Uczeń przerósł mistrza
W 3. minucie spotkania dobrą szansę miał Raków. Do dalekiego podania z głębi pola wyszedł Mahir Emreli, napastnik przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, ale finalnie został skutecznie zablokowany przez Roberta Deziela Jr. Początkowo to goście zepchnęli gospodarzy do defensywy przejmując na boisku inicjatywę. W ciągu pierwszego kwadransa legioniści nie potrafili stworzyć sobie ani jednej dogodnej okazji strzeleckiej.
Niebawem szok na Łazienkowskiej... Fran Tudor prostopadle podał do Patryka Makucha. Ten urwał się defensorom i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza Legii.
W 34. minucie moglo być 0-2 dla Rakowa. Najpierw uderzenie z dystansu Emrelego sparował do boku Otto Hindrich, a dobitka Patryka Makucha trafiła jedynie w słupek. Niewiele brakowało, a legioniści znaleźliby się już w bardzo trudnej sytuacji. Podopieczni Marka Papszuna nadal mieli z kolei olbrzymie problemy z kreowaniem akcji ofensywnych. Podobnie jak tydzień temu, tak i teraz, rywale wydawali się być znakomicie przygotowani na to, co mieli w swoim arsenale "Wojskowi".

W przerwie Marek Papszun zdecydował się na jedną zmianę. Debiutującego w Ekstraklasie Franciszka Stępniewskiego zastąpił Wahan Biczachczjan. Legioniści od pierwszych minut drugiej odsłony starali się mocniej zaatakować. Niedługo po wznowieniu gry groźnie zrobiło się pod bramką Rakowa, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zakotłowało się w polu karnym. Ostatecznie goście zdołali jednak zażegnać niebezpieczeństwo. Pomimo większej aktywności w ofensywie, gospodarzom nadal brakowało konkretów w ostatniej fazie akcji.
W 56. minucie wreszcie upragnione wyrównanie! Rafał Augustyniak daleko wrzucił piłkę z autu w pole karne, gdzie dopadł do niej Kacper Chodyna. Pomocnik Legii nie zastanawiał się długo i precyzyjnym strzałem z około 13 metrów pokonał bramkarza Rakowa. Było to pierwsze celne uderzenie legionistów w tym spotkaniu, które od razu przyniosło bramkę. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Zaledwie dwie minuty później fatalny błąd popełnił Otto Hindrich, który przy próbie rozpoczęcia akcji podał piłkę wprost do przeciwnika. Rumuński golkiper zdołał jeszcze obronić pierwsze uderzenie, ale po chwili musiał już wyciągać piłkę z siatki. Do futbolówki dopadł Erick Otieno, który strzałem od słupka ponownie wyprowadził Raków na prowadzenie.
To nie był koniec fatalnych wiadomości dla legionistów. W 61. minucie goście zadali kolejny cios. Otieno przedarł się lewą stroną i dograł piłkę w pole karne, gdzie znalazł się Oliwier Kwiatkowski. Rezerwowy Rakowa z najbliższej odległości skierował futbolówkę do bramki klatką piersiową. W ciągu zaledwie kilku minut sytuacja Legii znowu stała się bardzo trudna. Na szczęście "Wojskowi" błyskawicznie odpowiedzieli! W 63. minucie Bohdan Wjunnyk zagrał do Wahana Biczachczjana, który z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. Przy Łazienkowskiej zrobiło się 2-3, a legioniści ponownie złapali kontakt z przeciwnikiem.
W 66. minucie stadion przy Łazienkowskiej eksplodował z radości! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową do siatki skierował Robert Deziel Jr. Wydawało się, że Legia po raz drugi tego wieczoru doprowadziła do wyrównania. Niestety, radość kibiców okazała się przedwczesna. Arbiter Jarosław Przybył anulował trafienie, dopatrując się przewinienia Biczachczjana, który przeszkadzał bramkarzowi Rakowa w interwencji. Tym samym wynik nadal wynosił 2-3. W 72. minucie kolejny gol... Emreli znalazł się na lewej stronie pola karnego, jego uderzenie zostało wprawdzie zablokowane, ale futbolówka szczęśliwie znalazła się pod nogami Kwiatkowskiego, który z bliska wpakował ją do siatki.
W drugiej połowie widać było, że legioniści opadli z sił. Brakowało im energii, aby atakować Raków pressingiem, przez co zostawiali im dużo miejsca. Końcówka spotkania to spokojna gra Rakowa, który kontrolował to, co działo się na boisku. Legia nie miała argumentów, aby nawiązać kontakt z Rakowem i przegrała zasłużenie 2-4.



