Romeo Jozak - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Wywiad z trenerem Romeo Jozakiem: Radović to prawdziwy lider

Woytek, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Po zakończeniu zgrupowania w Hiszpanii porozmawialiśmy z trenerem Legii Romeo Jozakiem na temat tego co udało się zrealizować i czego możemy oczekiwać po Legii w rundzie jesiennej. Chorwacki szkoleniowiec przyznał, że początek przygotowań napędził mu trochę stracha, a sparingi są po to, by testować nowe rozwiązania i wybierać najlepsze. Jakim systemem będzie grała Legia? Kto jest blisko pierwszej jedenastki?
Zapraszamy do lektury!

Jak Pan oceni ostatnie mecze sparingowe?
- Jako trener nie mogę dać się ponieść emocjom. Muszę trzymać je na maksymalnie stabilnym poziomie. Nasi kibice są pełni emocji i oni oczywiście przejmują się wynikami, co jest normalne. Podam jednak przykład, który zilustruje to, co chcę przekazać: jeśli jest osoba, która ma mieć operację serca i stoi nad nią spanikowany lekarz, to nie będzie dobrze. Ja jestem właśnie takim „doktorem”, który musi w sposób spokojny i stabilny zebrać wszystkie informacje. Nie jestem zaniepokojony wynikiem sparingu z Viktorią, ale jestem zatroskany popełnionymi błędami. Czasami gdy wygramy, nie przejmujemy się błędami, ale to nie oznacza, że ich nie ma - wówczas też jestem nimi zaniepokojony.
Z innym podejściem zagraliśmy z Chińczykami, a z innym z Viktorią. Tych dwóch spotkań nie da się porównać. Mecz z Viktorią był takim, który otworzył nam oczy. Asystent trenera Viktorii jest moim dobrym kolegą i powiedział mi: "słuchaj, my przegraliśmy 10 dni temu 0-5 z Red Bull Salzburg i 1-5 z Chińczykami. W meczu z Legią chcieliśmy zagrać tak, jak byśmy grali o punkty". W spotkaniu z Viktorią mieliśmy problem z naszymi decyzjami i naszym myśleniem, ale jestem zadowolony, że dzień po meczu piłkarze otworzyli umysły i zrozumieli swoje błędy.
Do dziś pamiętam mecz z Piastem - najtrudniejszy emocjonalnie, jaki do tej pory miałem w Legii. Wygraliśmy, ale popełniliśmy miliony błędów. Ważne więc jest to, by mieć błędy pod kontrolą i wygrywać.

Czy podczas obozów udało się zrealizować zakładane cele?
- Podczas obozów wykonaliśmy dobrą pracę. Może trochę mniej pracowaliśmy w Ameryce, ze względu na długie loty, ale rozegraliśmy tam dwa dobre mecze. Nieco się przestraszyłem, gdy trzech zawodników doznało urazów podczas pierwszego spotkania.
Gdy zobaczyłem schodzącego Eduardo, to pomyślałem sobie "o mój Boże". Po tym meczu trener przygotowania fizycznego powiedział mi, że mieliśmy dużo szczęścia, iż skończyło się tylko trzema kontuzjami. Zagraliśmy tuż po przylocie, bez odpowiedniego treningu z piłką. Potem jednak z dnia na dzień wszystko się stabilizowało.

Podczas przygotowań zagraliście trzema różnymi systemami w pięciu meczach. Nie za dużo?
- Nawet gdybyśmy zagrali pięcioma różnymi systemami, nie powiedziałbym, że to za dużo. Pomysł z trzema obrońcami porzuciliśmy dość szybko. Miałem poważne obawy co do niego, ponieważ w Ekstraklasie mamy być drużyną, która będzie dominować. Obozy przygotowawcze są po to, by zebrać możliwie najwięcej informacji. Błędy, które tu popełnimy, nic nas nie kosztują, więc możemy sobie na nie pozwolić. W najbliższy piątek błędy będą nas kosztowały dużo więcej. W tej chwili mamy tylko jeden dylemat – czy będziemy grać systemem 4-3-3, czy 4-2-3-1.

fot. Hagi / Legionisci.com

Którzy zawodnicy podczas zgrupowania wyglądali najlepiej?
- To skomplikowany temat. Odpowiedź na to pytanie poznacie w najbliższy weekend. Można powiedzieć, że na przykład Remy grał dobrze, ale każdy zawodnik w inny sposób dochodzi do odpowiedniej formy. Dobrym przykładem jest Marko Vesović. Nie przejmuję się jego urazem. Jak wyzdrowieje, to będzie jak pocisk, ponieważ takie ma warunki fizyczne. Vesović od razu będzie gotowy do gry. Najważniejsze, że wszyscy dali z siebie 100 procent podczas treningów. Był tylko jeden trening na Florydzie, z którego nie byłem zadowolony.
Jak chce się odkryć jakość zawodnika, to trzeba patrzeć na trzy rzeczy. Numer jeden to talent, numer dwa to jego serce, pasja i energia, a numer trzy to jego umysł. Jeżeli te trzy rzeczy są na możliwie wysokim poziomie, to wtedy mamy... Rogera Federera. On ma niesamowity talent, niesamowite serce i niesamowity umysł. Jeżeli czegoś z tego brakuje, to zawsze jest jakiś problem, z nad którym musimy pracować.

Czy trener obawia się najbliższego meczu? Czy zawodnicy są w odpowiedniej formie?
- Nie obawiam się. Myślę, że jesteśmy w gotowi. Potencjalnie jeden lub dwóch zawodników może jeszcze do nas dołączyć. Aktualnie zawodnicy są kondycyjnie "martwi", ponieważ bardzo ciężko pracowali. Przez weekend odpoczniemy i zaczynamy walkę. [rozmawialiśmy w Benidormie - przyp. Redakcja]

Uczyliście zawodników szybkiej gry. Czy tę szybszą Legię zobaczymy już w meczu z Zagłębiem?
- Taki jest plan - nie tylko na mecze w Ekstraklasie, ale ogólnie na grę w piłkę nożną. Straciliśmy Thibaulta Moulina, ale mamy wielu zawodników w linii pomocy. Chcemy przyspieszyć grę, ale chcemy grać mądrze. Najważniejsze jednak będzie zdobywanie punktów. Jeżeli wygramy z Zagłębiem, to nie mamy żadnych gwarancji, że zdobędziemy tytuł mistrzowski. Jeżeli nie pokonamy Zagłębia, to nie spowoduje, że nie wygramy Ekstraklasy.

Co będzie najważniejsze w grze Legii w tej rundzie? Szybsza gra i co jeszcze?
- Musimy grać bardziej wydajnie. Szybsza gra nie jest najważniejsza, bo w meczu z Piastem była niemądra, a w niektórych momentach nawet szalona. Aby gra była bardziej poukładana, decyzje podejmowane na boisku muszą być lepsze. To oznacza, że jak widzę przed sobą czterech kolegów, którym mogę zagrać piłkę, to najlepszą decyzją będzie podanie do tego konkretnego. Musimy sprawić, by szybsza gra polegała na szybszym podejmowaniu najlepszych decyzji. Piłka nożna jest tak szybka, że zawsze mam na plecach rywala, więc decyzję muszę podjąć zanim doleci do mnie piłka. Jeżeli decyzję podejmę dopiero gdy będę miał piłkę przy nodze, to rywal też już będzie przy mnie – a to jest za wolno. Nad tym pracowaliśmy i to są ulepszenia, które chcę zobaczyć na boisku.

fot. Woytek / Legionisci.com

Czy potrzebujecie napastnika?
- Każdy potrzebuje dobrego napastnika, oczywiście my też. Jestem zadowolony z tego, jak rozwija się Jarek Niezgoda. Gdy trafiłem do Legii, Jarek pracował ciężko, ale teraz dodatkowo widać, że się otworzył. Jest nieśmiałą osobą i niewiele mówi, a niedawno na podszedł do mnie, kiedy siedzieliśmy jedząc śniadanie, położył mi rękę na ramieniu i powiedział "Coach, how are you?". Zatkało mnie i nie wiedziałem co odpowiedzieć (śmiech). Będziemy popychać Jarka do tego, by był coraz lepszy. Uważam, że jeżeli będzie grał tak jak jesienią, to już wkrótce znajdzie się w reprezentacji Polski. Nie chcę nakładać na Adama Nawałkę żadnej presji… (śmiech). Eduardo? Widzimy, że jego forma idzie momentami trochę w górę i trochę w dół. Oczywiście chętnie widzielibyśmy w drużynie znakomitego napastnika, ale najpierw trzeba go znaleźć, a następnie za niego zapłacić.

Co Pan sądzi o Miroslavie Radovicu, który wrócił do treningów po kontuzji? Kiedy będzie gotowy do gry?
- Jestem zadowolony, że w ostatnim sparingu zagrał aż 80 minut. Nadal widać u niego lekką niepewność w koordynacji i podczas biegu, ale to jest niesamowity lider. Powiedziałbym, że to prawdziwy lider, który ma w sobie wszystkie trzy najważniejsze cechy, o których mówiłem. Kiedy wróci? Mogę powiedzieć jedno: dopóki nie będzie całkowicie przygotowany, "Rado" zawsze znajdzie się w osiemnastce meczowej na ławce rezerwowych. Mam nadzieję, że na boisku pojawi się za 2-3 tygodnie.

Czy Chris Philipps ma szansę zagrać z Zagłębiem Lubin?
- Na razie jest za wcześnie, by to stwierdzić. Kupiliśmy go nie bez powodu. Jest młodym zawodnikiem, ale ma pewne ważne cechy i doświadczenie z Ligue 1. Będzie jednym z kandydatów do gry, ale nie wiem czy wyjdzie w podstawowym składzie.

Jak blisko pierwszej jedenastki jest Sebastian Szymański?
- Bardzo blisko - prosta i krótka odpowiedź.

Co będzie dalej z Brianem Iloskim i co trener sądzi o Mikołaju Kwietniewskim?
- Brian otrzyma szansę. Jest młodym zawodnikiem, który nigdy nie miał styczności z poważnym futbolem. Ma kilka zalet, które mi się podobają. Chcemy podpisać z nim kontrakt i prawdopodobnie gdzieś wypożyczymy na pół roku, a latem zobaczymy co dalej.
Mikołaj Kwietniewski dołączył do nas niespodziewanie. Podoba mi się jego szybkość, agresywność i bezpośredniość w grze. Tak jak powiedziałem wcześniej: błędy w Ekstraklasie kosztują dużo i nie mogę sobie pozwolić na wiele błędów. Będzie z nami trenował i zobaczymy jak to będzie wyglądało. Jeżeli nie załapie się do kadry meczowej, to będzie występował w drużynie rezerw. Na wszystko przyjdzie pora.

fot. Woytek / Legionisci.com


przeczytaj więcej o:
REKLAMASklep Imperium
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.