Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Łęczna - Środa, 12 sierpnia 2015, godz. 20:30
Puchar Polski - 1/16 finału
Herb Górnik Łęczna Górnik Łęczna
    0 (0)
    Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    • 72' Saganowski
    • 82' Prijović
    2 (0)

    Sędzia: Sebastian Krasny
    Widzów: 4312
    Pełen raport

    Zmiany na dobre

    Legia Warszawa bez większych problemów ograła w środę Górnika Łęczna i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Podopieczni Henninga Berga pokonali swoich rywali 2-0, a obydwie bramki padły już w drugiej połowie. Najpierw do siatki Silvio Rodicia trafił Marek Saganowski, a za dziesięć minut jego wyczyn powtórzył Aleksandar Prijović. W 1/8 finału Pucharu Polski Legia Warszawa zagra 22 lub 23 września z Lechią Gdańsk.

    Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry po raz pierwszy do wysiłku został zmuszony Silvio Rodić. Piłkę na lewym skrzydle dostał Pablo Dyego, dośrodkował w pole karne, gdzie niezdecydowanie obrońców mógł wykorzystać Marek Saganowski, lecz trafił w dobrze ustawionego golkipera gospodarzy. Chwilę potem doświadczony napastnik Legii wygrał pojedynek główkowy po wrzutce z rzutu rożnego. Tym razem był jednak minimalnie niedokładny. Kolejną ciekawą akcję obejrzeliśmy dopiero kwadrans po pierwszym gwizdku arbitra. Wówczas na strzał z dystansu zdecydował się Jakub Świerczok, ale na posterunku był Dusan Kuciak i pewnie złapał lecącą futbolówkę. Z biegiem czasu na boisku było coraz nudniej. Żadna z drużyn nie kwapiła się do ataków, a akcje kończyły się zazwyczaj jeszcze przed polem karnym przeciwnika. W końcu w 25. minucie senną atmosferę przerwał Fedor Cernych, który uderzał wysoko ponad poprzeczką. Za moment odpowiedzieli legioniści. Adam Ryczkowski prostopadłym podaniem uruchomił Pablo Dyego. Brazylijczyk będąc niemal sam na sam z Silvio Rodiciem kopnął piłkę zbyt słabo i bramkarz spokojnie interweniował.
    W 34. minucie legioniści mieli bardzo dużo szczęścia. W szesnastce gości doszło do sporego zamieszania, które w ostatnim momencie przytomnym wykopem zdołał wyjaśnić Dusan Kuciak. Pięć minut przed przerwą swój zespół na prowadzenie starał się wyprowadzić Fedor Cernych. Napastnik gospodarzy przymierzył zza pola karnego, ale piłka przeleciała obok słupka. Za chwilę golkiper z Warszawy wyłapał słaby strzał jednego z graczy Górnika Łęczna i arbiter postanowił zakończyć nudną pierwszą część meczu.

    Po zmianie stron łęcznianie ponownie ruszyli do ataków. Na lewym skrzydle defensorami Legii zakręcił Jakub Świerczok, którego strzał na krótki słupek zdołał instynktownie odbić bramkarz przyjezdnych. W 50. minucie z półwoleja kropnął Grzegorz Bonin i Kuciak znów był dobrze ustawiony. W odpowiedzi ofensywne przysposobiony Robert Bartczak chciał płaskim uderzeniem pokonać Silvio Rodicia. Chorwat z dużym trudem zdołał sparować futbolówkę poza linię końcową.
    Po godzinie gry stołeczni piłkarze mieli dobrą okazję z rzutu wolnego. Tuż przed linią szesnastego metra sfaulowany został szarżujący Aleksandar Prijović, lecz ze stojącej piłki nieznacznie pomylił się Guilherme. Gospodarze wyczuwali swoją szansę na zwycięstwo i nie poprzestawali w konstruowaniu ataków. W 64. minucie z ostrego kąta zaskoczyć Dusana Kuciaka chciał Fedor Cernych, ale nie zdołał wcelować chociażby w światło bramki. Osiem minut potem nadeszło wreszcie przełamanie. Futbolówkę z prawej strony zacentrował Bartosz Bereszyński, a pojedynek główkowy wygrał Marek Saganowski, który pokonał wyciągniętego jak struna Silvio Rodicia. Trzeba przyznać, że po tym trafieniu wielu kibicom spadł kamień z serca. Gospodarze mieli zaledwie niecały kwadrans na odrobienie strat i wiele wskazywało na to, że jest to dla nich już zbyt mało. W 82. minucie losy awansu na dobre rozstrzygnął Aleksandar Prijović. Serb znakomicie wyszedł do podania ze środka pola i przytomną podcinką wpakował piłkę do sitki Górnika Łęczna.

    Autor: Wiśnia