SSC Napoli - Legia Warszawa - fot. Hagi / Legionisci.com
REKLAMA

Plusy i minusy po meczu z Napoli

Jeleń, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

No co tu dużo mówić – tragedia. Legia gotowa do walki, Legia z nową kolekcją odzieżową, Legia bez drużyny na miarę Ligi Europy. Nasz najsilniejszy skład został wbity w ziemię przez rezerwy Napoli, kibice na stadion przyszli w takiej ilości jak my na Puchar Polski z Chojniczanką, a aspirująca do Ligi Mistrzów drużyna zajmuje ostatnie miejsce w Lidze Europy z dorobkiem 4 punktów na 18 możliwych. „Wspaniałe stulecie” możecie zobaczyć wtedy, gdy włączycie TVP1 od poniedziałku do piątku o 15:50.

Dusan Kuciak – Wszystko o tym spotkaniu mówi fakt, że najlepszym zawodnikiem Legii był bramkarz, który wpuścił 5 goli. Uderzenia na bramkę Kuciaka były fenomenalne, gole Chalobaha, czy Mertensa to dzieła sztuki, których zwyczajnie nie dało się zatrzymać. Nawet te nieco mniejszej urody bramki wpadały to siatki bez jakiejkolwiek możliwości reakcji Kuciaka. A wpadłoby jeszcze więcej, gdyby nie kilka znakomitych obron naszego bramkarza.

Guilherme - - Miał najlepszą skuteczność podań, bo aż 92%, ale ile tych podań w sumie wykonał, to wszyscy widzieliśmy. Potrafił urwać się, wykonać drybling, ale momentalnie doskakiwał do niego inny zawodnik, który pozbawił go piłki. Każde udane zagranie równoważyła natychmiastowa strata. Oddał jeden niezły strzał w drugiej połowie i to chyba była najlepsza rzecz, na jaką stać było Brazylijczyka.

Michał Pazdan - - Jeśli nawet on zagrał słabo, to mecz naprawdę był tragiczny. Przy pierwszej bramce Chalobah zabawił się z nim jak z dzieckiem. Zbyt mało agresywnie atakował przeciwnika, grał wolniej niż zwykle, zostawiając tym samym zdecydowanie za dużo miejsca rywalom. Kilkakrotnie udało mu się błysnąć niezłą interwencją, ale były to zaledwie krople w morzu potrzeb.

Bartosz Bereszyński - - Były momenty, że jako jedyny w defensywie jakoś wyglądał. Próbował sprawiać Mertensowi maksymalnie dużo problemów i rzeczywiście trochę ich Belgowi przysporzył. Trochę, bo napastnik gości włączył w końcu kolejny bieg i zaczął ładować gole jak na zawołanie. „Bereś” mógł wpisać się na listę strzelców, ale celne uderzenie z sześciu metrów zdecydowane go przerosło.

Stojan Vranjes - - Kto potrafi wytłumaczyć mi paradoks, że facet, który nie potrafi grać w piłkę ma na swoim koncie już kilka bramek, w tym gola strzelonego w Lidze Europy? O ile jeszcze jako-tako radził sobie z przecięciem akcji, o tyle wyprowadzenie piłki przerastało jego możliwości. Kiedy twój środkowy pomocnik nie potrafi wyprowadzić akcji, to wiedz, że masz tak zwany problem.

Łukasz Broź - - Omar El-Kaddouri będzie mu się śnił po nocach, ale to tylko jeden z licznych rywali, jakich nie potrafił upilnować Broź. Grał jak przestraszony, zamiast zaatakować rywala cofał się, a o podłączaniu się do ataku w ogóle nie mogło być mowy. Włosi tak nim kręcili, że nawet nie zorientował się, kiedy jego stroną poszła akcja na 3-0. Skuteczniejszy pressing niż Broź w tym spotkaniu prezentuje moja mała siostrzyczka, kiedy walczy o kupienie jej lizaka.

