Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Spotkanie z Mariuszem Walterem

piątek, 20 lutego 2004 01:19
Igoro i Mishkaźródło: własne<br><a href=/galeria/f04pub6.php class=bold>Fotki ze spotkania</a> - <b>26</b> zdjęć<br>

Poniżej możecie przeczytać zapis spotkania kibiców z Mariuszem Walterem - prawdopodobnie przyszłym właścicielem Legii.

Co pana skłoniło, żeby jako prezes ITI zainwestować w futbol i skąd pewność, że tak uznana na świecie firma, jaką jest Legia przyniesie korzyści?

Mariusz Walter: Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym podkreślić, że nie kontaktowałem się ze Zbigniewem Bońkiem od pięciu lat, i że głosy, jakoby miał on zostać prezesem Legii, są nieprawdziwe.


Podkreślił jednak, że Legia powinna mieć prezesa znającego się na futbolu, młodego, w wieku ok. czterdziestu lat, z "nabiałem"...
Wojtek Hadaj tak to wziął sobie do serca, że zgłosił swą kandydaturę, za co dostał gromkie brawa.

"Przede wszystkim chciałbym abyście wiedzieli, że ITI ma trzech właścicieli. Jana Wejherta, Szwajcara Bruna Valsangiacomo, i mnie. Jednakże z naszej trójki to ja najlepiej znam się na piłce - kocham ją, toteż ode mnie wyszła idea zainwestowania w futbol.
Co do korzyści z futbolu, to nie szukamy nowego, ryzykownego biznesu pt. "własny klub piłkarski". Nie jest on nam niezbędny. Choć w jakimś sensie szukamy guza, bo mamy marzenia. Naszym marzeniem jest udział w Champions League, świetny nowoczesny stadion, który byłby stadionem narodowym. Żeby ów stadion posiadał infrastrukturę komercyjną, z której Legia będzie się sama żywiła.
Jednak, żeby wejść w taką inwestycję na dzień dobry trzeba wydać kilka milionów dolarów."


Mariusz Walter wyraźnie się rozluźnił w sympatycznej atmosferze spotkania kwitując temat: "Nie włożysz, to nie wyjmiesz". Fani jednak zrozumieli to, jak chcieli, a swym śmiechem i oklaskami "zmusili" Waltera do przeprosin płci pięknej również obecnej na spotkaniu.


"Jeśli los Stadionu Narodowego, jako jej domu - bo na to zasłużyła, ciągle jest niepewny, to jaki jest ekonomiczny sens kupna Legii. Wiadomo, że biznes to zarobek, jednak zarabiać na Legii nie musimy, ona sama na siebie będzie zarabiać, nas zadowoli to, że nie stracimy. Jednak do tego niezbędne jest w tym wszystkim współuczestnictwo miasta. I tu dobra wiadomość: miasto zrozumiało, że stadion narodowy i zadłużona Legia to jeden temat, którego nie można rozdzielać. Formalne przyrzeczenia miasta, ze względu na procedury prawne ciągle wiszą na słowach. Jednak atmosfera tych słów jest dobra i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Także gdybym przeczytał, że już podjęliśmy decyzję, to bym się nie zgodził. Natomiast, gdyby napisano, że dalej chcą i robią wszystko, by być gospodarzami Legii, to bym to przyjął.
Słowa, że zależy nam na gruncie a nie na Legii, są nadużyciem podstawowej uczciwości."


Czyli decyzja o kupnie Legii uzależniona jest od władz miasta?

- Jest to uzależnione od dwóch rzeczy. Po pierwsze: nasza rada nadzorcza decyduje o wszelkich znaczących decyzjach na podstawie przedłożonego im biznesplanu. Plan kupna Legii nie jest fantastyczny z biznesowego punktu widzenia, ale jest do przyjęcia.
Dopiero za trzy, cztery lata Legia zacznie na siebie zarabiać. Póki co, my ją będziemy utrzymywać.


Jakie podejmiecie decyzje, jeżeli w ciągu dwóch miesięcy (o tyle ITI przedłużyło przedwstępną umowę zarządem Legii - przyp. red.) Rada Warszawy nie podejmie decyzji dotyczących Legii?

- O potędze każdego klubu sportowego decyduje parę rzeczy: tradycja, własny stadion, zaplecze sportowe, i jakże ważni kibice. Na dzień dzisiejszy w Legii mamy tradycje i kibiców. Dlatego jesteśmy pod wielka presją, by być wobec Was uczciwi. Nie interesuje nas Legia szóstego miejsca, nie interesuje także Legia bezpieczna przed strefą spadkową - interesuje nas Legia mistrz Polski i Legia w Champions League.
Jak wiecie Legia nie jest właścicielem swojego logo - jest nim na dzień dzisiejszy CWKS. Aby mieć do niego pełne prawo, na dotychczasowe prace prawników wydaliśmy już ponad milion złotych. Na pewno nie włożymy pięniędzy w błoto, bez szans na ich zwrot. Robimy wszystko, żeby to się jednak udało. Niezależnie od wszystkiego przekazaliśmy już Legii środki niezbędne do przygotowania do sezonu

Czy Pan wyznaczył jakąś datę graniczną, do kiedy będziecie czekać na decyzję miasta?

