Sportowe Fakty: Pocałunki śmierci. Besnik już nie pohasa
Mecz od początku był bardzo ostry, kości kilka razy mocno trzeszczały. Tuż po gwizdku kończącym pierwszą połowę Arkadiusz Malarz niemal z pięściami ruszył na Martina Nespora i coś mu bardzo energicznie tłumaczył. Bramkarz stołecznego klubu w ogóle ostatnio jest bardzo wyrywny. A to publicznie łajał siebie i kolegów, a to po meczu w iecieczy miał jakieś "ale" to Miroslava Radovicia. Bramkarz to dla Legii jak malowany. Kiedyś kolegów niemal dusił Duszan Kuciak. Dziś jego rolę przejął właśnie 36-latek.
Onet.pl: Kryzys Legii, równy krok liderów
Legia po bolesnym zderzeniu z Ligą Mistrzów i porażce 0:6 z Borussią Dortmund znów zawiodła. Klubowi włodarze, trenerzy i piłkarze od dłuższego czasu powtarzają, że priorytetem jest obrona tytułu, a nie zaistnienie w Europie, jednak wyniki na krajowym podwórku również są dalekie od oczekiwań. Stołeczny zespół przegrał czwarty z ostatnich pięciu ligowych meczów. W tabeli ekstraklasy jest 14., zdobył tylko dziewięć z 27 możliwych punktów.
Sport.pl: Szalone ostatki Besnika Hasiego. Legia przegrała i dni Albańczyka są policzone
Hasi próbował pobudzić zespół. W swoim stylu irytował się przy linii bocznej boiska, wściekał się na zawodników, wytykał im błędy. Wraz z upływem czasu 44-latek zmienił się jednak w człowieka po prostu bezradnego. Trener Legii chował głowę w dłoniach po niedokładnych zagraniach, a na 10 minut przed przerwą usiadł na ławce rezerwowych. Wtedy rzut karny pewnie wykorzystał Janus i było już 0:2.
Przegląd Sportowy: Co za emocje przy Łazienkowskiej! Legia goniła Zagłębie, ale przegrała po samobóju Pazdana
Dla Besnika Hasie miała być to „ta ostatnia niedziela”. Piotr Stokowiec chciał w końcu wygrać. Ustawił zespół bardzo ofensywnie. Nakazał grę pressingiem i Legia nie istniała na boisku. Zagłębie bawiło się z nią, jak kilka dni temu Borussia Dortmund. Tyle, że Miedziowi zapomnieli, że mecz ma dwie połowy i o mało nie stracili punktów. Pomogli im Michał Pazdan i Nemanja Nikolić. Pierwszy strzelił gola samobójczego. Drugi zmarnował rzut karny, pierwszy raz odkąd gra w ekstraklasie.
Weszło: Napisalibyśmy"do widzenia", ale mamy nadzieję, że już się nie zobaczymy
Pisząc o dobrej połówce w meczu z Zagłębiem, mamy na myśli oczywiście drugą część gry. Pierwsza była dobitnym potwierdzeniem, że Legia tego trenera to tylko „wyrób drużynopodobny”. Naprawdę nie trzeba Borussii Dortmund, Aubameyanga, Weigla, Guerreiro i reszty, by ośmieszać warszawian na ich terenie. Wystarczy Zagłębie Lubin, które nie wygrało od siedmiu spotkań, Nespor, Janus, Janoszka i spółka. Więcej – taki przeciwnik nie musi nawet grać super meczu, grunt, by był uważny w tyłach, miał gościa, który potrafi dośrodkować ze stałego fragmentu gry i kilka schematów. Przepis skomplikowany jak na chleb z masłem, ale skuteczny.