Miesiąc po ogłoszeniu wejścia Michaela Gorzynskiego do Legii wreszcie wiadomo więcej o tym, ile naprawdę pieniędzy trafiło do klubu. Robert Piątek z „Przeglądu Sportowego” dotarł do szczegółów transakcji, które przy Łazienkowskiej utrzymywane są w tajemnicy. Wynika z nich, że trwały zastrzyk kapitału który wpłynął do klubu jest mniejszy, niż sugerowano, ponieważ część środków z transakcji poszła prosto do kieszeni Dariusza Mioduskiego.
Kulisy wejścia Gorzynskiego do Legii. Nowa rada nadzorcza klubu
Przypomnijmy: 21 września Legia poinformowała, że amerykański biznesmen polskiego pochodzenia przejął 40 proc. akcji klubu i został przewodniczącym rady nadzorczej. Komunikat mówił o „długoterminowej i strategicznej inwestycji”. Składały się na nią trzy elementy: emisja nowych akcji, odkupienie części udziałów od Dariusza Mioduskiego oraz pożyczka właścicielska. Strony zastrzegły jednak, że nie ujawnią warunków finansowych.
Według ustaleń „PS” Michael Gorzynski wniósł do klubu 17 mln euro, czyli ok. 72,2 mln zł. W zamian objął 3280 nowych akcji serii E. Ich wartość nominalna wynosi 1000 zł, ale cenę emisyjną ustalono na ponad 22 tys. zł za sztukę. Formalnie akcje kupiła kontrolowana przez Gorzynskiego firma ubezpieczeniowa Continental General Insurance Company z Austin w Teksasie. To właśnie te 17 mln euro są jedynymi nowymi pieniędzmi, które zostają w Legii na stałe.
Pożyczka właścicielska
Do klubu wpłyną też pieniądze z pożyczki właścicielskiej. Jej wysokość wciąż pozostaje nieznana. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to nie jest wkład w klub. Pożyczkę Legia będzie musiała oddać, więc trafia ona po stronie zobowiązań. Zadłużenie Legii po sezonie 2024/25 przekraczało 164 mln zł. Same koszty obsługi kredytów i pożyczek wynosiły ponad 19 mln zł rocznie. Wkład Gorzynskiego nie pokryje nawet połowy tych zobowiązań. Pozwoli natomiast spłacić te najdroższe, obniżyć odsetki i dać klubowi chwilę oddechu po miesiącach szukania oszczędności.
Mioduski zarobił
Po emisji liczba akcji wzrosła z 12 156 do 15 436. Gorzynski ma ich łącznie 6174. Oznacza to, że 2894 z nich odkupił bezpośrednio od Dariusza Mioduskiego. Ile za nie zapłacił, nie wiadomo. Takiej transakcji nie trzeba nigdzie zgłaszać, więc jeśli strony jej nie ujawnią, cena pozostanie tajemnicą. Z poprzedniego sprawozdania finansowego Legii wiemy jedynie, że zobowiązania klubu wobec Mioduskiego wynosiły ok. 15 mln euro.
Najważniejsze jest jednak to, że te pieniądze nie trafiły do klubu, tylko na prywatne konto Mioduskiego. Gdyby cena była taka sama jak przy nowej emisji, właściciel zainkasowałby ok. 15 mln euro. "To jednak tylko hipoteza, bo cena przy odsprzedaży mogła być zupełnie inna" - informuje Przegląd Sportowy.
W praktyce oznacza to, że Mioduski wycofał z Legii znaczną część włożonych w nią środków. Piątek zwraca uwagę, że rodzi to pytania o dalsze plany obu wspólników. Od dawna mówi się, że Mioduski docelowo chce sprzedać cały pakiet. Autor zastrzega jednak, że na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie, dopóki nie wiadomo, które długi i w jakim zakresie zostały spłacone.
Rada nadzorcza w rękach rodziny
Drugi istotny wątek to zmiany w radzie nadzorczej. Stronę amerykańską reprezentują w niej Michael Gorzynski jako przewodniczący oraz Tomasz Bulinski, prawdopodobnie także związany z CGIC.
Po stronie „polskiej” zasiadają:
Anna Mioduska, żona prezesa i jedyna osoba z poprzedniego składu,
Julia Mioduska, 27-letnia córka prezesa, od kilku lat zaangażowana w rodzinne biznesy,
Jarosław Jurczak, były dyrektor finansowy Legii, wieloletni współpracownik Dariusza Mioduskiego, który na początku roku odszedł z zarządu Legii a jego obowiązki przejął Marcin Herra
Z rady odwołano Jarosława Jankowskiego, Roberta Jędrzejczyka i Jerzego Kowalskiego.