- Taka data jest zawarta w umowie przedłużającej i jest to dzień 30.03. Chciałbym, żebyśmy nie wyszli stąd z przekonaniem, że miasto nie robi nic, a my robimy wszystko. Miasto też robi wszystko co jest możliwe.

Czy był Pan kiedyś na meczu Legii i czy jakiś mecz zapadł Panu szczególnie w pamięci?

- Byłem na Legii. Mam nawet na to świadka :). To był mecz z Widzewem, w którym bramki padały w ostatniej chwili. Ten mecz był szalenie dramatyczny i dlatego go pamiętam.

Czy Dariusz Kubicki zostanie na stanowisku trenera jeśli ITI wykupi Legię?

- Tak, oczywiście. Ja już rozmawiałem z panem Kubickim i powiedziałęm mu, że może spać spokojnie i nie myśleć, że w dniu kiedy ITI przejmie Legię przyjdzie na jego miejsce ktoś inny. Pan Kubicki jest człowiekiem wykształconym, kiedyś znakomitym piłkarzem, robi co może. wiem, że ma dobry kontakt z drużyną. Jest człowiekiem przygotowanym do wykonywania tego zawodu, tylko trzeba mu stworzyć warunki, żeby mógł pokazać co Legia potrafi. Rozmawialiśmy z panem Wdowczykiem, ale to nie jest kwestia tego czy następnego sezonu. Na razie nie ma potrzeby zmieniać trenera.

Jak będzie wyglądała współpraca z kibicami po ewentualnym przejęciu Legii?

- Tego nie wiem na chwilę obecną. Nie wiem czy będzie inaczej niż w tej chwili, bo nie do końca wiem, jak jest w tej chwili. Zwracano mi uwagę, że jest to ważny problem, ale nie zamierzam wzajemnych stosunków zmieniać na gorsze.

Najpierw zajmował się Pan Wisłą Kraków, potem był Widzew Łódź. Czemu dopiero teraz Legia?

- Z Wisłą było tak, że ona jako jedyna miała problem z podpisaniem z Canal+ umowy i została bez zbiorowego kontraktu. Widzew dlatego, że chcieliśmy z panem Wdowczykiem znaleźć słabszą drużynę, zainwestować i doprowadzić do sukcesów. I chcieliśmy lansować tę drużynę w telewizji. W naszych planach na przysżłość jest uruchomienie kanału TV Legia, w którym bez praw transmisyjnych będziemy opowiadać o Legii i sprawach bieżących, bo tego nikt nam nie może zabronić. To będzie kanał wyłącznie legionistów.

Prasa poinformowała, że prezydent Kaczyński chce stadion narodowy budować sam. Jest to bardzo duże przedsięwzięcie. Czy jest szansa żeby ITI eentualnie poniosło część kosztów i czy stadion będzie należał do Legii?

- Chciałbym, żeby tak było. W sprawie stadionu wiele rozmawialiśmy z przedstawicielami władz miasta. Poruszyliśmy jeszcze inną kwestię. Mianowicie, że takie miasto jak Warszawa powinno mieć stadion całkowicie kryty z rozsuwanym dachem. Dlaczego? W kontekście zarobkowania na siebie Legii taki stadion mógłby być czynny 365 dni w roku. Można by tam zrobić 10-15 koncertów w roku i to przynosi większe zyski, ale wtedy musiałaby być wysuwana płyta przykrywająca murawę.

A kto zostanie rzecznikiem Legii?

- Mamy kilka pomysłów, ale nie chciałbym nic mówić. Wszyscy oni są państwu znani, a 90% z nich było zawodnikami Legii.

Czy według Pana obecna sytuacja w Legii spowodowana jest sytuacją rynkową, czy jest to wynik niegospodarności obecnego właściciela?

- Żeby być uczciwym muszę powiedzieć, że po naszym sprawdzaniu ksiąg wynika, że nie ma mowy o jakiś wielkich skandalach, którwe mogły by być pożywką dla prasy. Myśmy to sprawdzili. Sraszne trudno jest nalać z pustego w próżne, a kto nie działa, nie robi błędów. Wszystko zależy od tego kto czym zarządza i jakie ma kwalifikacje, ale też od tego z jakimi problemami się boryka, jaki ma rynek. Nie ma materiałów do wielkiego tematu pt. "przekręt w Legii".

Czy w związku z tym, że Canal+ w 2005 roku kończy się umowa na transmisję ligi polskiej, TVN ma zamiar stanąć do przetargu?

- Nasza praktyka pokazuje, że jeśli byśmy zasygnalizowali chęć podjęcia jakiegoś działania, to konkurencyjne firmy podjęły by ten krok już następnego dnia. Nie mogę więc odpowiedzieć na to pytanie.


