Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 10 grudnia 2011, godz. 18:00
Ekstraklasa - 17. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb Cracovia Cracovia
      0 (0)

      Sędzia: Hubert Siejewicz
      Widzów: 19341
      Pełen raport

      Bezbramkowe pożegnanie z ligą

      W ostatnim sobotnim starciu 17. kolejki ekstraklasy, Legia Warszawa bezbramkowo zremisowała na własnym stadionie z Cracovią. Gospodarze pomimo optycznej przewagi nie potrafili w żadnym momencie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Był to ostatni ligowy mecz stołecznych piłkarzy w tym roku.

      Od pierwszych minut bardziej aktywni w ofensywie byli gospodarze, z czego jednak niewiele wynikało. W 5. minucie na pierwszy strzał z dystansu zdecydował się Ariel Borysiuk, ale piłka nieznaczenie minęła prawy słupek bramki Wojciecha Kaczmarka. Potem nieco odważniej do głosu doszła Cracovia. Ich ataki głownie miały miejsce na skrzydłach, gdzie dobrze dzisiejszego wieczora grali Jakub Wawrzyniak i Artur Jędrzejczyk. Najgroźniejszą sytuację do objęcia prowadzenia stworzyli sobie w 16. minucie przyjezdni. Alexandru Suvorov ładnie przedarł się na lewej flance i wpadając w pole karne oddał groźny strzał. Na wysokości zadania stanął Dušan Kuciak, który sparował futbolówkę do boku, a następnie defensorzy zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Odpowiedź legionistów była natychmiastowa. Trzy minuty później Rafał Wolski ze skrzydła mocno wstrzelił piłkę na przedpole krakowskiej bramki i tylko dzięki przytomnej interwencji golkipera tego klubu Danijel Ljuboja nie sfinalizował akcji.

      Przez pierwsze dwa kwadranse na murawie niewiele się działo. Pomimo optycznej przewagi, Legia nie zdołała praktycznie ani razu stworzyć poważnego zagrożenia. Senne widowisko przerwał w 38. minucie Danijel Ljuboja. Serbski snajper okiwał na prawej stronie jednego z obrońców i mocno lewą nogą starał się zaskoczyć Kaczmarka, ale uczynił to niecelnie i trafił zaledwie w boczną siatkę. "Wojskowi" niesieni dopingiem chcieli otworzyć rezultat jeszcze w pierwszych 45 minutach. Pięć minut przed końcem pierwszej odsłony ładnie lewą flanką przedarł się Maciej Rybus, jednakże wpadając w szesnastkę Cracovii zbyt długo zwlekał i ostatecznie stracił piłkę.

      Tuż po zmianie stron podopieczni Dariusz Pasieki powinni objąć prowadzenie. Na prawej flance Suvorov wygrał rywalizację z Jędrzejczykiem, płasko podał w pole karne Legii, gdzie do klarownej sytuacji doszedł Saïdi Ntibazonkiza i tylko dzięki ofiarnemu wślizgowi Wawrzyniaka, na tablicy wciąż widniał wynik bezbramkowy. W 53. minucie Janusz Gol płasko dograł do niepilnowanego Miroslava Radovicia, a ten uderzając na siłę ustrzelił zaledwie obrońcę rywala. Blisko dwie minuty potem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie przestrzelił Vladimir Boljević. Po godzinie gry bardzo bliski szczęścia ponownie był Radović, jednak nie potrafił skorzystać z błędu obrońcy i skuteczny po raz kolejny okazał się Wojciech Kaczmarek. W 63. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał słoweński obrońca Andraž Struna, więc od tego momentu Cracovia zmuszona była grać w osłabieniu.

      Dziesięć minut później Danijel Ljuboja najwyżej wyskoczył do podania od Jakuba Rzeźniczaka, lecz niepilnowany głową strzelił wprost w dobrze ustawionego bramkarza z Małopolski. W 80. minucie miała miejsce chyba największa kontrowersja w tym pojedynku. Miroslav Radović doszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika, minął go, po czym Kaczmarek, jak się wydawało, spowodował jego upadek. Sędzia gwizdnął i kiedy wszyscy widzieli już w rękach Siejewicza drugą czerwoną kartkę, stwierdził że popełnił błąd i cofając decyzję zarządził rzut sędziowski.. Cztery minut przed końcem w dogodnej pozycji fatalnie przestrzelił aktywny dzisiaj Radović. Po końcowym gwizdku słychać było jęk zawodu z trybun. Trudno się temu dziwić. Okazja do rehabilitacji dopiero w lutym.

      Autor: Wiśnia