Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Kibice Legii są najlepsi w Polsce

czwartek, 4 września 2003 14:04
Tomasz Kiełbowicz

Wielu piłkarzy Legii twierdzi, że zwycięstwo z Lechem w dużym stopniu podbudowało drużynę psychicznie, czy Tomasz Kiełbowicz myśli tak samo?

- Na pewno nasz ostatni tryumf pozwolił dołączyć do ścisłej czołówki w lidze, złapaliśmy kontakt z innymi ekipami, tabela jest teraz bardziej spłaszczona i samopoczucie automatycznie się polepszyło.


Libor Pala na pomeczowej konferencji zażartował, że Legia kupuje arbitrów, żeby ci wyrzucali im zawodników z boiska, bo tylko wtedy potraficie strzelać bramki.

- Rzeczywiście z tymi kartkami nie jest u nas najlepiej, jednak kara dla Dicksona Choto w powszechnej opinii była uznana za zbyt surową. Gra Legii nie jest nadzwyczaj brutalna, Dickson zagrał dobre spotkanie i przewinił tylko dwa razy, za co dwukrotnie został ukarany. Nie wyolbrzymiałbym więc problemu z kartkami, na pewno nie mamy kłopotów z dyscypliną.


Jakby nie było, to te czerwone kartki działają na was jak płachta na byka.

- Istotnie. Kiedy na boisku została nas tylko dziesiątka, potrafiliśmy się bardziej skonsolidować i zwiększyć mobilizację. Pragnienie wygranej było jeszcze większe, a chęć udowodnienia, że jesteśmy lepsi spowodowała lepszą grę, zakończoną zdobyczami bramkowymi.


Kibice trochę narzekają na liczbę sytuacji podbramkowych, a co za tym idzie liczbę goli. Średnio jedna bramka na mecz, to chyba troszkę za mało na taką ekipę jak Legia?

- Z pewnością stać nas na więcej, ale piłka nożna to taka gra, gdzie najważniejszy jest fakt zdobycia jednej bramki więcej od rywala. Biorąc pod uwagę defensywną taktykę przyjezdnych drużyn, nie jest z nami tak źle, aczkolwiek na pewno stać nas na więcej.


Być może na małą liczbę zdobywanych bramek ma wpływ Dariusz Kubicki, który w czasie kariery piłkarskiej był obrońcą. Czy trener nie ustawia was zbyt defensywnie?

- Legia to wielka firma i nie może sobie pozwolić na grę obronną. Naszym celem jest zdobywanie bramek i na każdym treningu to właśnie wpaja nam trener.


Niemniej jednak obrona to chyba najlepsza formacja w drużynie, biorąc pod uwagę statystyki. Dwa stracone gole w czterech meczach, dają średnią 0,5 straconej bramki na jedno spotkanie.

- I tylko się z tego cieszyć.


Po golu w meczu z Lechem niesamowicie manifestowałeś swoją radość. Ta bramka przysporzyła aż tyle satysfakcji?

- Cała drużyna cieszyła się ogromnie, gdyż grając w dziesiątkę najpierw objęliśmy prowadzenie, a chwilę później udało się nam podwyższyć na 2:0. Determinacja w naszych szeregach spowodowana wykluczeniem Dicksona Choto przyniosła efekty, trzeba więc było dać upust swej radości.


A jak to było z tym golem, chciałeś tak uderzyć? Bo wydawało się, że piłka Ci zeszła i bramki nie będzie, a tymczasem udało się i piłka zatrzepotała w siatce.

- Myślę, że nie jest ważne, czy chciałem uderzyć tak, czy inaczej ważne, że futbolówka wpadła do bramki. Piłka istotnie trochę mi odskoczyła, ale padł gol i mogliśmy się już wtedy praktycznie cieszyć ze zwycięstwa.


Z drugiej jednak strony, obserwując zagrania Tomka Kiełbowicz na treningu, często można dopatrzyć się takich właśnie sztuczek technicznych, jak w końcowej fazie akcji zakończonej bramką w meczu z Lechem. Czy ćwiczysz takie trudne piłki?

- Na treningu staram się przyjmować piłkę na różne sposoby, ćwiczyć różne warianty zagrań. Rzeczywiście w czwartek przed meczem kilka razy odbiłem piłkę w taki sposób, w jaki udało mi się strzelić bramkę z Lechem. Być może dzięki temu byłem lepiej przygotowany na taki kąśliwy strzał. Wypada tylko się cieszyć, że praca na treningach przyniosła pożądany efekt.


Wróćmy jeszcze do meczu z Lechem, bo to przyjemny temat. Oprawa kibiców wyglądała fantastycznie.

- Nasi kibice po prostu pokazali, że są najlepsi w Polsce. Atmosfera była niesamowita, kibice bardzo nam pomagają, a w tym meczu byli naprawdę fantastyczni. Na takim stadionie gra się niezwykle przyjemnie.


Piotr Świerczewski uważa, że oprawa kibiców Legii to nic fantastycznego. Co najwyżej dorównujemy francuskim średnikom z Korsyki, tymczasem do Marsylii jeszcze nam daleko.

- Absolutnie się nie zgodzę z Piotrkiem, myślę że trochę przesadził. Europejskie drużyny przyjeżdżające tu na mecze Pucharu UEFA w zeszłym sezonie podkreślały, że na stadionie panuje znakomita atmosfera.


W piątek mecz z Partizanem Belgrad, jak traktujecie to spotkanie?

- Przede wszystkim zostanie zachowany cykl meczowy, a to jest bardzo ważne. Partizan jest ciekawą ekipą, wyeliminował Newcastle i awansował do Ligi Mistrzów. Z pewnością będzie to interesujący mecz, który przyciągnie na stadion wielu kibiców.


Legia nie awansowała do europejskich pucharów, dlatego przyda się z pewnością mecz z ciekawą europejską drużyną na dobrym poziomie.

- Najlepiej grać z wymagającym rywalem. Im przeciwnik jest groźniejszy, tym więcej można się od niego nauczyć. Awans do Champions Leauge mistrzów Serbii zbytnio nas nie dziwi, Partizan znalazł się tam nieprzypadkowo, ma świetnego trenera a swoją klasę z pewnością udowodni w piątek.


Mecz z mistrzem Serbii to także oficjalne pożegnanie byłego trenera Dragomira Okuki. Wiele zawdzięczacie temu szkoleniowcowi?

- Na pewno wiele, po kilku latach Legia zdobyła Mistrzostwo Polski, na wysokim poziomie grała w europucharach a także zdobyła Puchar Ligi. Kibice z pewnością nigdy tego mu nie zapomną.


Rozmawiał: Kowi

Podaj ten news dalej: