Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 3 sierpnia 2013, godz. 20:30
Ekstraklasa - 3. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 41' Saganowski
  • 52' Pinto
  • 60' Ojamaa
  • 65' Dwaliszwili (k)
4 (1)
Herb Podbeskidzie Bielsko-Biała Podbeskidzie Bielsko-Biała
    0 (0)

    Sędzia: Yudai Yamamoto (Japonia)
    Widzów: 11926
    Pełen raport

    Iniemamocni!

    Na początku ekstraklasowego sezonu na ekipę Legii Warszawa nie ma mocnych. W 3. ligowej kolejce ofiarą graczy z Łazienkowskiej została tym razem drużyna Podbeskidzia Bielska-Białej, która wyjechała ze stolicy z bagażem czterech goli. Bramki dla "wojskowych" zdobyli Marek Saganowski, Helio Pinto, Henrik Ojamaa oraz Wladimer Dwaliszwili.

    W 4. minucie gry pierwszą stuprocentową sytuację stworzyła sobie Legia. Henrik Ojamaa znakomicie przedłużył podanie z głębi pola, dzięki czemu oko w oko z Ladislavem Rybanskym stanął Marek Saganowski. Napastnik warszawskiego zespołu zbyt sygnalizował swój płaski strzał i przegrał pojedynek z golkiperem gości. Niebawem swoją okazję miał Helio Pinto, jednak jego uderzenie zza pola karnego poszybowało wysoko ponad bramką. Pierwsze kilkanaście minut to duża przewaga legionistów. Podopieczni Jana Urbana zamknęli bielszczan na ich połowie i z każdą chwilą coraz mocniej potwierdzali swoją dominację. Kwadrans po pierwszym gwizdku arbitra po dobrze bitym rzucie rożnym przez Michała Żyro w szesnastce oponenta znalazł się Dossa Junior. Cypryjczyk ekwilibrystycznym strzałem chciał zaskoczyć Rybanskyego, ale ten był bardzo czujny. W 16. minucie Marek Saganowski ponownie nie wykorzystał znakomitej sytuacji do wyprowadzenia Legii na prowadzenie. Doświadczony snajper gospodarzy chciał jednym zwodem minąć bramkarza i obrońcę Podbeskidzia, lecz za daleko wypuścił sobie futbolówkę. Siedem minut potem Tomasz Jodłowiec huknął z dystansu i Rybansky nie pierwszy raz popisał się skuteczną interwencją.
    W 32. minucie ten sam zawodnik spróbował uderzenia lewą nogą. Słowacki golkiper wolał nie ryzykować łapania piłki i na raty ją wypiąstkował. Pierwsza groźna akcja Podbeskidzia miała miejsce kilkadziesiąt sekund potem. Marcin Wodecki poradził sobie z Mateuszem Cichockim i Dusan Kuciak końcami palców przerzucił futbolówkę ponad poprzeczką. Za moment raz jeszcze z ofensywnej strony pokazał się Łukasz Broź, który swój dynamiczny rajd skończył strzałem na bliższy słupek. Pięć minut przed przerwą przyjezdni mieli dwie doskonałe okazje za sprawą Fabiana Paweli. Najpierw mocna próba napastnika Podbeskidzia została zablokowana, a za chwilę jego główka minimalnie minęła lewy słupek bramki "wojskowych". W 41. minucie Legia objęła prowadzenie. Jakub Wawrzyniak dostał podanie od Michała Żyro, mocno dośrodkował w pole karne "Górali", a tam znakomitym uderzeniem głową futbolówkę w siatce umieścił Saganowski.

    Po zmianie stron znów przycisnęli legioniści. Do jednej z akcji ofensywnie podłączył się Tomasz Jodłowiec i jego zagranie do Helio Pinto w ostatniej chwili przeciął Anton Sloboda. Portugalczyk więcej szczęścia miał w 52. minucie. Michał Żyro odnalazł się na lewej flance, płasko dograł do Pinto, a ten precyzyjnie lewą nogą umieścił piłkę w siatce Rybanskyego. Trzy minuty później strzelec drugiego gola dalekim podaniem uruchomił Żyro, ale ten będąc w szesnastce gości dał się ograć defensorom przyjezdnych. Po godzinie gry Pinto mógł po raz drugi pokonać bramkarza z Bielska-Białej. Pomocnik Legii chciał dośrodkowywać ze skrzydła i omal nie zaskoczył bramkarza rywali, który wybił piłkę na rzut rożny. Niedługo potem kolejny letni nabytek "wojskowych" wpisał się na listę strzelców. Henrik Ojamaa zdecydował się na uderzenie po ziemi lewą nogą i przy bierniej postawie Rybanskyego oglądaliśmy trzeciego gola. W 62. minucie Saganowski znalazł się z piłką w polu karnym Podbeskidzia, lecz trochę niepotrzebnie podawał do spóźnionego Tomasza Jodłowca. Za trzy minuty "wojskowi" podwyższyli prowadzenie. Frank Adu Kwame nieprzepisowo powstrzymał szarżującego Łukasza Brozia i arbiter słusznie wskazał na jedenasty metr. Do wykonania rzutu karnego podszedł wprowadzony chwilę wcześniej Wladimer Dwaliszwili i zamienił go na bramkę.
    Podbeskidzie od tego momentu kompletnie zwątpiło i skupiło się tylko i wyłącznie na działaniach defensywnych. W 78. minucie główka Dossy Juniora po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przeleciała obok celu. Kwadrans przed końcem zawodów groźnie strzelił Dominik Furman, jednak zdołali go zablokować obrońcy. Pięć minut potem okazję miał Miroslav Radović. Serbski pomocnik dostał podanie od Dwaliszwilego, lecz jego próba była niecelna. W 86. minucie Jakub Wawrzyniak znalazł się w sytuacji sam na sam z Rybanskym, jednak minimalnie chybił strzelając obok słupka. W doliczonym czasie gry okazję na swoje pierwsze trafienie miał Dossa Junior. Cypryjczyk kopnął piłkę zbyt słabo i skutecznie interweniował Ladislav Rybansky.


    Autor: Wiśnia
    Znalazłeś błąd? Napisz