Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 23 października 2011, godz. 17:00
Ekstraklasa - 10. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 65' Żyro
  • 89' Wolski
2 (0)
Herb Widzew Łódź Widzew Łódź
    0 (0)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 21478
    Pełen raport

    Tradycji stało się zadość

    W drugim niedzielnym spotkaniu 11. kolejki ekstraklasy, Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością, łódzki Widzew 2-0. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, a po zmianie stron gole zdobyli Michał Żyro i Rafał Wolski, dla których były to premierowe trafienia w ekstraklasie. Gospodarze podtrzymali tym samym dobrą serię, bowiem z Widzewem w stolicy nie przegrali od 1997 roku. Po tym starciu gracze Macieja Skorży awansowali na drugie miejsce w tabeli.

    Niedługo po rozpoczęciu spotkania gra została wstrzymana z powodu awantury w sektorze gości. Przyjezdni z Łodzi zakłócili spokój poprzez rzucanie na boisko odpalonych rac oraz przepychanki ze służbami porządkowymi. Kiedy mecz został wznowiony do ataku ruszył Widzew, który pomimo wywalczenia sobie dwóch rzutów rożnych nie zagroził poważnie bramce strzeżonej przez Dušana Kuciaka. W 14. minucie legioniści po raz pierwszy stworzyli sobie dogodną okazję do otworzenia rezultatu. Danijel Ljuboja otrzymał futbolówkę przed polem karnym łodzian, z łatwością minął Sebastiana Maderę, ale finalnie jego uderzenie zdołał odbić Maciej Mielcarz. Przez kolejny kwadrans na murawie nie oglądaliśmy zbyt wielu podbramkowych sytuacji. Dopiero w 26. minucie zza pola karnego szczęścia spróbował Maciej Rybus, jednak ponownie golkiper Widzewa był na posterunku.

    Chwilę później w odpowiedzi lewą flanką popędził Dudu Paraíba, dośrodkował piłkę w pole karne gospodarzy, lecz na szczęście dla Legii żaden z piłkarzy rywali nie zdołał zamknąć akcji. W 32. minucie po rzucie rożnym strzelając z woleja minimalnie pomylił się Janusz Gol. Widzew najlepszą sytuację zmarnował kilkadziesiąt sekund potem. Ben Radhia przeprowadził dynamiczny rajd skrzydłem, płasko podał na czwarty metr do Przemysława Oziębały, który nieatakowany z kilku metrów trafił wprost w Kuciaka. Słowacki bramkarz skuteczną obronę zaliczył również blisko dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy, gdy spokojnie złapał strzał zza pola karnego Ben Radhii. W 45. minucie nieprzyjemnie lewą nogą z rzutu wolnego uderzał Rybus i Mielcarz musiał ratować się odbiciem piłki na korner.

    Po zmianie stron do bardziej zdecydowanych ataków ruszyli podopieczni Macieja Skorży. Kilka minut po wznowieniu gry po dograniu od Kiełbowicza dobrze odnalazł się Janusz Gol, ale zamiast strzelać w kierunku bramki gości niepotrzebnie podawał do Macieja Rybusa, który zmarnował starania kolegów. Lewy defensor Legii chwilę później ponownie popisał się dobrym dośrodkowaniem w pole karne, jednak tym razem niecelnie główkował Ljuboja. W 65. minucie Legia zasłużenie objęła prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Michał Żyro. Wychowanek warszawskiego zespołu wykorzystał zamieszanie w szesnastce Widzewa i pięknym strzałem lewą nogą pod poprzeczkę nie dał szans Mielcarzowi.

    Goście w drugiej połowie praktycznie nie istnieli. Zagrożenie pod bramką Legii stworzyli dopiero w 74. minucie, gdy po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym okazję na zdobycie gola miał wprowadzony na boisko Princewill Okachi. Dziesięć minut później powinno być już 2-0 dla legionistów. Miroslav Radović znakomicie wybiegł do podania z głębi pola, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, ale ten wyszedł górą z tego pojedynku. Pięć minut przed końcem meczu strzał z ostrego kąta Danijela Ljuboji na rzut rożny sparował Maciej Mielcarz. W 90. minucie gry rezultat ustalił wprowadzony osiem minut wcześniej Rafał Wolski, który dobił piłkę po uderzeniu Danijela Ljuboji. Serb nie wykorzystał już swojej drugiej sytuacji sam na sam i tylko dzięki przytomności 19-letniego pomocnika mogliśmy obejrzeć 300. ekstraklasowego gola.

    Autor: Wiśnia