Nemanja Nikolić - - Kiedy nawet on nie pomaga, dla Legii nie ma już nadziei. Węgier był zupełnie niewidoczny. Napoli odrobiło zadanie domowe, zobaczyło ile bramek ustrzelił Nemanja i grzecznie postanowiło uniemożliwić mu zdobywanie kolejnych. „Niko” został odcięty do podań jak od tlenu, snuł się po boisku bez celu, w ofensywie nie zrobił niczego, a z racji swojej pozycji nie pomagał też w obronie. Jeśli z Piastem znów ma strzelać, to niech jak najszybciej zapomni o tym spotkaniu.

Ondrej Duda - - Jeśli chciał grać w Interze, to przynajmniej już wie jak wygląda włoska piłka. Ondrej był tak zszokowany pressingiem rywala w środku pola, że w ogóle nie miał pojęcia jak sobie z nim poradzić. Nie radził sobie zatem w ogóle i jako ofensywny pomocnik został zepchnięty wyłącznie do obrony, co miało swoje konsekwencje między innymi w tym, że kompletnie żadnych podań nie otrzymywał Nikolić. Panie Duda, to się nie uda.

Igor Lewczuk - - Mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda jeden z najlepszych obrońców w naszej lidze na rezerwowych napastników włoskich rozgrywek. Zderzenie z rzeczywistością było czołowe. Gubił rywali na potęgę, a Callejona krył w taki sposób, że Hiszpan strzelając miał pewne obawy, czy aby na pewno nie jest na spalonym, skoro żaden z broniących nawet nie ruszył w jego stronę. Przy bramce na 2-0 nie ponosi największej odpowiedzialności, ale jakby styki w mózgu zadziałały mu trochę szybciej, że trzeba ruszyć do podania, bo za plecami stoi mu Insigne, to nic złego by się nie stało.

Tomasz Jodłowiec - - 15 milionów euro to może i będzie wart, ale w fifie i tylko wtedy, kiedy zajmiecie się opcją „edytuj zawodnika”. „Jodła” zagrał poniżej krytyki. Nie dość, że w środku pola był zagubiony jak dziecko we mgle i rywale przepychali go jak piłeczkę, to jeszcze włączył mu się syndrom sztokholmski, bo postanowił swoim przeciwnikom pomóc. Asysta na 2-0 była przepiękna – delikatne odegranie zewnętrzną częścią stopy. Szkoda tylko, że w naszych atakach już taki aktywny nie był.

Michał Kucharczyk - - Szkoda się nawet rozdrabniać nad jego występem, bo to samo piszę co mecz. Raz gra źle, raz tragicznie. Trener Czerczesow prostacko zbywa pytania dziennikarzy, dlaczego Kucharczyk notorycznie występuje w pierwszym składzie mówiąc, że on jest trenerem i będzie wystawiał kogo chce. A nie, to spoko, nie ma problemu. Jeśli „Kuchy King”, to król jest nagi.

Zmiennicy:

Aleksandar Prijović – Jak zagra od pierwszej minuty to nie pokaże nic specjalnego, jak wejdzie na boisko po przerwie, to zawsze coś ustrzeli. Pojawił się na placu gry, kiedy Legia nie walczyła już o nic, ale od razu zaliczył przytomną asystę, a pod koniec meczu popisał się ładnym strzałem głową. Nic to już co prawda nie zmieniło, ale lepiej przegrać 2-5 niż 0-5.

Ivan Trickovski – Zagrał 20 minut z okładem i błysnął raz, kiedy asystował przy trafieniu Prijovicia. Oprócz tego ciężko było wypatrzeć go na boisku.

Pablo Dyego – Legia to taki ciekawy klub, że jak już musisz zadebiutować, to nie przeciwko Chojniczance Chojnice, czy innemu Górnikowi Łęczna, a SSC Napoli. Pojawienie się na placu gry Dyego, zwykle kopiącego się w III-ligowych rezerwach mogło zszokować, tym bardziej, że do osiągnięcia formy Brazylijczyka przez każdego z nas potrzebne jest odstawienie papierosów, alkoholu i fast foodów, a także trzy, cztery tygodnie treningów na siłowni. Jakby ktoś zauważył, to nasz as jest w takim samym wieku jak Nathaniel Chalobah, który ośmieszył legijną defensywę przy golu na 1-0. Tak, właśnie w takim miejscu jesteśmy.

-

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.