Na jesieni zeszłego roku wydana została książka zatytułowana "Mistrzowie Pokoleń", składająca się z tekstów dziennikarzy Przeglądu Sportowego, o sportowych rodzinach. Wśród nich, nie mogło zabraknąć sportowców związanych z Legią.
Biblioteka legionisty: Mistrzowie Pokoleń. Najlepsze historie sportowych rodzin (353)
"Są to historie spisane w większości przez doświadczonych dziennikarzy Przeglądu Sportowego - obecnych oraz takich, którzy w przeszłości współpracowali z najstarszą w Polsce gazetą sportową. Autorzy poszczególnych rozdziałów przeprowadzili wiele rozmów na temat odkrywania i rozpoznawania talentu także w kontekście rodzinnych więzów krwi, wykuwania formy, istoty ciężkiego treningu oraz blasków i cieni sportowej rywalizacji. Warto się dowiedzieć, co opisywani przez nich bohaterowie mają nam do przekazania. Mogą to być bardzo pouczające i pełne odkryć lekcje nie tylko dla tych czytelników, którzy interesują się sportem, bo poruszane kwestie zdecydowanie wykraczają poza sport" - czytamy we wstępie.
Publikacja składa się z 22 rozdziałów - zupełnie osobnych historii sportowych. Wśród nich możemy przeczytać m.in. o rodzinie Skolimowskich, Gortatów, Wagnerów, Smolarków, czy Wrońskich.
Janusz Gortat był świetnym przed laty pięściarzem naszego klubu. Zdecydowanie większy rozgłos po latach zdobył jego syn, Marcin, który grał w NBA. Drugi z synów - Robert chciał pójść w ślady ojca. "Janusz przez całą karierę był zawodnikiem wojskowego klubu - Legii Warszawa. A już wcześniej z domu wyniósł twarde zasady, jakim hołdował jego ojciec Michał. jak przekonują synowie, w domach panował wojskowy dryl. (...) Robert treningi pięściarskie rozpoczął w wieku 14 lat w Legii Warszawa, ale pierwszy pojedynek stoczył dopiero rok później. - W połowie lat osiemdziesiątych były całkiem inne przepisy niż współcześnie, 14-latek nie mógł wtedy wchodzić do ringu. (...) Ojciec nie był zadowolony, kiedy zacząłem trenować boks. Dlaczego? Wiedział, że to cholernie ciężka harówa - tłumaczy Robert, który od początku był porównywany do dwukrotnego medalisty olimpijskiego. Trenerzy przyznawali, że podobnie chodzi na nogach, dobrze uderza lewą ręką oraz ma też refleks" - czytamy w rozdziale "Uparci, twardzi i pracowici". Robert Gortat został 5 razy mistrzem Polski indywidualnie i 5 razy w drużynie.
"Pod koniec sezonu 1977/78 Smolarek zagrał nawet trzy spotkania, a od kolejnego sezonu był już podstawowym graczem Legii. Szło mu na tyle dobrze, że klub z Łazienkowskiej po rundzie jesiennej zaproponował, żeby przeprowadził się do stolicy na stałe. Prezes Sobolewski nie ukrywał, że nie jest mu to na rękę, bo Smolarka widział wtedy jako bardzo perspektywicznego gracza. - Prezes razem z Waligórą pojechali obserwować Smolarka w meczu z Lechem. Włodek strzelił wtedy gola, a Legia wygrała 3:1. 'Sobol' po powrocie powiedział do mnie: 'Westfal, ja muszę go tu mieć!' - opowiada trener, który w tym czasie był już asystentem Waligóry. (...) Problem polegał na tym, że piłkarz podpisał kontrakt na zawodowego żołnierza i wziął od Legii spore pieniądze. Po rozmowach z Wrońskim i Westfalem, jak twierdzi ten drugi, oddał pieniądze i zdecydował, że wróci. Gdy poinformował o swojej decyzji szefów wojskowego klubu, został natychmiast przeniesiony do jednostki w podwarszawskiej miejscowości Stara Miłosna, gdzie pracował w stajni. Stąd pseudonimy 'Koniuszy' i 'Karino' oraz legenda, że ścigał się z końmi, dzięki czemu wyćwiczył szybkość" - czytamy w rozdziale poświęconemu rozdzinie Smolarków.
Wyśmienitym zapaśnikiem Legii, który osiągał sukcesy na najważniejszych światowych imprezach był Andrzej Wroński. W jego ślady postanowił pójść syn Artur. "Postanowiłem wycofać się z podpowiadania synowi. Oddałem go pod opiekę innego trenera, a sam obserwowałem jego postępy z boku. Nie ingerowałem podczas zawodów. Nie chciałem, by ktoś mówił, że osiąga sukcesy dzięki mnie - mówi Andrzej Wroński, dwukrotny mistrz olimpijski z Seulu i Atlanty. (...) Ojciec dodaje: - W naszym środowisku żartujemy, że dopóki ktoś nie jest mistrzem Polski seniorów, trudno mówić o pełnej karierze. Artur był kandydatem. Syn odpowiada spokojnie: - Nie czułem tego zapału. Patrzyłem na kolegów, którzy szli 'na całość', jak Mateusz Bernatek czy Tadeusz Michalik. Wiedziałem, że nie chcę takiego życia. (...) Porażniej zaczęło się dopiero, gdy rozpoczął treningi w sekcji zapasów Legii Warszawa. Wtedy przyszła presja. Choć odnosił sukcesy - m.in. medal mistrzostw Polski juniorów, to nigdy nie przełamał bariery psychicznej. - Nie miałem tej determinacji - przyznaje. - Tata posiadał gen zwyciężania, ja nie" - czytamy.
"Tata nie chciał mieć syna siatkarza. Wolał, żebym zajął się futbolem. Miałem 16 lat, gdy doszło między nami do męskiej rozmowy. Mówił, że już za bardzo nie urosnę i przy moim wzroście będzie mi bardzo trudno zrobić karierę w siatkówce. Widział mnie w piłce i wcześniej użył swoich znajomości, żebym dostał się do Legii. Poprosił nawet Kazimierza Górskiego, z którym się znał, by ocenił mój potencjał. Byłem szybki, sprawny i próbowano mnie na różnych pozycjach. Jako obrońca dostałem powołanie do kadry swojego rocznika" - opowiada Grzegorz Wagner, który ostatecznie tak jak ojciec związał się z siatkówką, a pierwsze kroki w tej dyscyplinie stawiał w barwach Legii.
Tytuł: Mistrzowie Pokoleń. Najlepsze historie sportowych rodzin
Autor: Leszek Błażyński, Krzysztof Kawa, Dominik Lutostański, Tomasz Moczerniuk, Ryszard Opiatowski, Krzysztof Pulak, Jakub Radomksi, Dariusz Sokołowski, Maciej Szmigielski, Mariusz Walczak, Piotr Wesołowski, Marek Wawrzynowski, Jakub Wojczyński.
Wydawca: Ringier Exel Springer
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 280
Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

