Weszło: Pucharowicze rywalizują na całego. Jeden gorszy od drugiego
Całe szczęście, że Korona wygrała ten mecz – rezultat nie został wypaczony przez pana z gwizdkiem. O sprawiedliwy wynik zadbał Jakub Rzeźniczak, który w ostatniej akcji meczu zlekceważył Michała Przybyłę. Wiemy, ze gość wygląda niepozornie – zapewne cały dzień mógłby chodzić po Nowym Świecie i nikt by go nie rozpoznał – ale nic nie tłumaczy zachowania kapitana Legii. Nie pierwszy raz w tym sezonie Rzeźniczakowi zdarza się taka wpadka. Chyba przydałaby mu się porządna „suszarka”, nie taka pożyczona od dziewczyny. Mamy nadzieję, ze Berg podpatrzył ten element u Fergusona.
Sport.pl: Kuriozalny początek i koniec. Legia Warszawa przegrywa z Koroną Kielce
Ostatnia minuta doliczonego czasu gry. Na trybunie prasowej aż zadudniło. Goncalo Feio, który analizuje mecze Legii, najpierw trzasnął swoim laptopem o stół, a po chwili drzwiami od swojej kabiny. Był wściekły, ale nic dziwnego, bo takiej końcówki spotkania nie spodziewał się nikt. Jakub Rzeźniczak z prawej strony pola karnego dał się ograć jak dziecko Michałowi Przybyle, który pokonał Duszana Kuciaka. Sędzia meczu już nie wznowił. Legia przegrała z Koroną 1:2.
Przegląd Sportowy: Historyczny wyczyn Korony! Ostatnia akcja dała zwycięstwo nad Legią
Była ostatnia minuta doliczonego czasu. Jeśli czegoś można było się spodziewać, to tego, że Legia w końcu dopnie swego i zdobędzie zwycięską bramkę. I nagle Michał Przybyła przepchnął Jakuba Rzeźniczaka, jakby to on miał grubo ponad 200 występów w ekstraklasie, a nie kapitan Legii. Pomknął na bramkę gospodarzy i pokonał Dušana Kuciaka. Sędzia Piotr Lasyk gwizdnął po raz ostatni i zapewne odetchnął, bo to arbiter był najgorszym aktorem tego widowiska. Korona dokonała historycznego wyczynu. Po raz 10. grała przy Łazienkowskiej, wcześniejsze dziewięć wizyt kończyło się porażkami.
Wirtualna Polska: Niesłuszny karny dla Legii, ale Korona ogrywa wicemistrzów Polski!
W meczu 6. kolejki ekstraklasy Legia przegrała na własnym boisku z Koroną Kielce 1:2. Gospodarzom nie pomógł nawet niesłusznie podyktowany dla nich rzut karny. Remis stracili w 93. min.
Zmiany wyraźnie nie służą drużynie Henninga Berga. Wystarczy, że na ławce rezerwowych usiądzie minimum jeden piłkarz z każdej formacji (nie licząc bramkarza) i zaczynają się problemy.
Powtarza się sytuacja z zeszłego sezonu, kiedy Legia dobrze grała w Lidze Europy, a po roszadach w składzie traciła punkty w ekstraklasie, i to głównie z zespołami, które walczyły maksymalnie o pierwszą ósemkę. Jak to się dla klubu z Warszawy skończyło? Przegraną walką o mistrzostwo kraju.