Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Mamy dość!

niedziela, 23 listopada 2003 20:21
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborcza

Podobała się Panu forma protestu i kilkudziesięciosekundowa zabawa z piłką obu zespołów na początku spotkania?

Łukasz Surma: Tak. Solidaryzujemy się z postanowieniami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Piłkarzy. Nie zgadzamy się z dwoma ustawami PZPN. Po pierwsze z tym, że prezesi będą mogli nam obniżać kontrakty. Po drugie, jest także przepis, że nawet jeśli klub nie płaci zawodnikowi przez trzy miesiące, to i tak nie może rozwiązać kontraktu z winy klubu, tylko dalej musi grać, a prezes może nie płacić.


W Legii sytuacja finansowa jest fatalna.

- Jest źle, a nawet tragicznie. Na początku sezonu postanowiliśmy: gramy bardzo dobrze, najlepiej, jak umiemy, i czekamy. Jednak to nie przynosiło efektów. Pieniędzy, jak nie było, tak nie ma. Mamy tego dość. Tego łażenia, proszenia się, upominania. To dla nas, dla mnie jako kapitana upokarzające, męczące.


Jak duże są te zaległości?

- Premii za tytuł mistrza Polski koledzy nie dostali do dziś. Nie mamy zapłaconych premii nie tylko za punkty zdobyte jesienią, ale i wiosną.


Jednak prezesi powiedzieli, że nie zapłacą Wam za punkty zdobyte wiosną, bo nic nie dały, Legia nie zakwalifikowała się do pucharów.

- Zmienili zdanie. Muszą zapłacić. Taki był przecież regulamin klubu podpisany przez obie strony. Mamy zresztą słowo prezesa, że wyrówna zaległości.


A należności z tytułu kontraktów?

- Opóźnienia wynoszą kilka miesięcy. I też nas wkurzają. Nie ma spokoju w zespole.


Skoro Pol-Motu nie stać na Legię, to może ktoś inny powinien zainwestować w ten klub?

- My chcemy tylko, by wszystko, co ustaliliśmy, było płacone na czas. My wywiązujemy się ze swoich obowiązków najlepiej, jak umiemy. A kto będzie właścicielem? Nie moja sprawa, byle tylko był wiarygodny.


Pomówmy o meczu z Dospelem. Denerwował się Pan bardziej, niż kiedy jest na boisku?

Tak, bo nie graliśmy dwa tygodnie, nie wiedziałem, w jakiej formie jest drużyna i koledzy. Do tej pory te przerwy nie wpływały na nas dobrze, wybijały z rytmu. Tym razem najważniejsze są trzy punkty. Styl był na drugim planie.


Na początku rundy Legia grała efektownie, ale traciła punkty. Pod koniec słabo, ale wygrywała. Co Panu bardziej odpowiada?

- Ta pierwsza opcja. Kiedy gra się widowiskowo, punkty muszą przejść. Wiemy, co mamy poprawić, są cztery miesiące przerwy. Jest czas, by była i gra, i punkty.


Legia ma cztery punkty straty do Wisły Kraków.

- To nie jest dystans nie do odrobienia. Mamy kontakt z czołówką. Może gra, szczególnie pod koniec rundy, nie była jakoś imponująca. Ale liczyły się punkty, zwycięstwa i to, że nie traciliśmy goli.


Zdziwił się Pan, że kapitanem został Stanko Svitlica?

- Tak zdecydował trener. W tygodniu mówił mi, że podjął już decyzję, ale nie zdradził, kto mnie zastąpi. Stanko jest w radzie drużyny, należało się mu.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: