Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 2 kwietnia 2011, godz. 16:15
Ekstraklasa - 20. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 8' Rybus
  • 24' Radović
2 (2)
Herb Ruch Chorzów Ruch Chorzów
  • 45+1' Piech
  • 64' Piech
  • 66' Piech
3 (1)

Sędzia: Tomasz Musiał
Widzów: 17300
Pełen raport

Zresetowani

W sobotę na Łazienkowskiej byliśmy świadkami aż trzech resetów. Pierwszy Maciej Skorża przeprowadził w przerwie reprezentacyjnej bowiem przez pierwsze 45 minut wojskowi zdecydowanie przeważali i udokumentowali to dwiema bramkami. Drugi reset nastąpił w przerwie, bo po zmianie stron to chorzowianie strzelali bramki przy biernej postawie legionistów. Trzeci reset to końcowy gwizdek sędziego z Krakowa - można chyba sezon uznać za zakończony i zacząć przygotowywać się do kolejnego.

Maciej Skorża nie wahał się dokonać prawdziewj rewolucji w wyjściowym składzie. Miejsce między słupkami stracił Wojciech Skaba - a do łask wrócił Marijan Antolović. Z kolei w szeregach obronnych zabrakło Inakiego Astiza - jego miejsce zajął Dejan Kelhar. Kolejnym przegranym ostatnich tygodni został Manu. Portugalczyka na lewej pomocy zastąpił powracający po kontuzji Maciej Rybus, a zamiast Ariela Borysiuka zagrał Alejandro Cabral. Natomiast w ataku od pierwszej minuty ze względu na problemy zdrowotne Michala Hubnika wyszedł Takesure Chinyama.

W 3. minucie Michał Kucharczyk wywalczył z rzutu wolnego pierwszy rzut rożny dla "wojskowych". Radović dośrodkował na środek pola karnego, ale Wawrzyniak i Vrdoljak przeszkodzili sobie w oddaniu groźnego strzału. Kilka minut później Radović zdecydował się na uderzenie z 18 metrów, ale piłka przeleciała daleko od bramki. W 8. minucie Maciej Rybus otrzymał znakomite podanie na 10 metr od Michała Kucharczyka, przyjął piłkę i uderzył z ostrego kąta po długim rogu i legioniści objęli prowadzenie. 10 minut później rajd prawą stroną boiska przeprowadził Takesure Chinyama, ale po minięciu dwóch rywali zabrakło mu siły by sięgnąć piłkę i ta wyszła za końcową linię boiska. W 24. minucie znakomicie w polu karnym zachował się Miroslav Radović, któtry otrzymał podanie od Chinyamy, zwodem minął rywala i z kilku metrów pokonał Matko Perdijica. Chwilę później gdy jeszcze trybuny fetowały gola w polu karnym Legii znalazł się Maciej Jankowski - uderzył, ale znakomitym wślizgiem popisał się Marcin Komorowski i zablokował ten strzał. Mimo dwubramkowego prowadzenia legioniści starali się zdobyć kolejne gole. W 32.minucie po dośrodkowaniu Rybusa z rzutu karnego próbował uderzać ustawiony tyłem do bramki Radović, ale Perdijić nie dał się zaskoczyć. Następnie potężny strzał zza pola karnego uderzył Jakub Rzeźniczak, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Legia przeważała przez całe pierwsze 45 minut. Szczególnie aktywny był Michał Kucharczyk, który cofał się i wspomagał pomocników, widoczny był na lewej i na prawej stronie. Skłandą akcję tuż przed przerwą przeprowadzili Rzeźniczak i Radović, ale Rybus zakończył to niecelnym uderzeniem z 16 metrów. W doliczonym czasie gry chwila dekoncentracji wystarczyła by stracić gola. Arkadiusz Piech pokonał Marijana Antolovicia i sędzia Tomasz Musiał gwizdnął na przerwę.

Na drugą część gry oba zespoły wyszły bez zmian. W 50. minucie Chinyama ruszył do kontrataku, dogonił rywala i został sfaulowany. Arbiter ukarał chorzowianina żółtą kartką, a rzut wolny z 23 metrów uderzył precyzyjnie ale minimalnie obok okienka! W kolejnych minutach legioniści podobnie jak w pierwszej połowie kontrolowali przebieg spotkania. W 61. minucie Z 20 metrów mocno po ziemi uderzył Maciej Rybus, ale piłka trafiła w boczną siatkę. Skuteczniej odpowiedzieli chorzowianie. W 64. minucie najpierw Kelhar zdołał wybić głową piłkę lecącą w polu karnym, ale szybko na prawej stronie przejął ją Djokić i odegrał do Wojciecha Grzyba, którego nie upilnował Radović i niekryty w polu karnym Arkadiusz Piech strzałem głową uciszył na chwilę cały stadion. Nie minęła kolejna minuta, a Piech znalazł się w sytuacji sam na sam wygrywając pojedynek biegowy z Dejanem Kelharem i po raz trzeci bez problemów pokonał Antolovicia. Legioniści stanęli na chwilę, ale potem znowu rozpoczęli ataki. Dwadzieścia minut przed końcem Maciej Skorża postanowił wzmocnić siłę ataku wprowadzając za Michała Kucharczyka Michala Hubnika. W 75. minucie goście stanęli przed szansą na podwyższenie prowadzenia. Obrona stanęła w miejscu, na szczęście strzał Marka Zieńczuka poszybował wysoko nad poprzeczką. Trener Legii zdecydował się na kolejne dwie zmiany. Rybusa i Cabrala zastąpili Ogbuke i Gol. Niestety tempo meczu mocno osłabło, a raczej legionistom zabrakło koncepcji w ataku i w obronie. Jeszcze w 89. minucie Felix Ogbuke uderzył z 15 metrów w boczną siatkę, ale sekundy później Jankowski powinien zdobyć czwartego gola, ale piłka posłana nad Antoloviciem minęła słupek bramki Legii.

W doliczonym czasie gry już nic się nie wydarzyło i prześmiewcze stwierdzenie "puchar za ligę" stało się faktem.

Piłkarze usiedli na murawie z z trybun rozległ się przeciągliwy gwizd. Fani gwizdali i gwizdali... były pierwsze białe husteczki oraz okrzyki "Legia grać k... mać" i "Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie". I nie pomogła nawet próba zagłuszenia trybun przez reklamę platformy "n". Piłkarze z opuszczonymi głowami mimo wszystko podziękowali za doping i udali się do szatni.

Woytek