Czy pamięta Pan, kto pogrążył przed rokiem Widzew?
Marek Saganowski: Po 25 latach udało nam się wreszcie wygrać na stadionie przy alei Piłsudskiego. To był dla mnie pamiętny dzień. Wygraliśmy 3:1, a ja zdobyłem dwa gole.
Powtórzy Pan ten wyczyn w piątek?
- Chciałbym, aby wynik meczu był taki sam. A czy ja strzelę gola, czy ktoś inny, to już ma mniejsze znaczenie. Ja z pewnością będę dodatkowo umotywowany, bo zagram w mym rodzinnym mieście.
Przed rokiem ziomkowie strasznie bluźnili po meczu na Pana.
- Pamiętam to, ale nigdy nie interesują mnie pozaboiskowe sprawy. Mam zamiar przypomnieć się łódzkim kibicom. Niech wiedzą, że Marek Saganowski gra, jest w formie i strzela bramki.
Ostatnio z tą formą strzelecką nie było, niestety, najlepiej. Wydawało się, że już zdołał się Pan przełamać, a jednak w meczu z Groclinem znów nie udało się wykorzystać dogodnej sytuacji, która mogła przesądzić o zwycięstwie Legii.
- Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, ale przecież nie zawsze można strzelać gole. Mam tylko taką nadzieję, że w mieście, w którym się urodziłem, przypomną mi się wreszcie najlepsze czasy, kiedy strzelałem gole dla ŁKS.
Znów Legia ma problemy z linią obronną. Tomek Jarzębowski jest kontuzjowany. Nie wiadomo, jak na sytuację z meczu z Groclinem, w której Marek Jóźwiak sam próbował wymierzyć sprawiedliwość Niedzielanowi, zareaguje PZPN. Na dodatek Choto dopiero wrócił do treningów.
- Nie obawiam się. W zespole mamy bardzo dobrych zawodników, którzy bez problemu zastąpią nieobecnych. Wysoką formę złapał Darek Dudek. Z powodzeniem może zagrać Wojtek Szala.
Kibice Legii dostali na mecz tylko 550 biletów. Czy będzie to miało dla Was jakieś znaczenie?
- Z pewnością. Dziwię się łódzkim działaczom, bo mogli nieźle zarobić. Może obawiali się, że nasi kibice przekrzyczą łódzkich fanów. Fajnie byłoby grać, gdybym w uszach słyszał doping dwóch tysięcy gardeł stołecznych, wspaniałych fanatyków. Ale i tak jestem przekonany, że nasi kibice stworzą fantastyczną atmosferę i pomogą nam w odniesieniu zwycięstwa.
Zbigniewa Robakiewicza pokonał Pan dwukrotnie. Czy nowego, zupełnie niezgranego z piłkarzami bramkarza Widzewa łatwiej będzie pokonać?
- Nie jest ważne, kto stoi między słupkami. Najważniejsze są gole i nasze zwycięstwo.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Przypomnę się w Łodzi
czwartek, 6 listopada 2003 07:55
Marek Saganowskiźródło: Życie Warszawy