Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Polkowice - Piątek, 12 września 2003
Liga polska - 5. kolejka

 Górnik Polkowice

0-0

Legia Warszawa 





70. Bosanac



Banaszyński
Żyluk
Romaniuk
Jamróz
Żelasko
Pilch (68. Malawski)
Bosanac (72. Maciejewski)
Soboń
Gorząd
Wojtarowicz
Moskal
SKŁADY Boruc
Szala
Choto
Zieliński
(18. Dudek) Jarzębowski
(71. Sokołowski II) Sokołowski I
Surma
Vukovic
Kiełbowicz
(63. Garcia) Svitlica
Saganowski

SĘDZIA:
 Robert Małek (Katowice)
WIDZOWIE:
 5000

Relacja

Remis jak porażka

Do odległych Polkowic zawitała dziś drużyna warszawskiej Legii. Piłkarze stołeczni stawili się w pełnym składzie. Nie zabrakło także Dicksona Choto, którego karę uchylił PZPN. Do linii ataku został wystawiony powracający z reprezentacji Marek Saganowski. Z kolei Górnik przystąpił do spotkania bez większych osłabień, za to z takimi graczami jak Bartłomiej Jamróz (znany z występów w Ruchu Chorzów) czy Tomasz Moskal (były gracz Polonii Warszawa). Dla kibiców gospodarzy ten mecz był niezwykle wyjątkowy. Choć sam fakt przyjazdu Legii był nie lada wydarzeniem, to na dodatek w tym spotkaniu miały zadebiutować nowo zainstalowane jupitery.

Od pierwszych chwil ogromną przewagę osiągnęła Legia. Górnik nie był w stanie opuścić własnej połowy i tylko rozpaczliwe interwencje obrońców zapobiegły stracie gola przez gospodarzy. Strzałów na bramkę Banaszyńskiego próbowali Sokołowski, Saganowski oraz "Jarza". Jednak były to strzały zbyt lekkie, aby zaskoczyć dobrze interweniującego bramkarza gospodarzy. W 9. minucie "Sagan" był bliski zdobycia prowadzenia dla Legii, ale niestety jego strzał przeleciał tuż obok bramki. W 17. minucie bardzo przykrego urazu doznał Tomek Jarzębowski. Niestety może to być zerwanie mięśnia czworogłowego, choć na szczegółowe badania (USG) trzeba poczekać maksymalnie do poniedziałku. Tomka szkoda przede wszystkim dlatego, że prezentował się bardzo dobrze. Był niezwykle aktywny w ofensywie, waleczny oraz imponował świetnym dryblingiem. Legia atakowała coraz mocniej odbierając piłkę Górnikowi już przy ich polu karnym. Wspaniale w destrukcji zaprezentował się Łukasz Surma. Jego odbiory oraz asekuracja partnerów była momentami wzorowa. Legia stwarzała sytuacje, ale ilekroć piłka wpadała na pole karne, była albo niecelna, albo wybijana przez obrońców. Sama gra Legii była szybka i ciekawa, jednak nie z tego rozlicza się naszych graczy. Do przerwy nasi piłkarze nie stworzyli żadnej dogodnej okazji do strzelenia gola, choć z gry wyraźnie dominowali nad gospodarzami.

Druga połowa była już znacznie bardziej wyrównana. Gracze z Polkowic przestali się bać legionistów i śmiało atakowali bramkę Artura Boruca. Nasi piłkarze stracili za to nieco na waleczności i precyzji. W 51. minucie bliski strzelenia gola był Łukasz Surma, ale jego uderzenie było zbyt lekkie. Ta połowa była bardziej obfita w dogodne sytuacje, ale jednocześnie był to pokaz wybitnej nieskuteczności legionistów. Zza pola karnego strzelał Vukovic, jednak minimalnie nad poprzeczką. Następnie szczęścia próbował "Sokół", ale również niecelnie. W świetnej sytuacji po dośrodkowaniu Kiełbowicza znalazł się "Sagan", mimo to jego uderzenie głową minimalnie minęło bramkę. Chwilę później Marek miał kolejną wyborną sytuację i także tym razem gol nie padł. Reprezentant Polski ponownie nie dał rady pokonać głową bramkarza gospodarzy. Pod koniec meczu świetną sytuację mieli gracze Górnika. Na szczęście legionistów bardzo dobrze w tej sytuacji spisał się Boruc. Nic więcej o tym meczu nie warto pisać, bo występ naszych piłkarzy był delikatnie mówiąc "nienajlepszy". Oby to były złe dobrego początki i za tydzień legioniści pokonają Wisłę Kraków!


Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Dariusz Kubicki (trener Legii): Muszę pogratulować drużynie gospodarzy postawy i wyniku. Po moim zespole od razu było widać, że przyjechaliśmy po zwycięstwo. Staraliśmy się otworzyć wynik. Zabrakło jednak skuteczności i pazerności w polu karnym, o co mam żal do napastników, a także do linii pomocy. Czasem tak bywa, że bramka nie chce wpaść.
Mirosław Dragan (trener Górnika): W szkole za korepetycje trzeba płacić. Byliśmy słabsi i dlatego ten punkt jest bardzo cenny. Jak się uczyć to tylko od lepszych. Przyjemnie było patrzeć, jak ułożona jest gra Legii. Piłka z premedytacją zagrywana jest tam, gdzie powinna być.

Tomasz Sokołowski: Mieliśmy dużą przewagę, graliśmy akcje oskrzydlające, długie wymiany piłki. Brak nam jedynie wykończenia, zimnej krwi pod bramką rywala. Brak nam także szczęścia, ale myślę, że szczęściu trzeba pomóc strzelając gole, a nam się to nie udaje.
Marek Saganowski: W drugiej połowie miałem dwie świetne sytuacje do zdobycia gola. Przynajmniej jedną powinienem był wykorzystać. Nie udało się, bo bramkarz Górnika był górą. Miał kilka naprawdę dobrych interwencji. Grało sie dziś trudno. Piłkarze gospodarzy właściwie cały czas się bronili, murowali bramkę i nastawiali na kontry. Właśnie dlatego nie wygraliśmy. Nie wychodzi nam gra atakiem pozycyjnym, ale żadnej polskiej drużynie nie udało się go opanować.

