REKLAMA
REKLAMA

W Legii nie chcieli nowych Rogerów

Marcelo Robalinho, źródło: Super Express - Wiadomość archiwalna

- Szanse na transfer są bardzo duże. Choć pewnie nie nastąpi to dziś ani jutro. Raczej pod koniec okienka transferowego. - mówi Marcelo Robalinho, brazylijski prawnik i menedżer Rogera Guerreiro).



Najczęściej wymieniane kluby, jak Ajax, Benfica, PSG, Nantes czy nawet Sao Paulo, rzeczywiście złożyły oferty kupna piłkarza Legii?

- Wszystkie zadawały pytania - jak ja to nazywam - sondujące: ile kosztuje piłkarz, do kiedy ma kontrakt. Ale od takich pytań do konkretnej oferty jeszcze daleko.



A ile kosztuje Roger?

- Rynek transferów działa tak jak każdy inny. Decyduje prawo podaży i popytu. A na Rogera akurat popyt jest spory, zwłaszcza po EURO. Ale to nic dziwnego, bo moim zdaniem Roger i Artur Boruc byli gwiazdami mistrzostw.



Tylko że niektórzy chętni, jak na przykład Nantes, twierdzą, że Legia żąda zdecydowanie za dużo.

- Legia musi uważać, sytuacja jest delikatna. Rogerowi za półtora roku kończy się kontrakt. W praktyce oznacza to, że za rok będzie mógł odejść za grosze. Prosta wyliczanka: Legia odrzuca teraz ofertę za, powiedzmy, 6 milionów euro, a latem przyszłego roku Roger odchodzi właściwie za darmo. Czyli zatrzymanie Rogera na rok kosztowałoby Legię 6 milionów euro, co daje pół miliona euro na miesiąc! Za takie pieniądze można mieć każdego piłkarza na świecie!



W negocjacjach z Legią używacie tego straszaka?

- Absolutnie nie! Presję na Legię wywiera sytuacja na rynku, przepisy FIFA, długość kontraktu Rogera. Ale na pewno nie sam Roger ani nie moja agencja.



Pozostanie Rogera w Warszawie jest zatem wykluczone?

- To nie tak. Roger znakomicie czuje się w Legii i w Warszawie. Z wielu względów kontynuacja kariery tutaj byłaby najlepszym wyjściem. Roger w pełni się w Polsce zaaklimatyzował, cenią go w klubie, lubią go kibice. Jedyne, czego Legii brakuje, to pieniędzy. I nie chodzi tu o pieniądze dla Rogera, ale o budżet, który byłby porównywalny z drużynami z silnych lig europejskich.



Imponujące budżety mają kluby ze Wschodu, pan prowadzi tam interesy. Kierunek ukraiński lub rosyjski wchodzi w grę?

- Każdą ofertę należy traktować poważnie. Jadson, o którego interesy dba nasza agencja, gra w Szachtarze Donieck. I ani on, ani ja nie możemy powiedzieć złego słowa o poziomie sportowym albo finansowym tego klubu. Tylko że Roger jest już przecież obywatelem Unii Europejskiej i myślę, że w niej powinien szukać klubu. Jestem przekonany, że poradziłby sobie nawet w tych najsilniejszych ligach: hiszpańskiej, włoskiej i angielskiej.



Rogerowi szczegónie zależy na jakiejś konkretnej lidze albo klubie?

- Przy ewentualnej przeprowadzce czynnikiem decydującym na pewno nie będą pieniądze. Roger musi zyskać przede wszystkim sportowo. Wiecie, co tak naprawdę jest dla niego najistotniejsze? Żeby z tego nowego klubu miał blisko do reprezentacji. Bo nie kilka tysięcy euro pensji więcej, ale awans z Polską do mistrzostw świata 2010, to jest to, co jest w tej chwili dla Rogera najważniejsze!



A Roger mocno interesuje się tym zamieszaniem transferowym? Dzwoni, wypytuje? Czy może w pełni panu ufa i do rozmów włączy się na ostatnim etapie?

- Interesy Rogera prowadzimy od ośmiu lat, więc zaufanie nasze do niego i jego do nas jest bardzo duże. Zdajemy sobie zresztą sprawę, jak delikatny jest to moment. Zła decyzja, fałszywy krok mogą fatalnie wpłynąć na jego dalszą karierę. A sam Roger jest zainteresowany kolejnymi ofertami, ale nie jest zniecierpliwiony, nie przebiera nogami, żeby odejść. Zapewne dlatego, że jemu jest naprawdę dobrze w Warszawie.



Może pan obiecać polskim kibicom, że w przypadku odejścia Rogera z Legii ściągnie pan do Polski "kolejnych Rogerów"?

- Ale ja już kilku "nowych Rogerów" Legii proponowałem! Tylko że bez skutku... Nie bardzo rozumiem dlaczego, ale nagle Legia zaczęła ufać tylko piłkarzom z Hiszpanii, a przecież na Rogerze i Edsonie raczej się nie zawiedli. Mogę mieć prośbę?



Tak...

- Chciałbym za pośrednictwem "Super Expressu" zaprosić przedstawicieli innych polskich klubów na stronę internetową naszej agencji www.thinkball.com.br. Tam jest lista naszych piłkarzy i kontakt do nas.



Czyli nie zraził się pan do interesów z Polakami?

- A skąd. Wspólnie z Mariuszem Piekarskim myślimy także o transferach w drugą stronę. Z Polski do Brazylii. Wasi bramkarze mogliby u nas zrobić furorę. Poza tym pracujemy też nad ciekawym projektem: chcemy, żeby polskie dzieci mogły przyjeżdżać do Brazylii na kursy futbolu. Tak jak teraz jeździ się do innych krajów na kursy językowe.



Rozmawiał Szymon Rojek

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.