważne będzie również zachowanie defensywy przy szybkich atakach przeciwnika. To właśnie po takich akcjach poznaniacy dwukrotnie zaskoczyli warszawian.

Problem w ofensywie

Niedzielna porażka przyniosła jeszcze jedną złą wiadomość. W 29. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Rafał Adamski. Napastnik doznał urazu stawu skokowego, a jego występ w piątkowym meczu stoi pod znakiem zapytania. Papszun przyznał w środę, że sztab medyczny zrobi wszystko, aby zawodnik był gotowy do gry. Pozostali piłkarze mają być do jego dyspozycji.

Absencja Adamskiego, która jest bardzo prawdopodobna, oznaczałaby konieczność kolejnych zmian w ofensywie. Jednym z kandydatów do podstawowego składu jest Bohdan Wjunnyk. Ukrainiec pojawił się na boisku przeciwko Lechowi w 67. minucie i zaledwie kilka minut później wpisał się na listę strzelców. Był to dopiero jego trzeci występ w barwach Legii. Szansę na kolejne minuty może otrzymać również Mateusz Szczepaniak, który z Lechem zastąpił wspomnianego Adamskiego z powodu jego kontuzji.

W niedzielę zadebiutował Shinnosuke Fukuda, zmieniając Kacpra Chodynę. Japończyk pokazał sporo energii, choć jego grę Papszun ocenił jako przeciętną. Coraz większa konkurencja w ofensywie daje trenerowi dodatkowe możliwości, lecz nowi zawodnicy nadal potrzebują czasu, aby w pełni odnaleźć się w jego systemie.

- To był jednak średni występ, nic specjalnego nam nie dał, a miał sporo piłek w trzeciej tercji. To było przyzwoite dośrodkowanie, ale inne były słabe. Musi zachować się lepiej, wygrać pojedynek, przerwać akcję. Ale była energia i dobre nastawienie, to na plus - powiedział szkoleniowiec Legii.

Górnik nie rozczarowuje

Górnik Zabrze jest jednym z najmocniejszych zespołów obecnego sezonu. Podopieczni Michala Gašparíka zgromadzili 27 punktów w dwunastu spotkaniach, odnosząc osiem zwycięstw, notując trzy remisy i ponosząc tylko jedną porażkę. Szczególnie imponująca była ich postawa w ostatnich miesiącach. We wrześniu pokonali Lecha Poznań 2-1, a w październiku wygrali 3-1 w Białymstoku z Jagiellonią.

Obecna pozycja Górnika nie jest przypadkowa. W poprzednim sezonie zabrzanie wywalczyli wicemistrzostwo Polski, a także sięgnęli po Puchar Polski. Ostatnie wyniki pokazują jednak, że Górnik nie jest pozbawiony problemów. Po zwycięstwie nad Jagiellonią przyszły dwa ligowe remisy. Najpierw zabrzanie podzielili się punktami z Piastem Gliwice, a następnie z Widzewem Łódź. W spotkaniu z Piastem prowadzili już od piątej minuty po golu Rafała Janickiego, lecz zaledwie chwilę później stracili bramkę wyrównującą.

Z kolei w Łodzi musieli odrabiać straty. Na trafienie Karola Świderskiego odpowiedział efektownym strzałem z dystansu Kacper Urbański. Po wyrównaniu Górnik miał fragment wyraźnej przewagi, jednak brakowało mu dokładności w ostatnim podaniu i skuteczności pod bramką przeciwnika. Gašparík po meczu przyznawał, że jego piłkarze powinni lepiej wykorzystywać stwarzane okazje.

 

120 minut w nogach

Dodatkowym wyzwaniem dla gospodarzy może okazać się intensywny terminarz. We wtorek zabrzanie rozegrali w Gliwicach spotkanie 1/16 finału Pucharu Polski. Po 120 minutach bezbramkowego pojedynku z Piastem o awansie zadecydowały rzuty karne, w których Górnik zwyciężył 3-1. Bohaterem został Tomasz Loska, który obronił dwie jedenastki.

Samo spotkanie nie było jednak najlepsze w wykonaniu wicelidera. Górnik miał problemy z rozmontowaniem defensywy rywala, a trener już w przerwie zdecydował się na trzy zmiany. Zabrzanie ostatecznie dopięli swego, ale zwycięstwo okupili dużym wysiłkiem fizycznym. Od zakończenia pucharowej rywalizacji do pierwszego gwizdka meczu z Legią miną zaledwie trzy dni.