Autor: Mishka, PAP


Relacja z trybun

Wariaci na końcu świata

Poprzedni sezon kończyliśmy wyprawą do Lubina. W obecnym Zagłębie gra już w drugiej lidze, natomiast w ekstraklasie pojawił się Górnik, z jeszcze bardziej oddalonych od Warszawy Polkowic. Dojazd do tego miasteczka nie jest rzeczą łatwą, choćby ze względu na brak połączenia kolejowego. Stąd też większość kibiców zdecydowała się pokonać trasę prywatnymi samochodami. Były również busy i autokar...
Większość wyruszyła przed południem, znaleźli się jednak i tacy, którzy wyruszyli później...a podróżowali maluchem. Szacunek dla dziewczyn, które podjęły takie wyzwanie!
Nasza redakcja również opuszczała stolicę po 12. Droga mijała spokojnie, wszystko było zgodnie z planem...aż do zupełnie nieplanowanego postoju w Osjakowie. Wydawało się, że przerwa nie będzie zbyt długa. Gdy jednak minęła godzina 17, a nam pozostawał jeszcze kawał drogi - jedno z naszych aut ruszyło w kierunku Polkowic. Drugi samochód mogł wyjechać dopiero chwilę później. Zaczęło się odliczanie pozostałej drogi, średnia prędkość i wychodziło jednoznacznie, że nie mamy większych szans zdążyć na ten mecz. W tym momencie przepisy drogowe zeszły na dalszy plan. Spoglądanie na zegarek i na prędkościomierz nakręcało nas coraz bardziej. Nie było jednak chwili zawahania - jechać, czy wracać. Do niezłych wariatów należy zaliczyć ekipę z drugiego samochodu...która mimo ogromnych wysiłków dotarła na mecz dopiero na ostatnie 10 minut! To się nazywa fanatyzm!
My natomiast bramy stadionu mijamy pod koniec I połowy spotkania. Wcześniej...zamiast sprawdzić nam bilety, czy karty wyjazdowe, policja zaczęła spisywać dokładne dane warszawiaków. Na sektorze dla przyjezdnych było już ponad 250 kibiców Legii. Na płocie zawisło 9 legijnych flag oraz transparent z podobizną Drago. Nie zabrakło fanów z grupy Wild West, którzy postarali się ubarwić to spotkanie. Na wyjście naszych piłkarzy, legioniści podnieśli w górę kartony w barwach (ułożone pionowo). Następnie, w 30 minucie meczu, odpalamy 9 rac. Górnicy natomiast na początku meczu zaprezentowali...kartoniadę (barwy), a w dalszej części meczu odpalali niewielkie ilości pirotechniki. Dopiero w drugiej połowie, kibice z Polkowic zaprezentowali konkretne racowisko (na długość całej ich trybuny).
Nasz doping w pierwszych 45 minutach z pewnością nie powalał na kolana. Jak się później okazało, zrehabilitowaliśmy się po przerwie. Na początku tej części meczu, prezentujemy szarfy w barwach oraz odpalamy resztki pirotechniki (resztę przejęła ochrona na drugim wejściu). Trzeba jednak przyznać, że nawet najlepsza prezentacja nie może zastąpić dopingu. Tak więc druga połowa to był koncert w naszym wykonaniu. Można się jedynie zastanawiać, czy Górnicy nie dopingowali swojej drużyny bo im się nie chciało, czy też chcieli wziąć od nas lekcję głośnego śpiewu. Wierzymy, że to drugie. Dominowały głównie pieśni wyjazdowe. A hitem śpiewanym przez ponad 25 minut był "aejaeja... Legia Warszawa". Trzeba nieskromnie przyznać, że wychodziło to kozacko. Nasi piłkarze mimo niezłego wsparcia z naszej strony, nie potrafili trafić do siatki. "Jesteśmy z Wami!" - dawało im do zrozumienia, że nasza grupa nie odwróci się od drużyny. Jeszcze przed końcem meczu na naszym sektorze pojawiają się balony w barwach. Tradycyjnie po paru minutach wszystkie balony pękają z głośnym hukiem. A nasz doping nie słabnie. Jak już wcześniej pisaliśmy, na 10 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego, na nasz sektor "dobija" 4 fanów z Warszawy. Jazda 450km, aby obejrzeć te kilka akcji spotkania, to jest dopiero wariactwo.
Do zakończenia meczu wynik się nie zmienił, co na pewno nie jest wynikiem satysfakcjonującym nas. Mimo to...nie przestawaliśmy śpiewać. Miejscowi po ostatnim gwizdku sędziego, zaczęli licznie opuszczać stadion. Jak widać dziękowanie zawodnikom za dobry wynik (a takim dla Polkowic był remis) nie jest rzeczą znaną w tych rejonach. Pod nasz sektor podchodzą piłkarze Legii, jednak przybicie piątek uniemożliwia nam podwójny płot. Obie strony, mimo wiadomego rezultatu, dziękują sobie za wysiłek. "Jesteśmy z Wami" i "Dziękujemy!" z pewnością dodaje trochę otuchy legionistom. Liczymy, że już za tydzień pokażą swoją wyższość nad krakowską Wisłą.
Aby ruszyć do Warszawy, trzeba było odstać jeszcze kilkanaście minut. Następnie wsiadamy w swoje pojazdy i eskortowani poza Polkowice, jedziemy w kierunku stolicy. Powrót nie byłby niczym specjalnym...gdyby nie korek na trasie wrocławskiej. Przerwa była na tyle długa, że kierowcy i pasażerowie samochodów opuszczali pojazdy. Legioniści urządzili sobie w tym czasie konkurs "piosenki legijnej", w ten sposób umilając czas kierowcom pozostałych aut. Śpiewy i tańce na środku trasy szybkiego ruchu, były nie lada atrakcją dla zwykłych podróżnych. Ci...chcieli robić nam zdjęcia :-) Po około 30 minutach powoli ruszamy do przodu. W Warszawie meldujemy się tuż po godzinie 4. Wyjazd na (zupełny) koniec świata - zaliczony. Teraz czeka nas wyjazd do Zabrza na Puchar Polski. Spotkanie odbędzie się w najbliższy wtorek.

