Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 20 kwietnia 2007, godz. 20:00
Ekstraklasa - 23. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 45+4' Vuković
  • 69' Włodarczyk
  • 87' Włodarczyk
3 (1)
Herb Korona Kielce Korona Kielce
    0 (0)

    Sędzia: Robert Małek
    Widzów: 10895
    Pełen raport
    W ten sposób Aleksandar Vuković dał Legii prowadzenie - fot. Mishka

    Panowali!

    "Walczyć, trenować! Warszawa musi panować!" brzmiał transparent na Żylecie. Walczyli i panowali dzisiaj legioniści na boisku niepodzielnie. Pierwsza połowa emocjonująca, nerwowa, ale szczęśliwa, bo Vuković dał prowadzenie tuż przed przerwą. Druga odsłona należała do Piotra Włodarczyka, który dwukrotnie pokonał Mielcarza. Znokautował tym samym Koronę, dał Legii pewne zwycięstwo. Dał 3-0! Trzecie 3-0 w trzecim kolejnym spotkaniu.

    Przed meczem trener Jacek Zieliński znów musiał łatać dziury w swojej drużynie. W wyjściowej jedenastce zabrakło Miroslava Radovicia i Tomasz Kiełbowicza. Za to drużyna Korony przyjechała praktycznie w najsilniejszym zestawieniu. Dodatkowo przed meczem kielczanie buńczucznie zapowiadali, że interesuje ich tylko zwycięstwo i do Warszawy przyjeżdżają po komplet punktów. Słowa te na pewno musiały dotrzeć do piłkarzy Legii, którzy postanowili pokazać, że wygrać na Łazienkowskiej wcale nie jest tak łatwo.

    Mecz rozpoczął się w bardzo szybkim tempie. Obie drużyny rzuciły się na siebie, jakby chciały zagryźć rywala już pierwszych sekundach spotkania. W grze widać było jednak pewną nerwowość i akcje często kończyły się stratami i niedokładnymi podaniami. Z biegiem czasu tempo meczu jeszcze wzrastało a gra się zaostrzała. Swój szczyt agresja osiągnęła między 25. a 30. minutą. Wtedy to przed polem karnym Paweł Golański faulował Piotra Włodarczyka. Faul wyglądał brutalnie i już po chwili legioniści spieszyli z pomocą swojemu napastnikowi. Gorsi nie chcieli być kielczanie i na boisku zaczęła się zadyma na całego. W końcu sędzia Rober Małek, przy pomocy swoich liniowych, uspokoił całe towarzystwo. Chwilę później przepychanki znów trwały w najlepsze. Tym razem w polu karnym przewrócony został Piotr Bronowicki. Dopiero po kilku chwilach sytuacja wreszcie się uspokoiła i można było wykonać rzut wolny. Po strzale Marcina Smolińskiego, Maciej Mielcarz wypuścił piłkę z rąk. W ostatniej chwili zdążył jednak nakryć zmierzającą do bramki futbolówkę. Gola więc nie było. Chwilę później szansę na bramkę zmarnował jeszcze Bartłomiej Grzelak.

    Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, sprawy w swoje ręce wzięli Vuković z Korzymem. Całą akcję rozpoczął Serb, który ze środka boiska podał na lewo do napastnika Legii. Ten podciągnął dobre kilkanaście metrów i wpadł w pole karne. Tam sprytnym zwodem wywiódł w pole Marka Szyndrowskiego i podał na 7. metr, gdzie "Vuko"” uprzedził Rogera i wślizgiem wpakował piłkę do siatki. Było więc 1-0 i 45 minut gry przed nami.

    Drugą połowę Legia zaczęła od osłabienia kadrowego. Na murawie nie pojawił się już Dickson Choto, który doznał urazu mięśnia czworogłowego. Do końca pierwszej połowy nie dotrwał też Grzelak, któremu odnowił się stary uraz. Korona zgodnie z radami Ryszarda Wieczorka, wciąż chciała walczyć o całą pulę i szybko ruszyła do ataków. Dobrze grała jednak obrona Legii. Na prawej stronie niezłą partię rozgrywał Piotr Bronowicki, który raz po raz zaciekle walczył z Pawłem Sobolewskim. Dobrze grał też Wojciech Szala oraz drugi z braci Bronowickich. Na posterunku był też Łukasz Fabiański, który kilkakrotnie przerywał groźne akcje kielczan dalekimi wybiegami z bramki. To jednak nie oni byli bohaterami spotkania. Bohater przywdział w piątkowy wieczór białą koszulkę z numerem 9 na plecach.

    Oczywiście chodzi o Piotra Włodarczyka, który po raz kolejny zaskoczył chyba wszystkich. Najpierw była 69. minuta i pierwsza odsłona przedstawienia Pt. "Włodar pokaże, że jeszcze nie jest po Włodarze". Pięknym podaniem do Włodarczyka popisał się Korzym. "Władeczek" choć słabo przyjął piłkę, jednym zwodem oszukał Golańskiego i Szyndrowskiego. Błyskawicznie uderzył z lewej nogi i piłka załopotała w okienku bramki Mielcarza. 2-0 dla Legii, ale to nie było ostatnie słowo Włodarczyka. Napastnik Legii dobił Koronę w 87. minucie. Z lewej strony rzut wolny szybko rozegrali Surma ze Smolińskim. Ten drugi dośrodkował w pole karne. Piłka wylądował na głowie Macieja Kicińskiego, który wybił ją przed pole karne. Tam już był "Włodar", który zdecydował się na błyskawiczne uderzenie. Mocny strzał przeleciał pod brzuchem Mielcarza i było 3-0. Na Koronę było to już za dużo, a w trybuny oszalały.

    Trzeci mecz z rzędu wygrany 3-0. Strata do czołówki robi się coraz mniejsza i wydaje się, że jeszcze wiele może się wydarzyć. Jednak piłkarze ciągle powtarzają, że interesuje ich tylko najbliższy mecz. Tym razem naprawdę mają o czym myśleć. Już za tydzień czeka ich bowiem wyjazd do Krakowa, gdzie spotkają się z Wisłą. Jeżeli chcą jeszcze coś osiągnąć w tym sezonie, to z grodu Kraka trzeba wrócić z kompletem punktów. Zadanie trudne, ale na pewno wykonalne. Bo to, że Legia potrafi mobilizować się w trudnych momentach, od tygodnia wiemy już chyba wszyscy.

    Autor: Tomek Janus