Sprawa nowego kontraktu Aleksandra Vukovicia powoli przypomina sytuację...ze Stanko Svitlicą. Co chwila pojawiają się nowe informacje, kolejne spekulacje. Po spotkaniu pomocnika Legii z prezesem klubu, Piotrem Zygo, ""Vuko"" powiedział: ""Prezes starał się mnie bardzo namówić na pozostanie. Zaproponował kilka opcji nowej umowy. Nie powiem jakich. Powiem, że bardzo interesujących. Takich, które powodują, że już niedługo obie strony przedstawią swoje warunki i... zobaczymy. Na pewno podamy sobie ręce. A czy będzie to gest porozumienia, czy pożegnania, jeszcze nie umiem powiedzieć. Zależy mi na jak najszybszym rozwiązaniu tej kwestii. Nie chcę trzymać Legii w niepewności. A jeśli się nie dogadamy, to także i tych zagranicznych klubów, z których mam propozycje. Skąd? Nie powiem. Jedna z ofert jest atrakcyjna sportowo, druga - finansowo. Jeśli nie zostanę w Legii, będę musiał się zdeklarować, dokąd odejdę."";Bodziach;;Gazeta Wyborcza
11097;2004-05-26 00:02;1;Oceny legionistów w meczu z Groclinem;Dickson Choto otrzymał od Was najwyższą notę za mecz w Grodzisku Wielkopolskim. Najsłabiej oceniliście Marka Jóźwiaka, który szybko opuścił boisko z powodu czerwonej kartki.Choto 7,65Włodarczyk 6,97Wróblewski 6,82Boruc 6,73Saganowski 6,72Jarzębowski 6,44Vuković 6,22Sokołowski II 6,01Kiełbowicz 5,98Magiera 5,87Dudek 5,60Surma 5,56Szala 5,51Jóźwiak 3,34Oceniało 347 osób. Średnia drużyny w tym meczu to 6,01.;Woytek;;
11098;2004-05-26 01:37;1;Trzy miliony na transfery;Po kupieniu Legii przez Grupę ITI, obecni menedżerowie Socha i Olędzki mają za zadanie sprowadzać na Łazienkowską tanich, ale wartościowych piłkarzy, którym w tym roku kończą się kontrakty. A to dlatego, że budżet na transfery w przerwie letniej wynosi trzy mln zł. W Legii w nowym sezonie zagra więc były gracz Coventry, Anglik Eddie Stanford. Szefowie klubu zdecydowali się także na pozyskanie Marcina Radzewicza z Odry. Choć 24-letniemu pomocnikowi kończy się kontrakt dopiero za rok, zostanie wypożyczony bądź kupiony z Wodzisławia. Kibice przy Łazienkowskiej będą mogli w nowym sezonie oglądać w barwach Legii także Łukasza Sosina. Bramkostrzelnego napastnika obowiązuje jeszcze kontrakt w Apollonie Limassol, ale wcześniej zawodnik grał w Odrze, gdzie dyrektorem był Socha. Socha ma teraz załatwić wypożyczenie lub inny sposób sprowadzenia Sosina do Legii, by nie narażać klubu na zbytnie koszty.Veselinowi Dokoviciowi z Amiki Wronki, którego do Polski sprowadził... Olędzki, kończy się w tym roku kontrakt. Serb deklaruje chęć gry w Legii. Byłby on z pewnością silnym wzmocnieniem stołecznej obrony. Warszawscy działacze rozglądają się także za wartościowym napastnikiem z Półwyspu Bałkańskiego.Nadal ważą się losy pozostania Aleksandara Vukovicia. Działacze klubu chcieliby, aby nadal grał na Legii, ale nie za 140 tys. euro rocznie. Gdyby Serb nie został w Warszawie, w jego miejsce szykowany jest Ireneusz Kowalski z Zagłębia Lubin. Dodajmy, że do Legii, po wypożyczeniu, wróci także Mariusz Zganiacz.Osiągnięcia OlędzkiegoJanusz Olędzki współpracuje z Legią przy transferach od 15 lat. To on ściągnął za darmo na Łazienkowską Marka Saganowskiego i Piotra Włodarczyka, którzy są dziś razem warci blisko dwa mln euro. W Górniku Zabrze i Pogoni Szczecin nie poznano się na talencie Dicksona Choto. Olędzki skorzystał z okazji i reprezentant Zimbabwe jest dziś bardzo mocnym punktem warszawskiej obrony. Tomasz Sokołowski II (za darmo) i Łukasz Surma (700 tys. zł) również zostali ściągnięci do Legii przez Olędzkiego. Cała piątka kosztowała Legię mniej niż Groclin zapłacił za Adriana Sikorę. Olędzki dostawał wolną rękę od swoich przełożonych, którzy akceptowali jego pomysły i sypali kasą. Z grających dziś w stołecznym klubie piłkarzy sprowadził na Łazienkowską Tomasza Jarzębowskiego (odkupiony za 15 tys. zł), Radosława Wróblewskiego, Artura Boruca i wielu młodych, utalentowanych graczy.;;Życie Warszawy;