Autor: Bodziach

Minuta po minucie:
1 min. Sędzia z Katowic rozpoczyna spodkanie - od środka gospodarze.
3 min. Pierwsza akcja egii w tym meczu. Dośrodkowanie Jarzębowskiego na głowę Svitlicy a ten ostatni wybija do Vukovicia, jedank obrońcy wybijają piłkę.
4 min. Kolejne dośrodkowanie Legii. Tym razem Szala wrzuca do Saganowskiego, jednak ten nie trafia czysto w piłkę.
7 min. Legia cały czas atakuje. Jarzębowski strzela ale bramkarz Polkowic wyłapuje piłkę.
9 min. Kolejna dogodna sytuacja Legii. Tym razem po podaniu Szali, Saganowski strzela wzdłuż bramki.
16 min. Pierwsza akcja Górnika. Boruc nie daje się zaskoczyć przez Gorząda.
17 min. Jarzębowski doznaje urazu i schodzi tymczasowo z boiska.
18 min. Uraz Jarzębowskiego jest jednak groźny. Trener Kubicki zmuszony jest wpuścić Dudka.
25 min. Na 5 metrze Saganowski mija się z piłką.
30 min. Faulowany Sokołowski. Sędzia jednak nie pokazuje kartki.
31 min. Saganowski strzela w mur. Jednak piłka trafia do Legionistów, strzela "Sokół", jednak bramkarz broni.
33 min. Akcję Górnika przerywają obrońcy gości.
33 min. Strzela Zieliński z dystansu, bramkarz gospodarzy zachowuje czyste konto.
34 min. Nieźle zapowiadającą się akcje Górnika przerywa sędzie pokazując spalonego.
35 min. Faul Choto na Soboniu, na boisko wchodzą lekarze. Sędzia nie dopatruje się faulu i karze grać dalej.
38 min. Dobre podanie Saganowskiego do Svitlicy w pole karne - obrońcy wybijają piłkę.
39 min. Zbyt silne podanie do Kiełbowicza i piłka opusza boisko. Rozpocznie bramkarz Polkowic.
40 min. Faul Surmy na Plichu.
41 min. Strzał Bosanaca wysoko nad bramką.
43 min. Rozpędzonego Kiełbowicza fauluje Żyluk.
44 min. Podanie Wojtarewicza do Moskala, jednak obrońcy Legii są na posterunku.
44 min. Łapdny przerzut Kiełbowicza do Svitlicy, ale ten z bliskiej odległości trafia prosto w bramkarza.
45 min. Sędzia dolicza 3 minuty.
45+1 min. Mocny strzał Saganowskiego blokuje Romaniuk.
45+3 min. Koniec I połowy.
46 min. Drugą połowę rozpoczynają piłkarze Legii.
46 min. Svitlica faulowany w środku boiska. Kibice Górnika odpalają race.
46 min. Vuko do Sagana - obrońcy gospodarzy wybijają piłkę.
47 min. Drugą połowe Legia zaczeła agresywnie.
47 min. Saganowski próbował podawać, lecz piłka odskoczyła i bramkarz łatwo ją wyłapał.
50 min. Za mocna wrzutka Dudka w pole karne i futbolówka przekracza boczną linię boiska.
51 min. Surma po ładnej, indywidualnej akcji uderza minimalnie obok bramki.
52 min. Surma wychodząc z kontrą jest pociągany za koszlukę.
52 min. Zieliński przerywa akcje Górnika.
60 min. Walka o posiadanie piłki w środku boiska.
62 min. Podanie Surmy do Szali, jednak tego ostatniego kryło dwóch obrońców i faul.
63 min. Druga zmiana w Legii, za Svitlice wchodzi Garcia.
64 min. Brutalny faul na Sokołowskim I.
65 min. Minimalnie pudłuje Sagan.
65 min. Świetne dośrodkowanie Kiełbowicza z boku pola karnego. To była najdogodniejsza akcja Legii w tym meczu.
67 min. Faul Saganowskiego.
67 min. Dobry strzał Vukovicia z dystansu mija poprzeczkę.
68 min. Pierwsza zmiana w Górniku. Za Plicha wchodzi Malawski.
68 min. Żelasko faulowany przez Garcie.
69 min. Gra się wyrównuje. Moskal wywalczył rzut rożny.
69 min. Mocno uderza Moskal - Boruc broni instynktownie.
70 min. Legia ma dużą przewagę, aczkolwiek brakuje dobrego wykończenia akcji.
70 min. Żółta kartka dla Bosanaca za faul na Sokołowskim I.
71 min. Ostatnia zmiana w Legii. Za Sokołwskiego I wchodzi Sokołowski II.
72 min. Zmiana w zespole z Polkowic. Za Bosanaca wchodzi Maciejewski.
73 min. Na boisku leży Romaniuk po starciu z Vukoviciem.
75 min. Dośrodkowanie Szali na głowę Saganowskiego jednak Banaszyński wykazuje się refleksem i broni.
79 min. Legia caly czas "okupuje" bramkę Banaszyńskiego.
82 min. Saganowski podaje do Garci, a ten strzela z ostrego kąta i bramkarz łapie piłkę
83 min. Zmiana w Górniku - za Wojtarowicza wchodzi Jeziorny.
84 min. Szali dziś zupełnie nie wychodzą dośrodkowania. Legia cały czas atakuje, jednak obrońcy Górnika dwoją się i troją żeby nie stracić gola.
87 min. Po stacie Choto dogodną sytuacje mieli Polkowiczanie, jednak na szczęście Legii zmarnowali ją.
87 min. Faul na Garci.
88 min. Kiełbowicz z wolnego w mur, dobija Dudek ale niecelnie.
89 min. Róg dla Górnika. W polu karnym Legii leży Maciejewski po starciu ze swoim klubowym kolegą.
90 min. Sędzia dolicza 3 min.
91 min. Szala fuluje Sobonia.
92 min. Saganowski strzela mocno, jednak piłka po interwencji bramkarza wypada na aut.
93 min. Koniec meczu. Legia bezbramkowo remisuje z benieminkiem I ligi.
Autor: Mishka i Barthor

