Robert Błoński: Trener Dariusz Kubicki powiedział, że w Wodzisławiu to Pan założy opaskę kapitana zespołu z Łazienkowskiej.
Łukasz Surma: Nie wiedziałem o tym. Wiedziałem, że jestem jednym z kandydatów. Jacek Zieliński nie chciał, a w sparingach nosiłem opaskę na zmianę z Markiem Jóźwiakiem. Cieszę się z tej decyzji, traktuję ją jako wielkie wyróżnienie, ale również i wyzwanie, i odpowiedzialność. W Ruchu Chorzów także byłem kapitanem, przez rok. I łatwo nie było.
Dlaczego?
- Bo tam mnóstwo spraw było niedogranych. U prezesa Rogali spędzałem więcej czasu niż na dole, z chłopakami z drużyny. Byłem "przekaźnikiem" między zespołem a władzami klubu. W Legii sytuacja jest lepiej poukładana. Są problemy, ale nie aż takie...
Cezary Kucharski opowiadał przed wyjazdem do Grecji, że również mnóstwo czasu spędzał w gabinecie prezesa.
- Ja nie odnosiłem takiego wrażenia, a przynajmniej Czarek niewiele nam przekazywał z tych spotkań. Ja w każdym razie mam już doświadczenie. Bo bycie kapitanem to nie tylko opaska na rękawie. Od kapitana wymaga się solidnej gry, nieschodzenia poniżej pewnego poziomu.
Ale Legia ma problemy i Pana wizyty u prezesa Trylnika mogą nie być rzadkością.
- Tego boję się najbardziej. Mam nadzieję, że wszystko zostanie poukładane na tyle, byśmy myśleli tylko o grze. Jesteśmy po rozmowach z prezesem, do końca sierpnia powinny być uregulowane zaległości.
A regulamin na nowy sezon już jest?
- Jeszcze nie. Ma być przed meczem w Wodzisławiu. I mamy go podpisać.
Jest Pan zaskoczony tą decyzją?
- Dlaczego?
Bo nie jest Pan najstarszy, nie ma najwięcej meczów w Legii, nie jest w niej najdłużej, nie jest z Warszawy...
- Ten ostatni argument dotyczy 99 proc. zespołu. Ze stolicy jest tylko "Jarza" [Tomasz Jarzębowski - red.]. Jestem w Legii rok i czasem tak bywa, że nowy zawodnik przychodzi i zaczyna odgrywać w zespole coraz większą rolę. Ale pamiętajmy, że gdyby Jacek Zieliński nie odmówił, nie byłoby tej rozmowy. On i Marek pozostają liderami tej drużyny, ciągną ją. Ale czuję, że chyba pomału chcą tę "pałeczkę przywództwa" przekazać młodszym. Ja mam 26 lat i jakoś za wielu starszych ode mnie w drużynie nie ma.
Ma Pan cechy przywódcze?
- Legia to dopiero mój trzeci klub i w drugim jestem kapitanem. W Ruchu pełnienie tej funkcji nie wychodziło mi najgorzej. Nigdy nie uchylałem się od odpowiedzialności. Powiem szczerze: odpowiada mi ta funkcja, lubię to.
Do sezonu niespełna tydzień...
- Półtora miesiąca tylko trenowaliśmy i graliśmy o nic. To był dobry okres przygotowawczy, we Francji mało meczów wygrywaliśmy, ale gra nie wyglądała źle. Treningi też były lżejsze. Żadnych deklaracji nie będę składał.
Jak Pan się czuje w ustawieniu 4-4-2, obok Aleksandara Vukovicia?
- W poprzednim sezonie w środku był z nami jeszcze Adam Majewski. I było gęsto. Teraz czeka nas strasznie dużo pracy, bo musimy zasuwać tylko we dwóch. Ale za to będziemy mocniejsi na bokach. Tak gra cały świat, więc nie ma się co dziwić tym zmianom.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Wyróżnienie, wyzwanie, i odpowiedzialność
niedziela, 3 sierpnia 2003 21:39
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborcza