Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 7 czerwca 2015, godz. 18:00
Ekstraklasa - 37. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 15' Kucharczyk
  • 56' Magiera (sam.)
2 (1)
Herb Górnik Zabrze Górnik Zabrze
    0 (0)

    Sędzia: Bartosz Frankowski
    Widzów: 16553
    Pełen raport

    Gorzka wygrana

    Legia Warszawa pokonała w meczu ostatniej kolejki ekstraklasy sezonu 2014/15 Górnika Zabrze 2-0. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył kwadrans po rozpoczęciu gry Michał Kucharczyk, a wynik spotkania ustalił w drugiej części gry samobójczym trafieniem Mariusz Magiera. Niestety, wobec niekorzystnego wyniku w Poznaniu, Legia mianem mistrzów Polski będzie mogła ponownie mianować się dopiero za rok.

    Legioniści zaczęli spotkanie bardzo zmotywowani. Ewentualna kolejna strata punktów mogłaby bowiem zepchnąć ich w tabeli nawet na trzecie miejsce. W 3. minucie gry na indywidualny rajd zdecydował się Guilherme, który wpadł w pole karne, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez obrońców. Niebawem gospodarze przeprowadzili pierwszą składną akcję na połowie przyjezdnych. Tomasz Brzyski dostał podanie na skrzydle, dośrodkował do Michała Żyry, którego uderzenie głową przeleciało obok lewego słupka. Za chwilę na zaskakujący strzał zza pola karnego zdecydował się Michał Kucharczyk i Pavels Steinbors na raty złapał lecącą futbolówkę. Blisko kwadrans po rozpoczęciu po raz pierwszy do interwencji został z kolei zmuszony Dusan Kuciak. Zabrzanie zaatakowali "Wojskowych" lewą flanką, skąd do siatki starał się trafić Erik Grendel, lecz bramkarz ze Słowacji nie miał żadnych problemów z obroną. Za kilkadziesiąt sekund legioniści wyszli na prowadzenie. Michał Kucharczyk najlepiej odnalazł się w szesnastce Górnika po zgraniu od Tomasza Jodłowca i mocnym półwolejem umieścił piłkę w bramce. Po objęciu prowadzenie gracze Henninga Berga ruszyli jeszcze mocniej, żeby jeszcze przed przerwą podwyższyć rezultat.
    W 20. minucie dobrej okazji do pokonania Pavelsa Steinborsa nie wykorzystał Guilherme. Brazylijczyk chciał strzałem zza szesnastki zdobyć swojego gola, jednak wysoko przestrzelił. Potem tempo gry zdecydowanie siadło. Być może miała na to wpływ zmiana w formacji ofensywnej Legii. Z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Orlando Sa, natomiast w jego miejsce wszedł Marek Saganowski. Do końca pierwszej połowy nie działo się już zbyt wiele. Obydwie jedenastki toczyły walkę głównie w środku pola, nie mogąc przedostać się pod pole karne przeciwnika. Dopiero tuż przed przerwą Roman Gergel płasko dośrodkował w szesnastkę Legii, gdzie żaden z jego partnerów nie zdołał zamknąć akcji.

    Kilka minut po zmianie stron Dominik Furman z głębi pola podał do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kucharczyka, którego w ostatnim momencie uprzedził Pavels Steinbors. Ataki Legii dalej były niemrawe, aż do 56. minuty. Wówczas Michał Kucharczyk płasko dośrodkował w pole karne Górnika, gdzie w niefortunnych okolicznościach piłkę do własnej siatki skierował Mariusz Magiera. Potem W okolicach 60. minuty na stadionie podniosła się wrzawa, ponieważ gola Lechowi strzeliła Wisła Kraków. Niestety, za moment okazało się, że była to bramka zdobyta nieprawidłowo i nie została uznana. Legia, która chciała godnie pożegnać się z ligowymi rozgrywkami, z każdą chwilą napierała coraz bardziej. Dwadzieścia minut przed końcowym gwizdkiem arbitra z dystansu piłkę kopnął Michał Kucharczyk i zmieniający tor lotu futbolówki Marek Saganowski omal nie zaskoczył bramkarza Górnika. Kilkadziesiąt sekund później ładną akcję przeprowadził Jakub Rzeźniczak, który po ofensywnym wejściu w pole karne narobił tyle zamieszania, że zaskakująca przewrotka Tomasza Brzyskiego prawie wpadła w dolny róg bramki zabrzan. W 82. minucie goście byli bardzo bliscy zdobycia kontaktowego gola, gdy z rzutu wolnego mocno zacentrował jeden z górników. Na szczęście dla gospodarzy piłka najpierw odbiła się od słupka, a potem dobrze ustawiony Dusan Kuciak pewnie ją złapał. Cztery minuty przed końcem zagrozić starał się jeszcze Tomasz Jodłowiec, ale niedzielnego wieczoru miał on bardzo rozregulowany celownik.

    Autor: Wiśnia