Od środy coraz głośniej robi się o sposobie dystrybucji biletów na Łazienkowskiej. "Nasza Legia" opublikowała rozliczenie Stowarzyszenia Kibiców z pieniędzy, które Stowarzyszenie otrzymało od klubu za każde spotkanie. Przypomnijmy, że Stowarzyszenie podpisało umowę z klubem, na mocy którego z każdego sprzedanego biletu złotówka była przeznaczana na potrzeby kibiców. Z rozliczenia wynika więc, że na Legię zamiast 8000-9000 kibiców, jak po każdym meczu podawały wszystkie media, przychodziło 4000-5000 kibiców!
Sprawa ta będzie wyjaśniana, bo wygląda na to, że albo komuś z klubu zależy na tym aby zaniżać frekwencję, albo klub jest po prostu okradany!
Druga opcja jest chyba najbardziej prawdopodobna, ponieważ nie od dziś wiadomo, że kibice potrafią sobie radzić na bramkach. Czasem wystarczy 10 zł dla ochroniarza...
Powstaje pytanie, po co był instalowany ten cały system biletowy firmy Kowalski.net, skoro tak łatwo go ominąć? Ochroniarze posiadają własne karty, którymi mogą otworzyć bramkę kiedy tylko zechcą...
Ponadto nie ustają problemy kibiców z biletami i karnetami. Elektroniczny system często nie spełniał swoich podstawowych założeń. Nowe karty chipowe nie działały jak należy.
Panowie działacze - zróbcie coś z tym, bo z klubu uciekają pieniądze! Być może właśnie te, których teraz brakuje, aby uzyskać licencję...
"Musimy zająć się z miejsca tą sprawą. W pierwszej kolejności porozmawiam z szefem ochrony. Te zarzuty są zbyt poważne, by przejść nad nimi do porządku dziennego. Nie chcemy być postrzegani przez kibiców jak klub, któremu nie zależy na dobrej organizacji. Zresztą, chyba nikt nie lubi, gdy jest okradany" - powiedział na łamach Przeglądu Sportowego rzecznik prasowy Legii Piotr Strejlau.
Afera biletowa
sobota, 26 lipca 2003 09:15
Woytek