Maciej Murawski korzystając z przerwy w rozgrywkach Bundesligi pojawił się w Warszawie, by odebrać zaległą premię za tytuł.W sezonie 2001-02 Murawski był podstawowym zawodnikiem Legii. W większości meczów grał 90 minut, należał do najlepszych piłkarzy. Dlatego przy podziale premii (3 mln złotych) Murawski został przydzielony do graczy nagrodzonych najwyższymi kwotami.Andrzej Młotek, dyrektor finansowy SSA Legia, podczas rozmowy z Murawskim szybko przeszedł do konkretów. - Należy się panu 198 tysięcy złotych - poinformował piłkarza - Ale zalega Pan wobec nas z opłatą za telefon komórkowy. Dlatego potrącamy 6 tysięcy złotych. Czyli pozostaje 192 tysiące złotych, które możemy wypłacić do końca roku. Jednak proponuję zawarcie ugody. Rezygnuje Pan z 10 procent premii, zapominamy o rachunku za komórkę i wypłacamy Panu 178 800 złotych. Zgoda?Murawski zgodził się natychmiast i stawił się przy Łazienkowskiej po gotówkę.