Michał Kucharczyk i Jose Callejon - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Plusy i minusy po meczu z Napoli

Jeleń, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Choć z Napoli legioniści nie wywalczyli nawet punktu, to do ich zaangażowania w mecz raczej trudno mieć pretensje. Walczyli, jeździli na tyłkach, nie przestraszyli się dużo wyżej notowanego rywala. Było to pierwsze spotkanie od bardzo dawna, w którym rzeczywiście było widać cenioną w Legii wolę walki. Szkoda, bo gdyby z takim samym nastawieniem piłkarze wychodzili na spotkania z Koroną Kielce, Zagłębiem Lubin, czy Termaliką Nieciecza, to dzisiaj nie tracilibyśmy 8 punktów do pozycji lidera.

Dusan Kuciak + - Po raz kolejny uratował nam skórę. Pewny w swoich interwencjach, odważnie wychodzący do przodu i przede wszystkim znakomicie zachowujący się w beznadziejnych sytuacjach – dwukrotnie powstrzymał samego Callejona, kiedy ten stawał z nim oko w oko. Przy straconych bramkach nic nie poradziłby sam Manuel Neuer. Kuciak ostatnimi czasy jest jak skała.

Igor Lewczuk + - Najlepsze spotkanie z „eLką” na piersi w historii. Grał kapitalnie, nie dość, że kilkakrotnie genialnymi wślizgami studził ofensywne zapędy rywali, to jeszcze sam doskonale angażował się w atak, mało tego, on często go tworzył! Środkowy obrońca Legii był w stanie przedryblować drugą linię Napoli – jeszcze pisząc te słowa trudno mi w to uwierzyć. Bronił, atakował, walczył, a przede wszystkim robił to bardzo skutecznie. Bura należy mu się tylko za bramkę Higuaina, ale oprócz niego można mieć pretensje do Rzeźniczaka, Pazdana i Jodłowca.

Michał Pazdan + - O niebo lepszy niż w spotkaniu przeciw Termalice, a biorąc pod uwagę klasę rywala można zaryzykować stwierdzenie, że po kontuzji nie ma już śladu. Najbardziej błysnął w 28 minucie, gdy po strzale Allana wybił piłkę z linii bramkowej. Oprócz tego kapitalnie asekurował, udanie wyprowadzał akcje ofensywne i wygrywał pojedynki główkowe. W rubryce plusów przy jego nazwisku czterokrotnie pochwaliłem go za wślizg. „Pazdek” jeździł po murawie aż miło – takie zaangażowanie chcemy wszyscy oglądać.

Guilherme + - Dobry mecz Guilherme = dobry mecz Legii. Brazylijczyk udanie dryblował, wyprowadzał akcje ofensywne, próbował strzelać (choć akurat tego robić nie umie, jak już miesiąc temu zauważył Qbas) i był bardzo aktywny w defensywie. Mimo kiepskich warunków fizycznych nie odstawiał nogi w walce o piłkę, dobrze grał ciałem, a w samo spotkanie był w pełni zaangażowany. Na Brazylijczyka w ogóle przyjemnie się patrzy – może nie każde spotkanie jest dla niego udane, jednak zawsze jest on tym, który ciągnie za sobą drużynę. Szkoda, że w czwartek nie był w stanie wykrzesać z siebie i z kolegów jeszcze odrobinę więcej, no ale Napoli to Napoli.

Tomasz Jodłowiec – Do niedawna był kontuzjowany i może fakt, że było to jego pierwsze spotkanie po urazie sprawił, że „Jodła” niczym specjalnym się nie wyróżnił. Nieźle bronił, kilkakrotnie dobrze wyprowadzał piłkę, zdarzało mu się wygrać pojedynki główkowe, ale za chwilę zaliczał straty, albo nie potrafił powstrzymać rywala w pojedynku jeden na jeden. Bilans na zero.

Bartosz Bereszyński – O ile w obronie grał poprawnie (choć w pierwszej połowie zaliczył kompromitującą stratę, która mogła zakończyć się nawet golem), o tyle potencjał ofensywny Bartka gdzieś zaginął i fajnie byłoby go znaleźć. Nie potrafił posłać groźnej piłki do przodu, a w akcjach ofensywnych Legii trzymał się gdzieś na dalszym planie. Grzech ciężki popełnił w 84 minucie – to, że Higuain objechał czterech obrońców to jedno, ale to, że w ogóle był niepilnowany na prawej stronie to już wyłącznie wina „Beresia.”

Ivan Trickovski - Dramatu nie było, jednak po Macedończyku spodziewałem się czegoś więcej. Nie zabłysnął w ofensywie, niektóre jego podania były niezłe, lecz ani jedno z nich nie okazało się na tyle dobre, żeby zaskoczyć jakoś defensywę „Azurrich.” Trickovskiego należy natomiast pochwalić za powroty, podczas których nieźle radził sobie z odbiorem piłki. Sporo dziennikarzy krytykuje go za to spotkanie, a ja decyduję się go wziąć w obronę. To, że pewien łysy jegomość nie daje zawodnikowi szansy pokazania się na boisku w meczach przeciwko takiemu Ruchowi Chorzów, a wpuszcza go do podstawowej jedenastki na mecz z SSC Napoli, pozostanie dla mnie niezrozumiałe na wieki. Macedończyk złotych liter na kartach footballowej historii nie postawił, ale paradoksalnie nie jest to jego wina.

Aleksandar Prijović – Trochę powalczył, trochę postrzelał, trochę podryblował, a to wszystko było trochę bez wyrazu. Bez Nikolicia na boisku wyraźnie nie potrafił się odnaleźć – nie jest bowiem typem zawodnika, który w trudnym momencie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za zespół i błysnąć umiejętnościami. Ale znowu, za brak jego najlepszego partnera winę ponosi ta sama osoba, która Trickovskiego wrzuciła na głęboką wodę, nie nauczywszy go najpierw pływać. „Prijo” meczu z Napoli nie dopisze do listy życiowych klęsk, ale szampana na myśl o nim także otwierał nie będzie.

Tomasz Brzyski - - No i zaczynamy czerwoną listę. Brzyski znowu potwierdził, że o ile na Ekstraklasę nie jest zły, o tyle w Europie wyżej już nie podskoczy. Skrzydłowi nie mieli z nim większych problemów, przy pierwszej bramce dla Napoli pozwolił na dośrodkowanie z jego sektora boiska. Zaliczył parę przechwytów, udało mu się dobrze dograć, ale znowu nie przyniosło to większych efektów. W ofensywie niczym się nie wyróżnił, w defensywie popełnił błąd, który kosztował nas utratę bramki, chociaż i tak za samego gola największą winę ponosi...

Jakub Rzeźniczak - - Jest taki film „Czy leci z nami pilot?”, a teraz śmiało można zabrać się za produkcję „Czy gra z nami kapitan?” Nie zawsze jest wstydem przegrać pojedynek główkowy, ale przegrać go z 13 centymetrów niższym od siebie zawodnikiem to porażka. Zwłaszcza, gdy ma on miejsce we własnym polu karnym i jest się ostatnim z obrońców. Kuba oczywiście był zaangażowany w grę, walczył i długimi piłkami starał się rozruszać ofensywę, jednak po raz kolejny ogarnęła go jakaś ponura niemoc. Kolejny już mecz i kolejna bramka na koncie „Rzeźnika.” Przykro mi to pisać, ale Kuba powinien chyba odpocząć.

Michał Kucharczyk - - Z całym szacunkiem dla Michała, który jak mało kto serducho ma w jedynych słusznych barwach, ale jego obecna forma to dramat. Kuchy przegrywa dryblingi, zgubił gdzieś swoją szybkość, nie ma pomysłu na grę, a jego dośrodkowania w większości przypadków padają łupem obrońców. Kucharczyk jest zupełnie bez formy i nie mogę zrozumieć, dlaczego Henning Berg wystawia go do składu z uporem maniaka. Są zmiennicy, a przerwa dobrze zrobiłaby pomocnikowi Legii, bo to co wyprawia na boisku woła czasem o pomstę do nieba. „Kuchy King” gdzieś zgubił koronę.

Zmiennicy:

Nemanja Nikolić – Niczym specjalnym nie błysnął, ale może dlatego, że zamiast 90 minut na pokazanie swoich umiejętności miał ich 30. Kiedy rozmawiałem z przybyłymi na mecz dziennikarzami ze Słowacji i wspólnie oglądaliśmy statystyki, to obaj zgodnie stwierdzili, że liczby „Niko” biją na głowę. Podobnie myślał zapewne trener Napoli, podobnie myśleli wszyscy, którym nazwisko „Nikolić” choć raz obiło się o uszy. Nie wiem co chciał osiągnąć trener Berg sadzając go na ławce, ale moim zdaniem zakrawa to na sabotaż. Jestem pewien, że Serba decyzja ta mocno wkurzyła, co raczej nie pomogło mu w podboju boiska przy Łazienkowskiej. Była wojna z Orlando Sa, teraz ma być z Trickovskim i Nikoliciem? Na szczęście, tylko do poniedziałku.

Ondrej Duda - – Myślami był już w butikach Mediolanu i jak się okazało chyba z nich nie wrócił. Na boisku (poza nim zresztą też) nonszalancki, nie daje drużynie nawet części tego co podczas zeszłorocznych rozgrywek. Na Słowacji Dudę uważają za najlepszego piłkarza młodego pokolenia i... mają rację. Duda ma genialne jak na swój wiek umiejętności, ale zwyczajnie mu się nie chce. Nieudany transfer do Interu go zdołował i Słowak jakby nie ma ochoty na dalszą grę w Polsce. Przypominam jednak, że żeby odejść do lepszego klubu, trzeba grać ponadprzeciętnie. Strojenie fochów i olewanie tego co na boisku jest do olania na pewno w niczym nie pomoże.

Rafał Makowski - grał zbyt krótko by go ocenić.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.