Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Michał Kucharczyk i Armando Sadiku - fot. Mishka / Legionisci.com
Michał Kucharczyk i Armando Sadiku - fot. Mishka / Legionisci.com
Wtorek, 31 października 2017 r. godz. 15:48

Punkty po meczu z Arką

Qbas, źródło: Legionisci.com

Legia znowu wygrała. W końcu dość pewnie i w dodatku z zespołem, który w ostatnim czasie odzwyczaił się od porażek. Co więcej, gdynianie przyjechali na Łazienkowską z dużymi nadziejami, choćby dlatego ich trzy poprzednie wizyty w stolicy skończyły się wielkimi sukcesami: pierwszą w historii wygraną na terenie „Wojskowych”, zdobyciem Pucharu Polski i w końcu Superpucharu. Tym razem jednak wrócili nad morze z nosami zwieszonymi na kwintę.

1. Powrót do normy. Z całym szacunkiem dla arkowców i ich dokonań z ostatnich miesięcy, 2-0 to typowy wynik w domowym spotkaniu Legii z rywalem o takim potencjale. Bez specjalnych problemów. Pach, pach, dziękujemy, do widzenia. Taka to warszawska, ligowa norma i tak to też wyglądało w niedzielę. Ale dopiero od 30. minuty. Wcześniej Arka śmiało sobie poczynała, sprawiała sporo kłopotów stołecznym, a nasi gracze mieli duże kłopoty z konstruowaniem akcji ofensywnych, popełniali błędy w defensywie. W efekcie nie oddawaliśmy strzałów, a goście doszli do co najmniej dwóch groźnych sytuacji. Legia wyszła na mecz jakby z nadmiernym respektem dla rywali i wyglądało to tak, jakby aż pół godziny zajęło im dojście do wniosku, że tu nie ma się kogo bać. Mistrzowie Polski przejęli kontrolę nad grą, opanowali sytuację i zaraz potem strzelili gola. To też był jakby powrót do normy. Ciekawe, że tym razem legioniści słabo weszli w mecz, a dobrze radzili sobie przez następną godzinę. W poprzednich spotkaniach było przecież odwrotnie i już pojawiły się głosy, że zawodnicy nie mają sił na cały mecz. Chyba jednak mają.

2. Wicelider. Trzecia wygrana do zera z rzędu dała legionistom 2. miejsce w tabeli. Bilans ogólnie mamy bardzo przyzwoity, i to mimo katastrofy w Poznaniu. Oceniając mecz z Arką wydaje się, że drużyna już nie tyle wraca, co wróciła na właściwe tory, zjednoczyła i znów chce wykazać swą wyższość nad wszystkimi w lidze. Wszyscy ciągną wózek razem i w tym samym kierunku. To duża zmiana. Kryzys w Legii, zwłaszcza po 0-3 z Lechem, wydawał się mieć głębsze podłoże i być trudniejszy do opanowania. Drużyna jednak sobie z tym poradziła, w czym z pewnością niemała zasługa trenera Jozaka. Atmosferę poprawiły też wyniki. To truizm, ale nic tak dobrze nie wpływa na zespół, jak kolejne wygrane. Legia tymczasem świetnie punktuje w lidze, realizuje cele w Pucharze Polski. Oczywiście inna sprawa, że, jak to już w sierpniu pisał kol. red. Paweł Krawczyński, niemal co roku najlepszym okresem dla „Wojskowych” są październik i listopad. Do tego nowy szkoleniowiec przejął drużynę z problemami, ale nie rozbitą, jak to bywało w poprzednich latach. Nie ma też na głowie pucharów, a i w tabeli nikt wyraźnie nie odskoczył. Legia ma więc sporo szczęścia, ale jemu trzeba umieć pomóc. Chorwacki trener i jego ludzie potrafili. Mamy więc wicelidera, a to pewnie nie koniec wspinaczki.

3. Zagrożenie po stałych fragmentach. NARESZCIE! Gol po rozegraniu piłki ze stałego fragmentu gry, to w Legii rzadkość. Co więcej, stwarzanie zagrożenia, urozmaicone warianty rozegrania piłki po rzutach rożnych i wolnych, to już prawdziwy rarytas. Tymczasem wszystko to oglądaliśmy w niedzielę. Mistrzowie Polski znów byli groźni po podaniach ze stojącej piłki! Widać, że dużo wolnego czasu, jaki obecnie mają nasi zawodnicy i szkoleniowcy między meczami, zostały poświęcone na poprawę tego aspektu i od razu dało to efekt. To bardzo cieszy.

