REKLAMA
REKLAMA

Powiedzieli po meczu

Fumen - Wiadomość archiwalna

Jakub Wawrzyniak: Jestem szczęśliwy, że awansowaliśmy do kolejnej rundy. Taki był cel nadrzędny przed dzisiejszym meczem. Mówiliśmy sobie w szatni, że nie liczy się styl, lecz wynik dający awans. Osiągnęliśmy cel i w mej subiektywnej ocenie, w dobrym stylu. Gaziantepspor był z pewnością rywalem agresywnym, ale również wymagającym. Grali szybką, techniczną piłkę, na wysokim poziomie.

Jak spojrzymy na budżet, jakie transfery potrafią poczynić, to robi to wrażenie. Jednak to boisko wszystko weryfikuje i mimo wysokiego potencjału przeciwnika, nie udało im się zdobyć przez 180 minut bramki. Nam ta jedna, zdobyta w Turcji, wystarczyła.

To, czego nam zabrakło, to przetrzymywania piłki, wybijania Turków z rytmu. Jednak celem nadrzędnym był awans, bez względu na styl. Oczywiście, fajnie strzelać dużo bramek przed tak fantastyczną publicznością, ale to była sprawa drugorzędna. W spotkaniach ligowych to powinno wyglądać już dużo lepiej. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
Przez całą przerwę między sezonami mieliśmy zadanie domowe do zrealizowania, czyli wyciągnąć wnioski z poprzednich rozgrywek. To co przez lata było znakiem firmowym Legii, w ostatnich miesiącach nie funkcjonowało. Od początku tego sezonu, wydaje mi się, że dobrze to wygląda w meczach o stawkę. Po tych dwóch spotkaniach, i z Żalgirisem, uważam, że dobrze funkcjonujemy jako zespół i przynosi to efekty. Teraz trzeba to przełożyć na potyczki ligowe oraz dwumecz w IV rundzie.

Jakub Rzeźniczak: Mecz był bardzo emocjonujący. Mieliśmy zaliczkę przed rewanżem i chcieliśmy za wszelką cenę nie stracić gola. Dlatego też było trochę spięć czysto piłkarskich, jak również tych nieco pozaboiskowych, że tak to ujmę. Na szczęście obyło się bez czerwonych kartek, choć kilka żółtych zobaczyliśmy. Aczkolwiek to też jest część futbolu. Na pewno cieszy wygrana w dwumeczu na zero z tyłu. Tym bardziej, że Turcy mieli w swoich szeregach naprawdę dobrych graczy w formacjach ofensywnych. Pragnę jednak podkreślić, że w obronie pracowała nie tylko część defensywna, ale cały zespół. Począwszy od Daniela Ljuboji, a na Wojtku Skabie kończąc. Graliśmy blisko siebie i to przyniosło efekt w postaci czystego konta.

Artur Jędrzejczyk: Założenia były takie, że miałem wejść wcześniej na boisko. Aczkolwiek często się tak zdarza, że ostatnią roszadę przeprowadza się w 90. minucie, jako zmianę taktyczną, aby urwać trochę czasu. Udało się zremisować, co dało nam awans i z tego się cieszymy. Teraz czekamy na rywala. Sam mecz należał do bardzo ostrych, ale taka jest piłka. Trzeba walczyć, żeby awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Dzisiaj pokazaliśmy, że potrafimy to robić z takimi drużynami. Wiedzieliśmy, że rywale potrafią grać dobrą techniczną piłkę, a naszym celem było podejść wysoko i atakować.
Nie zgadzam się z trenerem gości, że graliśmy antyfutbol. Gdyby tak było, to byśmy takiego wyniku nie osiągnęli. Zarówno w Turcji, jak i nie w Warszawie nie zaprezentowaliśmy się słabo, bo gdyby tak było, to w kolejnej rundzie grałoby Gaziantepspor.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.