Gašparík nie ukrywa, że część jego podopiecznych przechodzi niewielki kryzys fizyczny. Zapowiedział, że przy ustalaniu składu na piątek szczególnie ważna będzie dyspozycja zawodników oraz ich zdolność do szybkiej regeneracji. Zaznaczył jednocześnie, że awans do kolejnej rundy Pucharu Polski powinien pozytywnie wpłynąć na nastawienie piłkarzy.

Marek Papszun nie zamierza jednak upatrywać przewagi swojej ekipy w zmęczeniu przeciwnika:

- To będzie bardzo trudne spotkanie. Zespół jest bardzo dobrze zorganizowany, ma plan na każdy mecz. Dużo trudniej jest przygotować się do tego meczu niż do meczu z Lechem. Musimy dobrze wykorzystać ten krótki czas i przygotować się na trudne spotkanie.

Urbański przeciwko Legii

Jedną z najciekawszych postaci piątkowego spotkania będzie bez wątpienia Kacper Urbański. Pomocnik jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował Legię, do której trafił we wrześniu 2025 roku z Bolonii. W Warszawie rozegrał 28 spotkań, zdobył jedną bramkę i zanotował trzy asysty, lecz nie zdołał na stałe wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Pod koniec czerwca rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron, a następnie przeniósł się do Górnika.

W Zabrzu szybko stał się jednym z ważniejszych piłkarzy. W dwunastu dotychczasowych spotkaniach ligowych strzelił pięć goli i zaliczył jedną asystę. Trafiał między innymi przeciwko Radomiakowi, Cracovii, Jagiellonii oraz w ostatniej kolejce z Widzewem. Szczególnie bramka zdobyta w Łodzi pokazała, że pomocnik potrafi zagrozić bramce rywala również uderzeniem z dystansu.

Na środowej konferencji Papszun podkreślił, że odejście Urbańskiego było wspólną decyzją. W Legii panowała duża konkurencja, a zawodnik potrzebował środowiska, w którym mógłby regularnie występować. Trener przyznał również, że cieszy go obecna dyspozycja byłego podopiecznego.

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin Kacper Urbański mecz-3625
fot. Mishka / Legionisci.com

W Zabrzu ostatnio nie było łatwo

Historia niedawnych pojedynków obu klubów przemawia na korzyść Legii, ale ostatnia wizyta na stadionie Górnika zakończyła się bolesną porażką. W październiku ubiegłego roku zabrzanie wygrali 3-1 po trafieniu Maksyma Chłania i dwóch golach Ousmane'a Sowa. Honorową bramkę dla warszawian zdobył w końcówce Wahan Biczachczjan.

Jeszcze więcej emocji przyniosło ostatnie bezpośrednie spotkanie, rozegrane w kwietniu przy Łazienkowskiej. Legia długo nie mogła znaleźć sposobu na defensywę przeciwnika, aż w 82. minucie Rafał Augustyniak wykorzystał rzut karny. Gdy wydawało się, że trzy punkty pozostaną w Warszawie, w siódmej minucie doliczonego czasu gry wyrównał Paweł Bochniewicz. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1-1.

Jednym z atutów Legii może być jej dotychczasowa postawa na wyjazdach. W sześciu ligowych spotkaniach poza Warszawą "Wojskowi" odnieśli trzy zwycięstwa i zanotowali trzy remisy. W tym sezonie na obcych stadionach nie znaleźli jeszcze pogromcy. Górnik z kolei od końca sierpnia nie przegrał żadnego meczu ligowego. Jedyną porażkę poniósł w spotkaniu z GKS-em Katowice, przegranym 2-3. Zabrzanie wygrali pięć z kolejnych ośmiu meczów, a pozostałe trzy zremisowali.

Piątkowe spotkanie może wyraźnie zmienić sytuację w ligowej czołówce. Wygrana pozwoliłaby Legii zmniejszyć stratę do zabrzan do zaledwie jednego punktu. Porażka oznaczałaby natomiast powiększenie dystansu do siedmiu oczek. Stawka jest zatem wyjątkowo wysoka.

Gdzie obejrzeć?

Mecz Górnik Zabrze - Legia Warszawa odbędzie się w piątek, 30 października o godz. 20:30. Transmisję będzie można obejrzeć w Canal+ Sport 3, Canal+ Sport oraz Canal+ 4K. Zapraszamy również do śledzenia naszej RELACJI L!VE.

Przewidywany skład

Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany link. Zapraszamy do wspólnej zabawy.


Podaj ten news dalej:
Komentarze (2)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość