Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 23 marca 2002
Liga polska - 21. kolejka

 Legia Warszawa

2-1

Ruch Chorzów 

52 min. Czereszewski
80 min. Kiełbowicz


38 min. Suker


Magiera 38'
Kucharski 85'

25' Jamróz
44' Wleciałowski
81' Jikija


Boruc
Zieliński
Murawski
Omieljańczuk
Magiera (46' Jóźwiak)
Majewski (90' S.Nowak)
Sokołowski (65' Karwan)
Kiełbowicz
Vuković
Czereszewski
Kucharski
SKŁADY Matuszek
Fornalik
Dżikija
Wleciałowski
Surma
Woś
Bizacki
Jamróz
Masternak
(80' Duda) Gorawski
(62' Śrutwa) Suker

SĘDZIA:
 Antoni Fijarczyk (Stalowa Wola)
WIDZOWIE:
 9000

Relacja

Pokonali pogodę i przeciwnika!

Pirotechnika na Krytej - fot. Woytek Mimo bardzo niesprzyjającej aury, na Stadionie Wojska Polskiego zasiadło prawie 9 tysięcy ludzi. Przyjechała również grupka z Chorzowa w liczbie ok. 200 osób. W składzie Legii niespodziewanie zabrakło miejsca dla dobrze dysponowanego Marka Jóźwiaka. Z kolei w Ruchu po raz drugi z rzedu w wyjściowej jedenastce próżno było szukać Mariusza Śrutwy. Warto zaznaczyć, że kolejny z listy kontuzjowanych był już dziś na ławce rezerwowych. Mowa oczywiście o Marjanie Gierasimovskim. O godzinie 18:17 sędzia Fijarczyk rozpoczął mecz.

Do ataku od razu ruszyła Legia. Mimo niekorzystnych warunków pogodowych i śliskiej murawy legioniści dość dobrze radzili sobie z podawaniem do siebie piłki. Znakomitych sytuacji nie wykorzystali (śliska murawa) Sylwek Czereszewski oraz Czarek Kucharski. Szczególnie ten pierwszy był aktywny przez cały mecz, co rusz pokazując się na pozycjach partnerom. Mniejwięcej od 10 minuty inicjatywę przejął Ruch i nie oddał jej już do końca pierwszej połowy! Chorzowianie znacznie lepiej radzili sobie na dość nietypowej murawie. Piłkarze Legii bez przerwy ślizgali się, już nie mówiąc o dokładnych podaniach. Gdyby nie odrobina szczęścia do przerwy mógł być wynik kilkubramkowy, ale dla gości... W 15 minucie Mamija Jikija trafił z rzutu wolnego w spojenie brakmi Boruca. Ruch bardzo dobrze rozgrywał piłkę w środku boiska, co zaprocentowało w 38 minucie, gdy po płaskim dośrodkowaniu piłkę do bramki skierował Marek Suker. Legia wprawdzie próbowała się podnieść, ale wyraźnie nie radzili sobie w tych warunkach pogodowych. Najlepiej w zespole gospodarzy perezentowali się Czereszewski oraz Vukovic. Najgorzej zaś (tradycyjnie...) Sokołowski i Magiera.

Piłkarze wiwatują po zwycięstwie - fot. Woytek W drugiej części meczu zobaczyliśmy zupełnie inną Legię! Może to za sprawą zmiany Jóźwiaka za Magierę? Marek od momentu kiedy pojawił się na boisku prezentował się jak za dawnych dobrych lat. Imponował szybkością, techniką i przeglądem pola. Nieco zmęczony pierwszą częścią meczu Ruch nie mógł już przeprowadzać tak szybkich ataków. Skrzętnie wykorzystała to Legia przyciskając rywala. Dało to skutek już w 52 minucie. Po ładnej akcji Kucharski bardzo przytomnie dośrodkował na głowę Czereszewskiego, a ten bez problemów umieścił głową piłkę w siatce. Trybuny zaczęły skandować "Legia mistrz!", a gospodarze coraz bardziej cisnęli Chorzowian. W świetnej sytuacji znalazł się Czereszewski, który minąwszy Matuszka poślizgnął się na murawie i nie zdołał skierować piłki do bramki. W dalszym ciągu cisnęła Legia. Wcześniej wprowadzony za Sokołowskiego Bartosz Karwan wprowadził dużo ożywienia po prawej stronie Legii. Właśnie Karwan w 80 minucie został podcięty przez rywali tuż przed linią pola karnego. Do rzutu wolnego podszedł Tomek Kiełbowicz i pięknym strzałem dał Legii prowadzenie! 2:1 i tylko 10 minut do końca! Od tego momentu Legia nieco się cofnęła, ale obrona grała wręcz po profesorsku. Jóźwiak z Zielińskim wspaniale dyrygowali tą formacją, a do ich poziomu dostroił się nawet Omeliańczuk. Sędzia doliczył jeszcze 2 minuty, a po tym czasie przy Łazienkowskiej zapanowała euforia. Legia wyrała kolejny mecz, ma już 7 punktów przewagi nad trzecią (!) Wisłą i coraz jaśniesz klaruje się przed nią perspektywa mistrzowskiej korony. "Wojskowym" nie przeszkodziła nawet gigantyczna śnieżyca...


Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Bogusław Pietrzak - Przede wszystkim gratulacje dla gospodarzy. Myślę, że to duży krok do mistrzostwa Polski. Być może okazaliśmy się niepoprawnymi optymistami myśląc o zwycięstwie tutaj. Ja jednak wierzyłem, że jest nas na to stać, co pokazała pierwsza połowa. Niestety jesteśmy za mało skuteczni. Gdybyśmy wykorzystali choćby jeszcze jedną sytuację z pierwszej połowy to mecz by się zupełnie inaczej ułożył. Okazaliśmy się tylko dostarczycielem punktów, ale i współautorem dobrego spotkania. Z tego, co wiem to Marek Szuker został odwieziony na pogotowie z głębokim rozcięciem mięśnia czworogłowego tuż nad kolanem.

Okuka miał powody do radości - fot. Woytek Dragomir Okuka - Był to bardzo trudny, ciężki mecz. Nieco zaskoczyła nas pogoda i śnieg. Ruch to bardzo dobra drużyna, co pokazała pierwsza połowa meczu. Chorzowianie zasłużenie prowadzili do przerwy. My bardzo dużo walczyliśmy i zasłużenie wygraliśmy ten mecz. Było to bardzo ciężkie spotkanie pod względem psychicznym dla piłkarzy. Zrobiliśmy duży krok ku mistrzostwu, ale nie jest istotne czy mamy się 7 czy 12 punktów przewagi nad Wisłą, bo to zawsze można roztrwonić. Każdy mecz będzie teraz dla nas jeszcze trudniejszy. Jest to bardzo ważne zwycięstwo, za co bardzo dziękuję moim zawodnikom. Przed wykonaniem rzutu wolnego, z którego Tomek Kiełbowicz zdobył gola, zawołałem do siebie Bartka Karwana. Bartek chciał koniecznie uderzyć na bramkę, ale ja wiedziałem, że Tomek dobrze bije rzuty wolne na treningach (na 4 strzela 3). Poprosiłem więc Karwana, aby dał ostatnią szansę Kiełbowiczowi. I na całe szczęście się udało.

Jacek Magiera: "Ruch dzisiaj bardzo dobrze zagrał. W pierwszej połowie zagrali znakomicie, my nie mogliśmy się za bardzo odnaleźć. W drugiej połowie zagraliśmy zupełnie inaczej, o wiele lepiej pod względem fizycznym i myślę, że to przesądziło o tym, że wygraliśmy mecz. Już teraz koncentrujemy się na następnym meczu i liczymy, że również wygramy. Dzisiaj rozegrałem w Legii 101 spotkanie, 100 mecz rozegrałem w Wodzisławiu. Zazwyczaj jubileusze świętuje się na swoim boisku. Warunki dziś były słabe, ale były one jednakowe dla obu drużyn. Zawodnicy wysocy mają zazwyczaj większe problemy, gdyż są mniej zwrotni. Skłamałbym jeśli bym powiedział, że się dobrze czułem na murawie. Moje zejście było spowodowane tym, że wcześniej otrzymałem żółtą kartkę i trener mógł się obawiać, że otrzymam czerwoną. Cieszymy się, chociaż nie chcę w tej chwili nic głośno mówić, ale wierzę w to, że będzie dobrze."

Tomasz Kiełbowicz: "Bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Przy moim pierwszym strzale z rzutu wolnego, chciałem uderzyć nad murem, ale trafiłem jednego z obrońców w głowę. Dlatego przy drugiej próbie zrobiłem zwód, żeby mur się nie ruszał. Cieszę się, że ta piłka wpadła. Najbardziej liczy się zwycięstwo całego zespołu. Jak piłka znajduje się przy linii pola karnego, znacznie trudniej strzelić gola, ponieważ obrońcy wysoko wyskakują i ciężko uderzyć nad murem. To moja pierwsza bramka na Łazienkowskiej i bardzo się z tego cieszę. Dotychczas trafiałem tutaj w słupki i poprzeczki, ale dzisiaj udało się trafić do bramki. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będę trafiał. Zrobiliśmy dzisiaj duży krok do tytułu, ale pozostało jeszcze wiele spotkań, a Wisła i Amica nie powiedziały ostatniego słowa."

Sylwester Czereszewski: "Ruch po raz kolejny pokazał się z dobrej strony. Bardzo ciężko nam się gra z tą drużyną. Bardzo dobrze mi się współpracowało z Czarkiem Kucharskim. Gdy on szedł bokiem, ja wchodziłem w pole karne. W sytuacji, gdy minąłem bramkarza i strzelałem na bramkę, musiałem się przewrócić, bo inaczej nie oddałbym strzału. Nie było to jednak spowodowane stanem murawy. Trzeba było dziś być cały czas w ruchu, żeby przyjąć piłkę."

Marek Jóźwiak: "Od oceny mojej gry jest trener, więc nie potrafię odpowiedzieć czy moje wejście uspokoiło grę w obronie. Nie byłem bardzo rozczarowany, że nie wybiegłem w podstawowym składzie. Może miałem mały żal. Dla mnie jednak jest najważniejsze, że drużyna wygrała. Warunki były dzisiaj nie najlepsze, ale mi one nie przeszkadzały i grało mi się dobrze."

Artur Boruc: "W pierwszej połowie zagraliśmy trochę słabiej. Były dzisiaj bardzo trudne warunki. Dobra gra Ruchu Chorzów nie pozwoliła nam przez pierwsze 45 minut na rozwinięcie skrzydeł. Druga połowa była o wiele lepsza. Bardzo się cieszę, że wygraliśmy i zdobyliśmy kolejne 3 punkty."

Cezary Kucharski: "Bardzo dobrze grało mi się z Sylwkiem Czereszewskim. Po raz kolejny był tam gdzie trzeba po moim podaniu. Chociaż musze zaznaczyć, że mi dobrze się gra ze wszystkimi zawodnikami. O tym kto gra decyduje trener. Cieszę się, że Sylwek strzela po moich podaniach. Miałem dziś kilka głupich strat, ale dzisiaj ciężko było się utrzymać na murawie. Mieliśmy w drugiej połowie więcej sił od Ruchu. Nie przegrywaliśmy też pojedynków "jeden na jeden" z taką łatwością, jak w pierwszej połowie. Drugą część pierwszej połowy zagraliśmy słabo. Nie było widać takiej determinacji, woli walki, tak jak to było w drugiej połowie. Graliśmy dziś w błocie i w wielu akcjach decydował przypadek. To, że znaliśmy wcześniej wynik Wisły wcale nam nie pomogło. Przed meczem jest radość, że innym się nie powiodło i trochę nas to deprymuje. W pewnym momencie odkopnąłem piłkę, gdyż miałem na koncie 6 żółtych kartek, chciałem się "wyczyścić" i dostać siódmą kartkę. Trener w przerwie mówił nam, że musimy grać z większą konsekwencją, bliżej zawodników Ruchu, nie pozwalać im na swobodne rozgrywanie piłki. Po naszej grze w pierwszej połowie, widziałem wynik w czarnych kolorach. Dobrze, że w drugiej połowie się przełamaliśmy. Nie jestem rozczarowany tym, że Jerzy Engel nie powołał mnie na towarzyskie spotkanie z Japonią."

Autor: Michał Szmitkowski i Marcin Bodziachowski


Relacja z trybun

"Legia mistrz, mistrz, mistrz"

Przed meczem nad stadionem przeszła nawałnica - fot. Woytek Spotkanie z Ruchem zapowiadało się niezwykle ciekawie. W obliczu porażki Wisły i remisu Polonii 3 punkty zdobyte w meczu z chorzowianami dawały już 6 pkt przewagi nad kolejnym rywalem. Niestety, od rana nad Warszawą rozciągały się ciemne chmury a na 2 godziny przed meczem rozpadało się na dobre – najpierw grad a później śnieg popsuły nieco szyki kibicom. Na szczęście nie zniechęciło to fanów i na Łazienkowskiej zameldowało się 9 tysięcy kibiców. Warto wspomnieć w tym miejscu również o kibicach Ruchu, którzy przyjechali do Warszawy 200 osobową ekipą i zaprezentowali się bardzo przyzwoicie - chorzowianie przywieźli wszystkie swe najważniejsze flagi, odpalili także race i pochodnie.
Fani ruchu po golu odpalili race - fot. Woytek Na wejście piłkarzy głośne "Mistrzem Polski jest Legia..." i można było zaczynać mecz. Doping dość dobry, chociaż na Żylecie odczuwalny był brak gniazda w strategicznym miejscu pośrodku trybuny – doping rwał się, poszczególne sektory śpiewały różne piosenki. Wspaniale bawiła się Kryta, gardeł nie żałowały także dzieciaki z łuku wciągając do zabawy poszczególne części stadionu. Lewa strona Krytej odpaliła 60 sztuk migających światełek w barwach klubu. Po pierwszej połowie cieszyć się jednak mogli tylko kibice Ruchu - na przerwę chorzowianie schodzili z przewagą jednej bramki a ich kibice uczcili gola odpaleniem 5 rac (na wejście piłkarzy odpalili pochodnie).
Druga połowa to zdecydowana przewaga Legii zarówno na boisku jak i na trybunach. Kibice Legii zaczęli od odpalenia wulkanów na całej długości Żylety (oraz lewej stronie Krytej), po chwili do wulkanów dołączyły świece dymne. Atmosfera na trybunach najwyraźniej spodobała się naszym piłkarzom bo już w 52 minucie Sylwek Czereszewski pokonał Matuszka i....trybuny eksplodowały! Wulkaniki, ostatnio nieodłączna częśc spotkań Legii - fot. Woytek To nie był jeszcze koniec wyczynów legionistów w dzisiejszym dniu – za chwilę niebo rozświetlił blask sztucznych ogni, pojawiła się również druga seria świec dymnych – tym razem różnokolorowych. Piłkarze zaczęli drugą część spotkania z dużą werwą, która wraz z upływem czasu wcale nie słabła - przeciwnie, po zdobyciu wyrównującej bramki legioniści złapali drugi oddech i pod bramką Matuszka dochodziło do coraz groźniejszych akcji. Na trybunach gorąco, coraz goręcej - w ruch poszły ostatnie tego dnia pirotechniczne cudeńka - migające światełka. Kibice Ruchu postanowili chyba, że nie mogą być gorsi, a może stwierdzili (i słusznie), że lepszej okazji mieć już nie będą, dlatego odpalili ostatnią serię pochodni. Nie przewidzieli jednak jednego – otóż w tym samym momencie gola dla Legii zdobył Tomek Kiełbowicz i ...tym samym z prowadzenia Legii cieszył się w piękny sposób cały stadion. Jeszcze ostatnie 10 minut i koniec! Kibice razem z piłkarzami mogli zacząć świętować zwycięstwo nad trudnym rywalem. A jest co świętować – po raz pierwszy od wielu lat Legia tak zdecydowanie przewodzi ligowej stawce.
Trzeba także zaznaczyć, że oprawę meczu na Żylecie przygotowała ekipa Cyberfans, która już od dłuższego czasu stara się by mecze przy Łazienkowskiej miały oprawę godną najlepszego klubu na świecie. Sporo dzieje się także ostatnio na lewej stronie trybuny Krytej (dziś odpalili 100 wulkanów!). Fani z tej części stadionu zapowiadają kolejne atrakcje!

Autor: turystka_

Minuta po minucie:
Mecz, mimo obfitych opadów sniegu, rozpoczął się planowo. Do dwudziestej minuty walka o bramkę jest bardzo wyrównana. W 25. minucie Jamróz dostaje żółtą karktę. Po faulu tempo gry nadal nie ustaje i groźnie jest pod każdą z bramek. Jednak w 28. minucie na tablicy widnieje dalej remis 0-0.
Minutę później Ruch marnuje doskonałą sytuację "sam na sam" na zdobycie gola i prowadzenie w meczu. Na boisku jest strasznie mokro i dośrodkowania Legii nie wychodzą. Mecz rozgrywany jest pomarańczową piłką co już wskazuje na to jakie warunki pogodowe muszą panować na Łazienkowskiej. W 38. minucie stało się! GOL ! Legia przegrywa 0-1 z Ruchem Chorzów. W 45. minucie wymiana akcji. Najpierw Sokołowski probuje centrować z rzutu wolnego, jednak bramkarz gości wybija piłkę i akcję rozpoczynają Chorzowianie. Bizacki próbuje strzelać, ale na miejscu jest już Murawski, który wybija piłkę. Mecz zostaje przedłużony o 2 minuty. W tym czasie Legia próbuje zmienić jeszcze stan meczu, ale ani kontra Legii, ani rzut rożny w wykonaniu Kiełbowicza nie przynoszą zadnego rezultatu.
Koniec pierwszej połowy. Legia przegrywa 0-1. Zawodnicy Ruchu bardzo dużo piłek wyprowadzali z kontr i jedna taka właśnie przyniosła im upragnioną bramkę. Legia także próbuje grać kontrami, lecz dzisiaj nie jest to element gry, który zawodnikom z Łazienkowskiej wychodzi najlepiej.
Niedługo druga połowa ZAPRASZAMY!
I zaczęło się. Trener Okuka dokonał tylko jednaj zmiany i na boisku zamiast Magiery pojawił się Jóźwiak.
W 49. minucie Legia mogła stracić drugą bramkę jednak Suker uderzył źle i Boruc ez trudu obronił.
52 minuta spotkania. GOL !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Legia wyrównuje stan meczu. Jest już 1-1. Bramkę po dośrodkowaniu Kucharskiego zdobywa Sylwester Czereszewski, po celnym trafieniu głową.
Ruch nie poddaje się i przez cały czas probuje atakować, lecz akcje te nie są wykańczane celnymi strzałami na bramkę Boruca, który może pretendować do tytułu najlepszego zaodnika spotkania.
W 59. minucie Suker zderza się właśnie z Borucem, bramki nie ma i prawdopodobnie nie bedzie już Sukera, w tym meczu na boisku.
62. minuta Zmiana za Sukera na bisku pojawia sie Śrutwa.
Na razie jakas stagnacja zapanowała na boisku. Fani Legii odpalili wiele rac i widok ten musiał osłupić zawodników :)) Mecz toczy sie dalej już w bardziej spokojniejszym tempie.
W 72. minucie po faulu, rzut wykonuje Kiełbowicz, który strzela w mur obrońców.
77. minuta Legia w natarciu. Wizualnie przewaga Legii urosła do dużych rozmiarów, jednak rezultatu w bramkach wciąż nie widac.
GOOOLLLLLLLLL!!!!!!!!!! 2-1 dla Legii. Jednak ataki przyniosły spodziewany skutek. Z rzuty wolnego z 16 metrów bramke zdobywa Kiełbowicz i Legia obejmuje prowadzenie w meczu.
W 85 minucie Kucharski dostaje żółtą kartkę za rozmowę z sędzią.
Ruch próbuje zmienić jeszcze stan meczu, ale ... dalej jest 2-1 dla Legii.
90 minuta sędzia dolicza dodatkowe 2 minuty.
Koniec meczu Legia Warszawa 2-1 Ruch Chorzów.
Autor: malkos

Fotoreportaż z meczu - 59 zdjęć.

Typowanie wyniku
470 osób wzięło udział w naszej zabawie. Aż 49 graczom udało się trafnie wytypować rezultat: mothafucka, łysy, lesio, Paul Dudzik, Mati z Dzianisza, kamel, Mulder, arecki, Konrad Bobke, Kubeq, lucek, ku3a, VoooDoooChild, BOCHEN, Grzecho, Kiero, Graptolit, prezes, Wizard, zmt, Zico, olo, buchu, Ziemniak, jez, jus_tyna, MACIEK(KROLEWSCY), Jarro, @ MAŁPA @, Manolo, andru, R.Gutowski, Filip_id308, JarmużID308, Mathis, filu, mnich, lara, Felek, MARCINN, Steroid, Bartol, maestro, SKONA, grzesiek++, Łysy z Alco.Fans, zola1916, LUCKY, RokoLegia.


Zapowiedź

Poprawić bilans z jesieni

W ostatnim meczu na Łazienkowksiej lepsi okazali się chorzowianie - fot. MiSiA_ Po raz piąty drużyna Legii zmierzy się z chorzowskim Ruchem w tym sezonie. Obie drużyny już czterokrotnie spotykały się w rundzie jesiennej. Dwa razy w Chorzowie wygrywała Legia, na Łazienkowskiej natomiast zaliczyliśmy remis porażkę.

Obecnie podopieczni Dragomira Okuki są wyraźnie na fali. Wiosną wygrali trzy z czterech rozegranych meczów. W środę umocnili się na fotelu lidera pokonując w Wodzisławiu Odrę 1-0. Sytuacja wokół drużyny też jest coraz lepsza. Po kontuzji do składu wrócił Bartosz Karwan, dobrze prezentuje się Artur Boruc. W sobotnim meczu będzie mógł także wystąpić Aleksandar Vuković, który pauzował w ostatnim spotkaniu z powodu czterech żółtych kartek.

Jak wskazują statystyki nie będzie to wbrew pozorom łatwy pojedynek. Chorzowianie lepiej spisują się na wyjazdach, o czym mówił Dragomir Okuka. Mimo to wiosną Niebiescy zanotowali trzy porażki i jeden remis. Trener zdecydował się nawet posadzić na ławce rezerwowych nieskutecznych Bizackiego i Śrutwę. W ostatnim spotkaniu na Łazienkowskiej Ruch wygrał 4-2, a gole dla zwycięzców zdobyli wówczas Bizacki (dwie), Śrutwa i Dżikija.

Dotychczas obie drużyny spotykały się aż 135 razy. 53 razy wygrywała Legia, 39 meczów kończyło się remisem, a 43 razy lepszy okazywał się Ruch. Stosunek bramek to 228-174 na korzyść Legii.

Znakomity show i wypełniony po brzegi stadion WP zaprezentowali kibice w meczu z Wisłą. Legia gra dobrze, tak więc zapraszamy wszystkich do przyjścia także na to spotkanie - kolejne w walce o tytuł mistrzowski. Musimy wspierać naszych piłkarzy.

Autor: Woytek


Wasze pomeczowe komentarze (0)