Weszło: Awans zbudowany na dramacie braci Paixao. Legia miała fart i zagra w półfinale
Przyznamy, chwilami było ciężko. W drugiej połowie posiłkowaliśmy się mocną kawą i energetykami. Otwarty wynik w pierwszym meczu, kilka naprawdę ciekawych nazwisk w obu jedenastkach. Smaczki, podteksty. Do tego kapitalna frekwencja. Sam mecz był jednak sporym rozczarowaniem, choć… mimo wszystko warto było obejrzeć go do końca. Karne? Wisienka na torcie i rozsądna rekompensata. W roli głównej bracia Paixao. Nieszczęśni bracia Paixao, którzy zepsutymi jedenastkami zawalili Śląskowi awans do półfinału Pucharu Polski.
Sport.pl Legia w półfinale Pucharu Polski. W rewanżu ze Śląskiem decydowały rzuty karne
W pierwszym meczu, w połowie lutego we Wrocławiu, padł remis 1:1. W Warszawie po 90 minutach gry także było po jeden. By wyłonić zwycięzcę dwumeczu, potrzebne były rzuty karne. Legioniści wygrali je 3-1. Decydujący o awansie strzał wykonał Marek Saganowski, ale bohaterem serii rzutów karnych był Duszan Kuciak. Bramkarz Legii obronił dwa strzały - Flavio i Marco Paixao. Dzięki Słowakowi stołeczny zespół wciąż ma szansę na zdobycie trofeum. W półfinale PP zmierzy się z lepszym z pary Piast - Podbeskidzie.
Wirtualna Polska: PP: emocje, kontrowersje, dogrywka i karne. Legia w półfinale
Ależ emocjonuje zafundowali kibicom piłkarze w rewanżowym meczu 1/4 finału Pucharu Polski pomiędzy Legią Warszawa, a Śląskiem Wrocław. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce na tablicy widniał wynik 1:1 (0:1) i drużynę, która awansuje do półfinału musiały wyłonić rzuty karne. W tych lepsi (3:1) okazali się piłkarze "Wojskowych".
Piłka Nożna: Nieskuteczni bracia Paixao. Legia w półfinale Pucharu Polski
Dzisiaj poznaliśmy pierwszego półfinalistę Pucharu Polski. Starcie Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław dostarczyło nam wielu emocji, a do wyłonienia zwycięzcy niezbędne były rzuty karne. Zdecydowanie skuteczniejsi byli piłkarze stołecznego klubu.
Przegląd Sportowy: Puchar Polski: Bracia Paixao zawiedli w kluczowym momencie. Awans Legii po karnych
To była bitwa. Czasem na noże, ze zwrotami akcji, kontrowersyjnymi sytuacjami. Legia wyeliminowała Śląsk. Piłkarze raz strzelali ostrą amunicją, czasem też ślepakami, ale każdy, kto wybrał się wczoraj na stadion Legii, nie żałował. Może nie było dużo futbolu na wysokim poziomie, ale na brak emocji nikt nie narzekał.
Nie udało się uniknąć dogrywki, ale nikt przy Łazienkowskiej nie narzekał. Walka trwała dalej. Tom Hateley chybił minimalnie, próbował Flavio Paixao. Po drugiej stronie szarpał Żyro, pilnujący go Kamil Dankowski przechodził poważny test. Pod koniec pierwszej części zakotłowało się pod bramką Wrąbla, ale na szczęście dla gości, młody bramkarz wychodził obronną ręką z opresji. Obaj bramkarze nie dali się już pokonać i o zwycięstwie decydowały rzuty karne.
W nich lepsza była Legia. Spudłowali bracia Paixao i Lacny ze strony Śląska, ze strony Legii tylko Ondrej Duda.