4. Wzajemne uprzejmości. Obie drużyny potraktowały się bardzo serdecznie. Można było nawet odnieść wrażenie, że jedna chce prześcignąć drugą w uprzejmościach. Te zaś przejawiały się głównie poprzez pozostawianie wolnego miejsca na boisku. Arka nie potrafiła z tego skorzystać, Legia zrobiła to dwukrotnie. Warto zwrócić uwagę, że choć trzeci raz z rzędu w lidze nie straciliśmy gola, to jednak gra defensywna pozostawia wiele, a nawet bardzo wiele do życzenia. Uważam, że nasze „zero z tyłu” to tylko w połowie zdolności podopiecznych Romeo Jozaka i aż w połowie zasługa nieudolności rywali. Mecz z Arką udowodnił, że legioniści mają też problem z przedarciem się przez obronę przeciwnika, który ustawia się na własnej połowie i oczekuje. Dość powiedzieć, że niedzielne bramki, to strzał po przytomnym rozegraniu rzutu wolnego (jeszcze raz brawo!) i kontratak. Trener i jego sztab mają przed sobą dużo pracy, a zawodnicy jeszcze więcej.

5. Dobre zmiany. Trener Jozak nieco zaskoczył roszadami w trakcie meczu. O ile wejście Sadiku za Niezgodę było naturalnym wyborem, o tyle wpuszczenie ofensywnie usposobionego Pasquato za bardziej defensywnego Mączyńskiego mogło wydawać się odważną decyzją. Szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności – Legia przy stanie 1-0 racjonalnie nastawiła się na przyjmowanie Arki we własnej strefie obronnej i budowanie kontrataków. W tej sytuacji została jednak tylko z jednym defensywnym pomocnikiem (Jodłowiec nieźle, choć dużo strat jak na środkowego pomocnika). Trener najwyraźniej jednak wiedział co robi. Wzmocnił ofensywę, dobił gości i dopiero wówczas wpuścił drugiego defensywnego (Kopczyńskiego), by ten przypilnował wyniku. Co ważne, chorwacki szkoleniowiec wydaje się mieć już swój żelazny skład i w lidze rzadko dokonuje zmian. Patrząc jednak na postawę zmienników, bo Sadiku i Pasquato pokazali się z dobrej strony, to można podejrzewać, że rywalizacja o miejsce w jedenastce zaczyna się na nowo. Oczywiście z korzyścią dla Legii.

6. Niezgoda style. Wychodzisz w I składzie. Otwierasz wynik. Masz wcześniej jeszcze jedną sytuację bramkową. Poza tym cię nie ma. Oto przepis na grę naszego najlepszego napastnika. Przeciw Arce Niezgoda miał dwie okazje, jedną zmarnował, drugą wykorzystał i właściwie tyle widzieliśmy Jarka w meczu. Niezgoda strzela ważne gole, ma wspaniały czas, intuicję i szczęście, ale dużo mu jeszcze brakuje, by na serio rozpatrywać pytania o powołanie do reprezentacji Polski. Spokojnie. Niech dalej się ogrywa, zdobywa bramki, poprawi technikę, przyjęcie dokładność podania i grę ciałem. Pan Jozak umiejętnie korzysta z jego zalet, ale pamiętajmy, że to tylko liga. Prawdziwą weryfikacją wartości Niezgody będą mecze europejskich pucharów.

7. Dwojaki Guilherme. Brazylijczyk znowu zagrał jako główny rozgrywający i niewątpliwie był motorem napędowym większości akcji ofensywnych Legii. Zwolniony z obowiązków defensywnych mógł całe siły poświęcić na konstruowanie ataków. Wprawdzie przez pierwsze dwa kwadranse był bezużyteczny, ale w 30. minucie to on dał kolegom sygnał do natarcia i wspaniale uderzył na bramkę. Po tym strzale dał upust emocjom, nakłaniał kibiców do dopingu, widać było, że frustruje go gra zespołu. No i ruszyło, a niemal wszystkie poczynania ofensywne drużyny przechodziły przez niego. Niewątpliwie stanowił największe zagrożenie dla bramki gości. Trzeba jednak podkreślić, że Guilherme był niedokładny (polecam statystyki z meczu lub obejrzenie go ponownie), zanotował kilka niepotrzebnych strat, no i jednak źle się zachował w 65. minucie, gdy strzelał zamiast podawać do dobrze ustawionego Niezgody. Ogólnie jednak zasłużył na pochwałę. Czy zasłuży na nowy kontrakt?

Autor: Jakub Majewski "Qbas"
Twitter: QbasLL
Kątem Oka na FB



Komentarze: (11)

bubba, 31.10.2017 16:04:01 - *.net.hawetelekom.pl

Jeszcze tylko chciałbym zobaczyć grę ba dwóch napastników Sadiku i Niezgoda. Może mecz z Pogonią, Gui nie zagra. Panie Romeo rozważyć to może tym bardziej że nie musimy aż tak bardzo się bronić przed Pogonią.

