- Przede wszystkim kieruję podziękowania dla naszych kibiców. Świetna atmosfera i docenienie naszej gry, za co serdeczne dzięki. Aż chce się grać. Dziś doznaliśmy porażki. Porażki bolesnej, bo chyba po najlepszym naszym spotkaniu. Trudne do przełknięcia, ale to dla nas również doświadczenie. Dla tej drużyny, która jest w budowie. Każdy mecz to dla nich doświadczenie i rozwój jakościowy. Zrobiliśmy dużo, żeby wygrać. Bylibyśmy rozczarowani z remisu, a już nie mówię jak podchodzimy do porażki - powiedział trener Legii, Marek Papszun
Papszun: Zrobiliśmy dużo, żeby wygrać
Jeden pozytyw z meczu?
- Trudno mi wymienić jeden, bo mogę wymienić wiele. Mieliśmy kilka czystych sytuacji, a z Lechem nie jest to proste. Nie przypominam sobie drużyny, która miała tyle sytuacji. Trzeba to jednak zamienić na bramki, bo to jest potrzebne do zwycięstwa. Widziałem drużynę kompleksową, która umiała zachować się w subfazach i poszczególnych fazach gry. Owszem, były mankamenty. Dwa razy gdy Lech zdobył bramki po akcjach, w których musimy zachować się lepiej, bo wdarł się element przypadkowości. Ratowaliśmy się taktycznie, ale dziś Lech zdobył te bramki zbyt łatwo, choć nie umniejszajmy im umiejętności. Jak pozwolisz im zrobić akcję, to potrafią to wykorzystać. Niemniej, kompleksowo graliśmy na dobrym poziomie.
Jakość piłkarzy Lecha
- Naturalnie, że Patrik Walemark to świetny piłkarz o wysokiej dyspozycji. Dużo nie robił, ale jak to robił to już konkretnie. To wiedzieliśmy. Wszyscy w przodzie Lecha potrafią coś zrobić indywidualnie i mają wpływ na wynik w każdym momencie meczu. Robiliśmy minimum błędów a straciliśmy dwie bramki. To też pokazuje, ile pracy przed nami. Jeśli chcemy na poważnie walczyć to musimy mieć jakość - czy to przez rozwój, czy to przez skauting. Trzeba strzelać bramki. Na tym poziomie trzeba więcej wykorzystywać a nie tylko jedną.
Słowny ping-pong z trenerem Lecha
- To trener Lecha wie najlepiej jakie jest tempo w Lidze Europy. Nie będę z tym dyskutował. Oczywiście świadomie się wypowiadam i nie powiedziałem nic niestosownego. Nie analizuję wypowiedzi trenera gości… Legia nie gra w pucharach? Tak, tak właśnie jest. Natomiast to raczej pożywka dla dziennikarzy. Nie widzę tutaj braku szacunku albo konfabulacji. To co słyszałem, to jest jego postrzeganie sytuacji. O to też w piłce chodzi, żeby generować emocje, ale musi być szacunek, który też był w trakcie i po meczu. Nie było złej krwi. Wszystko w sposób kontrolowany. Jak na taki mecz, to naprawdę był szacunek z obu stron.
Uraz Rafała Adamskiego
- Niestety ta kontuzja skomplikowała nam sprawę, bo „Adams” był w bardzo dobrej dyspozycji. Natomiast pozostałych napastników na tej pozycji, nie mieliśmy dobrze przygotowanych. Rafał miał spuchnięty staw skokowy i zobaczymy co dalej.
Spotkanie po latach
- Dobrze było się spotkać z Mateuszem Lisem czy Gustav Berggren. Mamy dobre relacje, wspomnienia. Bramkarz Lecha zagrał świetny mecz i wybronił te spotkanie. Jednak po to też przyszedł, żeby pomagać drużynie. Mógł się wykazać, choć trochę mu pomogliśmy. „Wszołi”, „Szczepan” czy „Piona” mieli swoje okazje i muszą je wykorzystywać.
Roszady w składzie
- Trudno powiedzieć na gorąco, co będzie z „Adamsem”. Cieszy powrót Rubena czy wejście Wjunnyka. „Szczepan” nie trenował ostatnio. Jednak dziś we w trójkę weszli, złapali minuty. Tym samym wchodzą do poważnej rywalizacji. Cieszy mnie to i liczę na to, że będą w lepszej dyspozycji, bo to prowadzi do dalszej walki o skład. A kto będzie dostępny na piątek czy później na Raków, to czas pokaże.
