Maciej Skorża - fot. Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Skorża: Emocjonalna sinusoida (VIDEO)

Tomek Janus - Wiadomość archiwalna

Maciej Skorża (trener Legii): Mecz przebiegał pod nasze dyktando. Jednak, jak cała runda, był nerwowy i szarpany. Nie stwarzaliśmy za dużo okazji, a jak już były, to nerwowe. Brakowało nam trochę szczęścia. Po przerwie było lepiej. Mecz był bardziej płynny, a my częściej zagrażaliśmy bramce Korony. Cieszy mnie ładny gol Rafała Wolskiego, który dał nam trzy punkty. Niewiele to jednak zmienia. Mieliśmy być dziś gdzie indziej i w innych nastrojach. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała nasze plany.

Drużyna borykała się w sezonie z wieloma problemami. Nie chciałem o tym mówić. Często to była dobra mina do złej gry. Nie chcę też o wszystkim mówić teraz. Mimo wszystko powinniśmy zdobyć mistrzostwo. Przez długie lata będziemy mieli do siebie pretensje o to.

Do siebie mam wiele uwag za to, co pokazaliśmy w tej rundzie. Można było podjąć wiele lepszych decyzji. Mam jednak nadzieję, że gdy emocje opadną, osoby, które dobrze życzyły tej drużynie, zobaczą ile pozytywnych emocji było w naszej grze. W tym sezonie przeżyliśmy wielkie chwile i wygrane. A dziś każdy widział co było. Sezon był jak emocjonalna sinusoida. Brakowało nam stabilności formy. Raz graliśmy bardzo dobrze, a za chwilę słabo. W czwartek świat zawalił się nam na głowę. Sposób, w jaki straciliśmy mistrzostwo nas dobił.

Wiem, że teraz będziemy krytykowani. Ale pamiętajmy ile pozytywnych emocji daliśmy w tym sezonie. W szatni jest teraz jedna wielka rozpacz. Wszyscy są zdołowani i załamani tym, co zrobiliśmy. Ci młodzi ludzie muszą stanąć na nogi i wziąć się w garść. Przed nimi jeszcze wiele meczów. Wierzę, że jeżeli wzmocni się tę drużynę, to da ona wiele pięknych chwil Legii.

Wiosną mieliśmy problemy z kreowaniem gry ofensywnej. To był nasz problem. Strzelaliśmy za mało goli. Zespół potrzebuje większej liczby graczy ofensywnych. Za dużo rzeczy spadło też na naszych graczy. Dziś obowiązki spadły na Rafała Wolskiego i Michała Żyrę. Przecież oni niedawno nie mieścili się do meczowej osiemnastki.

Novo i Blanco trafili do nas późno. Nie było już czasu na zgrywanie. Ich zadanie miało sprowadzać się do wejścia do drużyny i wygrywania meczów. Na pewno obaj nie dali tyle, ile od nich oczekiwaliśmy. Obydwaj pracowali dobrze. Może Blanco ostatnio trochę odpuścił. Może wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby byli z nami na zgrupowaniach i grali w sparingach. W nerwowej atmosferze nie weszli jednak dobrze w zespół. Miałem nadzieję, ze po stratach personalnych Novo i Blanco będą impulsem do lepszej gry. Pomogli nam w półfinale Pucharu Polski, ale to za mało.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.