Arek, 31.10.2017 17:13:58 - *.free.aero2.net.pl

Spokojnie już z tym powołaniem do kadry Niezgody. Właśnie przekręt sportowy wysmarował jakiś gówniany tekst na temat Niezgody i Nikolicia. A niech przyjdzie jeden, czy drugi słabszy mecz i ten sam mongoł co to wysmarował wraz z innymi "znafffcami" internetowymi będą Niezgodę od czci i wiary odsądzać i do rezerw wysyłać. Upada na ryj to nasze dziennikarstwo sportowe. Czasem wystarczy konferencji posłuchać to ręce i nogi opadają.

agos, 31.10.2017 17:41:27 - *.static.ip.netia.com.pl

no pewnie jeden z najlepszych

Matt, 31.10.2017 17:43:56 - *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Powrót na właściwe tory dziwnym trafem zbiegł się z powrotem Guilherme. Moim zdaniem to jest odpowiedź na pytanie czy zasłużył na nowy kontrakt.

Twardy , 31.10.2017 17:51:37 - *.centertel.pl

Niezgoda drewno jakiego nie było dawno !!! Włodarczyk pozdrawiam ;)

Jerz z Potoku, 31.10.2017 19:27:45 - *.dynamic.chello.pl

Guilherme absolutnie zasługuje na nowy kontrakt! Aktualnie jest to jedyny kreatywny pomocnik, który inicjuje większość akcji ofensywnych drużyny (oczywiście do póki mu starcza sił). Na dzień dzisiejszy - poza rekonwalescentem Radoviciem - Legia nie dysponuje klasycznym ofensywnym rozgrywającym. To się niestety przekłada na umiarkowaną jakość gry drużyny w ofensywie. Przecież pierwsze 30 min. meczu z Arką to był przysłowiowy chaos w napadzie. Bez ładu i składu nasz zespół próbował przedostawać się pod pole karne rywala. Z reguły kończyło się to na stracie już przy drugiej próbie wymiany piłki między legionistami. Czy gol Niezgody odczarował naszą formację ofensywną? Śmiem wątpić. Ta dość szczęśliwie zdobyta bramka raczej...zaczarowała blok defensywny Gdynian. Jednak to właśnie strzał Gui w 30 min. spotkania był sygnałem do rozpoczęcia inicjowania przez legionistów bardziej składnych akcji ofensywnych na połowie przeciwnika.
Za najwartościowszy "punkt po meczu" (poza korzystnym rezultatem) uważam widoczną poprawę kondycyjną naszych piłkarzy. Legię grającą na przysłowiowych pełnych obrotach - nawet w doliczonym czasie gry - dawno już nie oglądaliśmy. Brawo trener i jego sztab szkoleniowy; brawo drużyna!

Miętki, 31.10.2017 20:55:38 - *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Żeby wszyscy zasuwali jak to drewno .Dobry jest Niezgoda , jak na razie . A Włodar strzelił Górnikowi w 2006 i każdy go docenia ( pomimo odpałów jakie czasem odwalał , hehe ) . Włodar king ! (L)

Toni , 31.10.2017 23:13:35 - *.0pools.vodafone-ip.de

Wole Jarka Niezgode ktory jest caly mecz niewidoczny a ma jedna lub dwie sytuacje i strzela gola po ktorym Legia wygrywa niz innego napastnika ktorego wszedzie bedzie pelno a nie bedzie strzelal goli.Bo przeciez chodzi o to by Legia wygrywala mecze a nie o to by napastnik byl widoczy i mial 10 strzalow na bramke z ktorych nie ma zadnego zagrozenia.

Tutti Frutti do Toni, 01.11.2017 08:23:52 - *.103.tvksmp.pl

Dokładnie. Lepszy taki przyczajony tygrys, który wykorzystuje 1 sytuację na 2 czy 3. Niż napastnik który marnuje 5 sytuacji. Co z tego że wiecej gra? Od kreowania gry są pomocnicy.
Niko też często był niewidoczny, a później 1 wykorzystana akcja i 3 pkt. więcej na koncie.

krys008 , 01.11.2017 10:57:54 - *.serv-net.pl

Ciekawa i w zasadzie trafna analiza. Zwłaszcza tekst o Niezgodzie. Popieram @bubba chciałbym z Pogonią zobaczyć Niezgodę z Sadiku w ataku. Panie Jozak miej jaja wystaw dwóch napastników, to może się udać!

czytacz, 03.11.2017 02:09:02 - *.centertel.pl

Ciekawy tekst ale z polskiego dwója. Nie przystoi redaktorowi

Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.

Dodaj swój komentarz:

autor:

e-mail:


treść:


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!