11099;2004-05-26 09:23;4;Legia była moją porażką;W Polsce jest właściwie nieznany. W pierwszej lidze rozegrał raptem 24 spotkania (w barwach Zagłębia Sosnowiec i Legii Warszawa), zdobył pięć bramek. Jest wychowankiem małego B-klasowego klubu Błękitni Sarnów (gmina w powiecie będzińskim). Jego piłkarskie losy są bardzo pogmatwane. Grał w Austrii, Belgii, Francji, Japonii i Izraelu. Od kilku dni przebywa w Bielsku-Białej, gdzie ma dom. Podjął decyzję, że w piłkę już nie zagra.W Polsce jest właściwie nieznany. W pierwszej lidze rozegrał raptem 24 spotkania, zdobył pięć bramek. Jest wychowankiem małego B-klasowego klubu Błękitni Sarnów (gmina w powiecie będzińskim). Jego piłkarskie losy są bardzo pogmatwane. W 1993 roku odszedł z bankrutującego Zagłębia Sosnowiec do Rapidu Wiedeń. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po wprowadzeniu się do nowego mieszkania, było powieszenie nad łóżkiem plakatu z idolem - Marco Van Bastenem. W Polsce grał już potem tylko w warszawskiej Legii. W klubie ze stolicy był tylko pół roku. Starsi piłkarze zazdrościli mu wysokiego kontraktu i nie akceptowali w zespole. Do dziś w szatni warszawskiej drużyny można usłyszeć anegdotę o tym, jak Kubica, który wtedy zdawał na prawo jazdy, zapytał Radosława Michalskiego, którą nogą wciska się hamulec.W Legii rozegrał siedem meczów w lidze, strzelił cztery gole. Grał też w pierwszej połowie meczu z IFK Goeteborg, kiedy warszawska drużyna walczyła o Ligę Mistrzów. Potem stracił miejsce nawet na ławce rezerwowych i występował w III-ligowych rezerwach. Wyjechał z Polski i już nie wrócił. Grał w Belgii, Francji, Japonii i Izraelu. Od kilku dni przebywa w Bielsku-Białej, gdzie ma dom. Podjął decyzję, że w piłkę już nie zagra.Czy wpływ na podjęcie decyzji o zakończeniu kariery miał ostatni sezon? Delikatnie mówiąc, nie był w Pana wykonaniu najlepszy?- Był słaby, to fakt. Strzeliłem tylko sześć bramek, a liczyłem na dużo więcej. Tytuł króla strzelców ligi izraelskiej do czegoś jednak zobowiązuje. Byłem źle przygotowany do rozgrywek. Najpierw wykłócałem się o rozwiązanie kontraktu z Beitarem Jerozolima, a gdy już dołączyłem do zespołu Maccabi, to piłkarze z Tel Awiwu mieli za sobą dwa miesiące ciężkich treningów. Straconego czasu nie nadrobiłem do końca rozgrywek.Czułem się źle. Zawiedziony i - co tu dużo mówić - sfrustrowany. Decyzję o powrocie do Polski podjąłem już jednak dużo wcześniej. Po prostu stęskniłem się za rodziną, za domem. Przez ostatni rok mieszkałem w Izraelu sam. Już wcześniej ustaliliśmy z żoną, że gdy Natalia skończy siedem lat, to będzie się uczyć w Polsce i tak właśnie było od września ubiegłego roku.Nie żal Panu kończyć kariery już teraz. Ma Pan dopiero 32 lata.- I tak, i nie. Mam takie wewnętrzne przeczucie, że mój czas dobiegł końca. Pewnie, że mógłbym jeszcze trochę pograć. Na pewno znalazłbym sobie klub w Izraelu, cały czas aktualna jest też propozycja Lewskiego Sofia. Nie chcę już jednak grać za granicą, mieszkać sam. Chcę być w domu z rodziną.Przecież może Pan grać w Polsce. Kiedyś wspomniał Pan, że chce zakończyć karierę w Zagłębiu Sosnowiec?- W trzeciej lidze...Jesienią będzie już druga.- Ale stać mnie jeszcze na pierwszą... Zresztą nie! Nawet nie chce mi się dojeżdżać na treningi. Ostatnio dojeżdżałem na treningi z Jerozolimy do Tel Awiwu. To 120 kilometrów tylko w jedną stronę! Mam dosyć.Ma Pan dom w Bielsku, więc może skusi się Pan na grę w Podbeskidziu?