Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 18 września 2011, godz. 17:00
Ekstraklasa - 7. kolejka
Herb Polonia Warszawa Polonia Warszawa
  • 61' Jodłowiec
  • 76' Cani
2 (0)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 24' Radović
1 (1)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 6000
Pełen raport

Czarna seria trwa

Dramat... Legia przegrała trzeci mecz z rzędu. O ile porażkę w Holandii można było przeżyć, o tyle dwie ostatnie w lidze to wręcz skandal. Goście rozegrali dobre tylko pół godziny, czyli do momentu strzelenia gola. Od tej chwili - nie wiedzieć dlaczego – oddali pole Polonii i skończyło się tak jak musiało się to skończyć.

Spotkanie rozpoczęli legioniści. Pierwsze minuty to próba narzucenia swojego stylu przez obydwie drużyny. Po okresie walki bardzo dobrą okazję stworzyła Legia. Prawą stroną przedarł się Jędrzejczyk, po czym dośrodkował w pole karne. Futbolówka idealnie trafiła na głowę Radovicia, jednak Serb trafił tylko w słupek. Po chwili nastąpiła zmiana ról. "Jędza" zajął pozycję wysuniętego napastnika, ale źle trafił w piłkę i Przyrowski nie miał problemów z obroną. Największe zagrożenie w tym okresie Legia stwarzała po dośrodkowaniach z prawej strony. Gola zdobyła natomiast po akcji... lewą. Ljuboja sprytnie podał między dwoma zawodnikami do Radovicia. "Radko" nieatakowany przez nikogo spokojnie wbiegł w pole karne i strzałem w długi róg pewnie pokonał golkipera gospodarzy. W 36. minucie było bardzo blisko wyrównania. Z rzutu wolnego dośrodkował Robert Jeż. Fatalny błąd w kryciu popełnili legioniści i przed Kuciakiem znalazło się dwóch polonistów. Szczęśliwie Trałka strzelał będąc tyłem do bramki i golkiper Legii popisał się fantastyczną interwencją. Chwilę później gospodarze zmarnowali 200% okazję. Sultes jednym zwodem położył na murawie Rzeźniczaka i Kuciaka. W sobie znany tylko sposób, mając pustą bramkę, trafił w nogi leżącego Słowaka. Była to ostatnia groźna akcja w tej odsłonie. Po doliczeniu jednej minuty sędzia zaprosił zawodników na krótki odpoczynek.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Polonii. Gospodarze szybko wywalczyli rzut rożny, ale nie stworzyli większego zagrożenia dla bramkarza Legii. Pierwszy kwadrans zdecydowanie przebiegał pod dyktando czarnych koszul. Gospodarze seryjnie wykonywali rzuty wolne i rożne. Zwieńczeniem tej przewagi był gol zdobyty w 60. minucie. Vrdoljak przegrał w polu karnym pojedynek główkowy z Wszołkiem. Ten zgrał do boku wprost pod nogi Jodłowca. Defensor gospodarzy nie miał już najmniejszych problemów, żeby pokonać Kuciaka. W 70. minucie Legia miała wreszcie szanę na zdobycie gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rybusa głową w lewy dolny róg uderzył Wawrzyniak. Wydawało się, że piłka musi ugrząźć w siatce, ale kapitalna interwencja Przyrowskiego uchroniła gospodarzy. Sześć minut później goście zostali skarceni po raz drugi. Po ogromnym zamieszaniu, w którym udział brali Kuciak, Sikorski oraz Vrdoljak, piłka trafiła do Caniego. Albańczykowi nie pozostało nic innego jak spokojnie głową posłać piłkę do pustej bramki. Po stracie gola goście legioniści rzucili się do ataku. Co z tego, skoro z tych desperackich ataków nic nie wynikało. Arbiter doliczył cztery minuty do drugiej odsłony. Nic to nie zmieniło.

Na myśl nasuwa się tylko jedno stwierdzenie. Skorża OUT! A razem z nim fachowcy odpowiedzialni za transfery - Miklas i Jóźwiak!

Autor: Kamil