Bartłomiej Grzelak jest bliski podpisania kontraktu z Legią. Stołeczny klub dopiero za trzecim razem zdołał zwabić do Warszawy 25-letniego napastnika. Już w październiku Życie Warszawy poinformowało, że Legia jest zainteresowana napastnikiem Widzewa i reprezentacji Polski Bartłomiejem Grzelakiem. Przedstawiciele KP Legia prowadzili rozmowy ze Zbigniewem Bońkiem i samym piłkarzem. Boniek zażądał wówczas miliona euro za widzewiaka.
Grzelak boi się?
Później do walki o Grzelaka włączyło się Zagłębie Lubin. Trener Czesław Michniewicz namówił napastnika Widzewa do gry w miedziowym klubie. Cena, jaką oferowało Zagłębie, wynosiła 430 tys. euro.
Legia jest dziś gotowa wyłożyć za piłkarza 600 tys. euro. I za tyle Boniek może pozbyć się Grzelaka z Widzewa. – Prowadziłem rozmowy i z Grzelakiem, i z Bońkiem. Umawiałem się ze Zbyszkiem, że zatelefonuje do mnie i porozmawiamy, chyba że sam Grzelak boi się przyjść do Legii i woli Zagłębie – stwierdził Wdowczyk.
Grzelak tak zdenerwował się słowami warszawskiego szkoleniowca, że postanowiłpokazać, iż ma charakter i nie boi się wyzwania, jakim jest gra w Legii. 25-letni napastnik jest coraz bliższy podpisania umowy z warszawskim klubem.
"Waham się, ale decyzję podejmę jeszcze przez świętami" - powiedział Grzelak.
"Rozmowy z przedstawicielami Widzewa zostały wznowione. Ponowiliśmy swoją ofertę kupna Grzelaka. Została przyjęta..." - powiedział tajemniczo jeden z przedstawicieli Legii.
Wczoraj specjalnie do Polski przyleciał Boniek, który nazywany jest ojcem chrzestnym Widzewa. To on decyduje o transferach i polityce finansowej łódzkiego klubu. Ma zamiar przekonać Grzelaka do gry w Legii. "Chciałem Bartka zostawić w łodzi jeszcze pół roku. Ale on rwie się do gry w silniejszym klubie. Dlatego przyleciałem dopiąć jego transfer" - stwierdził Boniek.
To trzecie podejście Legii do Grzelaka. Półtora roku temu obserwowano go, gdy grał w Kujawiaku Włocławek. Był wart 300 tys. złotych. Dziś prawie osiem razy więcej...