Czy przyjdzie Pan na mecz z Odrą na Żyletę?

- Na pierwszym meczu na pewno nie. Lubię czuć się w swojej skórze. Jak będę jużm współwłaścicielem Legii, to na pewno tak.

Czy byłby Pan lepszym prezesem od prezesa Drzymały?

- Nie. Uważam, że on w sposób perfekcyjny zabrał się do swojej obecności w sporcie. On ma bardzo mocne, jednorodne zaplecze gospodarcze, ma do czynienia z małym miastem, bardzo zdrową koncepcję budowania firmy. Jest dla mnie wzorem. Będę chciał się z nim spotkać i poprosić o kilka godzin rozmowy, a może nawet lekcji.


Czy to, że zatrudniliście pana Edwarda Sochę oznacza, że jeszcze przed zakończeniem okresu transferowego możemy spodziewać się jakiś dobrych transferów?

- Wychodzę z założenia, że jak człowiek sobie przygotuje, tak będzie miał. I my się przygotowaliśmy, że po słabszym okresie będzie człowiek, który będzie dokonywał transferów, na które Legię będzie stać. Najpierw zajmiemy się spłaceniem wierzytelności, postawieniem klubu na nogi i w tym momencie potrzebujemy kogoś, kto będzie kupował dobrze i tanio, z wyobraźnią i wiedzą o rynku piłkarskim. Rozmawiałem z kilkoma osobami i one wskazały mi na pana Sochę.

Na jak długo ITI opracowało wpsominany wcześniej biznesplan?

- Na 8 lat.

Zainwestowaliście już w Legię sporo pieniędzy. Nie można było poczynić żadnych kroków w celu zatrzymania w Legii Stanko Svitlicy?

- Próbowaliśmy. Niestety, dowiedzieliśmy się o tym bardzo późno, a poza tym w pewnym momencie wydawało się, że ta sprawa jest załatwiona. Mam jednak na ten temat nieco za małą wiedzę, żebym mógł dokładnie się wypowiedzieć.

Czy po powstaniu nowego stadionu najmłodszych kibiców będzie stać na bilety?

- Dobre pytanie. Nie wiem, ale nie ma meczów z pustymi trybunami na Legii. Jest to trudny problem, będziemy się zastanawiać jak go rozwiązać. Być może będziemy kontynuować akcję Pełny stadion (darmowe wejścia na łuk - red.). Bardzo wielę nadziei przywiązuję do społecznej działalności w tym zakresie Jacka Magiery. Chciałbym powiedzieć o dwóch ludziach, którzy są przy Legii bardzo wiele lat, będziemy starali się w jakiś sposób to uhonorować.

Jakie są trzy Pana marzenia życiowe?

- Marzy się o czymś czego się nie ma lub utraciło. Pierwszą rzeczą, o której marzę to mieć dziś 40 lat i tę wiedzę, doświadczenia, które mam dziś, po drugie marzy mi się sześć wnuków. Zawsze chciałem mieć tylu, żeby wszystkie krzesła w trakcie wigilii były zajęte. Ale córka i syn się lenią i mam tylko jednego wnuka...”

Niektórzy kibice w odpowiedzi, zaoferowali pomoc córce. Na co Mariusz Walter zasugerował, by także panie zgromadzone na spotkaniu, pomogły jego synowi ;-)

Ostatnie marzenie jest bardzo przyziemne. Ciężko choruje jeden z naszych kolegów z TVN, którego znacie...
"Bardzo potrzebne jest mu zdrowie. Czekamy na każdą dobrą wiadomość o jego stanie zdrowia" - dokończył wypowiedź pan Kalinowski, ponieważ pan Walter bardzo się wzruszył i uronił kilka łez.

Nawiążę do Pana wykształcenia (technik budowlany - red.). Czy uważa Pan, że na nowym stadionie powinno być jakieś nawiązanie do zasłużonej trybuny krytej?

- Muszę pana rozczarować, bo nie pracowałem ani jednego dnia w tym zawodzie :).

W przypadku przejęcia Legii przed ITI, jakie stanowisko zajmie pan Socha i co stanie się z Jerzym Engelem?

- Nie mam zwyczaju mówienia o swoich planach w stosunku do innych osób, jeśli są nieobecni. Wiążę z panem Sochą wiele planów, że jego umiejętności pozwolą na szybkie wzmocnienia Legii.
Wracając do poprzedniego pytania. Oddałem mikrofon koledze. Nie ukrywam, ścisnęło mnie w gardle, ale ten facet ma tylko 30 lat... Każda dobra myśl i dobre słowo może mu pomoże...

Pod koniec pan Mariusz Walter wspomniał jeszcze, że już wkrótce ma powstać kanał telewizyjny o Legii, i że ITI mocno się do tego przedsięwzięcia przygotowuje.

Na koniec spotkania wszyscy częstowali się piwem i kiełbaskami, które zaserwował przyszły (???) właściciel Legii…

Podaj ten news dalej: