Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 29 października 2008, godz. 17:00
Puchar Polski - 1/8 finału
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb Jagiellonia Białystok Jagiellonia Białystok
      0 (0)

      Sędzia: Jarosław Żyro
      Widzów: 1300
      Pełen raport
      fot. Mishka

      120 minut nudów, dreszczowiec w karnych dla Legii!

      120 minut prawdziwej nudy zafundowali w środę piłkarze Legii i Jagiellonii nielicznie zgromadzonym na Łazienkowskiej kibicom. Wolne akcje, mało strzałów, brak zaangażowania. Nic dziwnego, że fani raz po raz pogwizdywali sobie pod nosem. Na prawdziwe emocje doczekaliśmy się w rzutach karnych, które Legia wygrała 8-7!

      W porównaniu do niedzieli, w wyjściowym składzie legionistów zabrakło Grzelaka, Chinyamy, Wawrzyniaka, Radovicia, Iwańskiego, Rybusa i Muchy. Pierwsza część meczu była bardzo nudna. Legia przeważała od pierwszej minuty, ale z tej przewagi nie wynikało kompletnie nic. Dwie podobne okazje w 14 i 28 minucie zmarnował Marcin Smoliński - piłka po jego strzałach mijała słupek bramki strzeżonej przez Rafała Gikiewicza. Ponadto "Smoła" raz uderzył głową po dośrodkowaniu Arruabarreny, ale bramkarz gości nie miał problemu z tym strzałem.

      W przerwie trenerzy obu drużyn nie dokonali żadnych zmian. Obraz gry również nie uległ zbytnio zmianie. Legia atakowała nieporadnie. Groźne uderzenie oddał jedynie Piotr Rocki z 18 metrów, jednak futbolówka przeleciała metr obok słupka. Kibice z nudów zaczęli sobie pogwizdywać, co wywołało sporo śmiechu. W końcowych minutach na boisku pojawili się Rybus, Grzelak i Iwański - w ten sposób Jan Urban chciał ożywić grę, ale średnio się to udało.

      Arbiter musiał więc odgwizdać koniec regulaminowego czasu gry i zarządzić dogrywkę. Na początku drugiej części dogrywki znakomitą sytuację miał Roger, którego strzał został zablokowany, ale legionista jeszcze próbował uderzyć z przewrotki... futbolówka trafiła na 5 metrze do Rybusa. Wydawało się, że musi być gol, ale piłka po uderzeniu pomocnika Legii przeleciała tuż obok słupka.

      O zwycięzcy spotkania decydowały rzuty karne:
      1-0 Iwański
      1-1 Hermes
      2-1 Roger
      2-2 Everton
      3-2 Kiełbowicz
      3-3 Łatka
      4-3 Choto
      4-4 Cionek
      5-4 Grzelak
      5-5 Pacan
      6-5 Rybus
      6-6 Norambuena
      7-6 Rzeźniczak
      7-7 Dzienis
      8-7 Smoliński
      8-7 Pesir