Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Bełchatów - Poniedziałek, 29 sierpnia 2011, godz. 18:30
Ekstraklasa - 5. kolejka
Herb ŁKS Łódź ŁKS Łódź
  • 15' Szałachowski
1 (1)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 13' Vrdoljak (k)
  • 19' Gol
  • 81' Ljuboja
3 (2)

Sędzia: Wojciech Krztoń
Widzów: 900
Pełen raport

Trzy punkty na początek tygodnia

Bez niespodzianki zakończyło się poniedziałkowe spotkanie kończące 5. kolejkę ekstraklasy, w którym Legia Warszawa pokonała w Bełchatowie ŁKS Łódź 3-1. Bramki dla podopiecznych Macieja Skorży zdobyli Ivica Vrdoljak, Janusz Gol i Danijel Ljuboja, łodzianie zdołali odpowiedzieć jedynie trafieniem Sebastiana Szałachowskiego. Po tym meczu zawodnicy stołecznej drużyny awansowali na czwartą pozycję w tabeli.

Początek meczu był zdecydowanie pod dyktando gości, którzy częściej potrafili utrzymać się przy piłce. W 12. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Macieja Rybusa, pociągany za koszulkę w szesnastce ŁKS-u przez Dariusza Kłusa był Jakub Wawrzyniak i sędzia po konsultacji z arbitrem liniowym podyktował rzut karny. Do piłki oddalonej o jedenaście metrów od bramki podszedł Ivica Vrdoljak i pewnym strzałem pod poprzeczkę dał Legii prowadzenie.

Zaledwie dwie minuty później, ŁKS doprowadził do remisu zdobywając tym samym swojego pierwszego gola w tegorocznym sezonie ekstraklasy. Sebastian Szałachowski przejął futbolówkę przed polem karnym po zgraniu głową od Marcina Mięciela i pięknym uderzeniem lewą nogą nie dał szans debiutującemu dzisiaj na polskich boiskach Dusanowi Kuciakowi. Chwilę potem szansę na podwyższenie rezultat miał Mięciel, jednak po podaniu od Marka Saganowskiego w dogodnej sytuacji strzelił wysoko nad poprzeczką.

W 19. minucie spotkania Legia po raz drugi pokonała Pavle Velimirovicia. Z rzutu wolnego z głębi pola piłkę w szesnastkę ŁKS-u dorzucił Maciej Rybus, tam pojedynek główkowy z przeciwnikiem wygrał Artur Jędrzejczyk, podał do niepilnowanego Janusza Gola, który z bliskiej odległości nie dał szans czarnogórskiemu golkiperowi. Kilkadziesiąt sekund później Danijel Ljuboja znakomitym podaniem wypuścił Rybusa, ale ten przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem ŁKS-u.

Zawodnicy stołecznej drużyny nie ustawali w atakach i w 25. minucie mogli jeszcze raz trafić do siatki rywala. Znakomitą dwójkową akcją popisali się Ljuboja i Jakub Wawrzyniak, lecz po znakomitym podaniu Serba lewy defensor Legii z kilku metrów nie trafił nawet w światło bramki. Kwadrans przed zakończeniem pierwszej połowy do bramkowej sytuacji ponownie doszedł Szałachowski, jednak po zgraniu ze skrzydła od Marcina Kaczmarka zbyt słabo uderzał na bramkę legionistów. Na przerwę warszawscy zawodnicy schodzili z zasłużoną zaliczką, stworzyli sobie oni zdecydowanie więcej okazji do strzelenia gola, aniżeli łodzianie.

Niedługo po zmianie stron, Danijel Ljuboja rozegrał futbolówkę na lewą stronę do Manu, ten dośrodkował w pole karne ŁKS-u, niezbyt pewnie interweniował tam Marek Saganowski, który trafiając w słupek omal nie pokonał Velimirovicia. W 57. minucie z dystansu szczęścia spróbował Ariel Borysiuk, jednak bramkarz beniaminka ekstraklasy na raty obronił jego uderzenie. W 61. minucie po rzucie rożnym głową strzelał Marcin Mięciel, ale Dusan Kuciak nie dał się zaskoczyć. Słowak ponownie musiał się wykazać kilka minut potem, kiedy pewnie wyłapał silne uderzenie z narożnika pola karnego Marka Saganowskiego.

Dwadzieścia minut przed końcowym gwizdkiem arbitra w polu karnym gości ponownie znalazł się Saganowski, lecz po ładnym krzyżowym podaniu od Marcina Kaczmarka głową trafił wprost w dobrze ustawionego Kuciaka. W 81. minucie Legia podwyższyła prowadzenie, a swojego czwartego gola w tym sezonie zdobył Danijel Ljuboja. Serbski snajper wykorzystał znakomite podanie z prawej strony od Michała Kucharczyka i strzałem z woleja pokonał Pavle Velimirovicia.

Autor: Jan Wiśniewski