- Decyzję już podjąłem. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żebym ją zmienił.Zarobił Pan na resztę życia?- Trochę odłożyłem. Nie ukrywam, że w Izraelu płacili bardzo dobrze, ale ich też dotknął kryzys. Na początku, gdy podpisywałem swój pierwszy kontrakt z Maccabi, budżet klubu wynosił ponad 10 milionów dolarów. Teraz budżety największych izraelskich klubów to góra 4 miliony dolarów. Zdarza się, że i tam kluby są niewypłacalne. W takim Beitarze Jarozolima nie płacili mi przez rok. Ciągła nerwówka, ciągłe kłótnie. Dobrze zarabiałem też w Japonii i we Francji.A w Legii?- Żartuje pan... To są zupełnie nieporównywalne sprawy. Ilu jest w Polsce Maćków Żurawskich? Trzech, czterech. Tylko kilku piłkarzy w polskiej lidze może liczyć na wynagrodzenie porównywalne do tego, jakie dostają przeciętni piłkarze w nie najmocniejszych europejskich ligach.Dlaczego w Warszawie się Panu nie powiodło. Nieoficjalnie mówiło się, że nie akceptowała Pana drużyna?- W szatni zawsze siedziałem cicho, może niektórych to irytowało? Nie wiem... To są jednak mało istotne sprawy. Legia była moją porażką dlatego, że mało grałem. Taka była koncepcja Pawła Janasa. Nie mam do nikogo żalu. Nawiasem mówiąc, treningi, jakie prowadził Janas, były bardzo dobre. Niewielu szkoleniowców, z którymi pracowałem, może się z nim równać.W kadrze też się Panu nie powiodło.- Zaliczyłem kilka spotkań w młodzieżówce za czasów trenera Wiktora Stasiuka.Ale ja myślę o pierwszej reprezentacji.- Pyta Pan o ten sławetny wyjazd na tournee do Tajlandii za czasów trenera Janusza Wójcika? Tak, zwiałem z sali przylotów ma Okęciu. Pewnie zachowałem się nieodpowiedzialnie. Czułem się wtedy jak piąte koło u wozu. Najlepsi z różnych powodów do Azji nie lecieli. Nikt nie ukrywał, że to taka przygoda na raz. A ja się na raz nie nadaję. Wolałem spędzić ten czas w domu z rodziną. Powiedziałem do widzenia i tyle mnie widzieli.Jest jakiś trener, któremu zawdzięcza Pan więcej niż innym?- Pierwszego trenera nie pamiętam. Ale co może nauczyć szkoleniowiec w B-klasie? Mnie nauczyło grać w piłkę podwórko. Grałem całe dnie, zima, lato, wiosna, jesień.Ojciec ciągle robił mi wymówki. Masz się uczyć, a nie uganiać za piłką, powtarzał. Miałem instynkt do strzelania bramek, na początku nie było jednak komu nim pokierować.
11100;2004-05-26 09:23;1;Kubica kończy karierę;W polskiej lidze zagrał zaledwie 24 spotkania. Występował w Zagłębiu Sosnowiec i Legii Warszawa. W klubie ze stolicy wystąpił siedem razy, m.in. w meczu z IFK Goeteborg, w eliminacjach do Ligi Mistrzów... O kim mowa? Chodzi o Andrzeja Kubicę, którego polscy kibice pamiętają raczej z występów w Izreelu i Japonii. Ten 32-letni piłkarz kończy karierę. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z nim.Czytaj wywiad;Bodziach;;Gazeta Wyborcza
11101;2004-05-26 12:07;1;Ekstraklasa w Multikinie?;"W tym tygodniu ma dojść do rozmów władz Multikina z Canal+ w sprawie pokazywania w kinach meczów ekstraklasy w przyszłym sezonie. Transmisja pierwszego Finału Pucharu Polski zakończyła fazę eksperymentów z zapraszaniem kibiców do kinowych sal. ""Nic złego podczas transmisji się nie stało. Wizyta kibiców Legii nie wstrzymała pracy kina. Inne sale normalnie funkcjonowały. Przygotowujemy projekt wprowadzenia do repertuaru relacji sportowych - transmisji meczów polskiej ekstraklasy. Jestem spokojny o frekwencję podczas spotkań Legii z Lechem czy Wisłą. Niewiadomą stanowią inne mecze ligowe"" - powiedział Paweł Wachnik, dyrektor sieci Multikino.
Kontrakt Vuko cd.
wtorek, 25 maja 2004 23:23
Redakcja