Fotoreportaż z meczu - 43 zdjęcia

Typowanie wyniku
8 z 465 osób prawidłowo odgadło rezultat spotkania: Mirek_P, PEDROS, egon_k, Paweł K., legionista, emu4, Lokrez, Pioter.


Zapowiedź

Na koniec świata...

Zmodernizowany stadion Górnika Polkowice - fot. www.ksgornik.com.pl W piątek Legia zmierzy się po raz pierwszy w lidze z Górnikiem Polkowice. Z pewnością będzie to jedno z mniej atrakcyjnych spotkań w tej rundzie. Jak do tej pory Górnik spisuje się bardzo słabo. Zajmuje obecnie dwunaste miejsce w tabeli, z dorobkiem trzech punktów, wywalczonych w meczu z Amiką. O aktualnej formie polkowiczan świadczyć może także bardzo niekorzystny bilans bramkowy. Na jednego strzelonego gola górnicy stracili aż sześć! Górnik debiutuje w pierwszej lidze, ale już dwa lata temu miał szansę w niej zagrać, przegrał jednak baraże ze Stomilem Olsztyn. W tym roku już nic nie stanęło na drodze do awansu. Polkowiczanie nie dali najmniejszych szans drugoligowym rywalom.
W kadrze Górnika jest były piłkarz Legii, Arkadiusz Maciejewski (występował w rezerwach w sezonie 2000/2001), ale nie jest to zawodnik podstawowej "jedenastki".
Piłkarze Legii są obecnie na fali. Marek Saganowski odzyskał swoją reprezentacyjną szansę i bardzo go to podbudowało. W ostatnim spotkaniu z Partizanem wreszcie przełamał niemoc strzelecką drugi napastnik Legii - Stanko Svitlica. Miejmy nadzieję, że jest to zwiastun powracającej formy z ubiegłego sezonu.
Trener Kubicki dysponuje znacznie silniejszym składem niż szkolenioweic rywala Mirosław Dragan i mimo mobilizacji piłkarzy Polkowic, Legia powinna wygrać ten mecz bez żadnych problemów. Każdy inny rezultat niż zwycięstwo będzie w tym wypadku porażką.

Kibiców wybierających się na to spotkanie czeka ciężki orzech do zgryzienia. Nie ma bowiem żadnych połączeń kolejowych z Polkowicami.

Możliwy dojazd: 8:40 (Dw. Centralny) - 14:37 (Wrocław); 15:05 (Wrocław) - 16:43 (Rudna Miasto) lub
11:30 (Dw. Centralny) - 14:11 (Poznań); 14:20 (Poznań) - 15:30 (Leszno); 15:35 (Leszno) - 16:44 (Głogów) lub
9:30 (Dw. Centralny) - 13:58 (Wrocław); 14:05 (Wrocław) - 15:13 (Legnica); 15:57 (Legnica) - 16:23 (Lubin Górniczy).
Powrót: 22:12 (Głogów) - 23:14 (Zielona Góra); 23:28 (Zielona Góra) - 6:05 (Dw. Centralny).

Autor: Mishka


Wasze pomeczowe komentarze (91)