Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com
Wtorek, 28 listopada 2017 r. godz. 12:08

Punkty po meczu z Koroną

Qbas, źródło: Legionisci.com

Legia przegrała w Kielcach po meczu, któremu towarzyszyły ogromne emocje ze względu na decyzje sędziów. Wydaje się jednak, że mimo tego nie powinniśmy narzekać. Oczywiście porażka zawsze irytuje, ale po pierwsze czasem się zdarza, a po drugie „Wojskowi” przegrali po niezłym meczu. Nie można lamentować, nie można się zachwycać. Trzeba trzeźwo ocenić, to co wydarzyło się w Kielcach.

1. Mecz na remis. Może to nie jest dla nas powód do dumy, ale choć mistrzowie Polski nie zasłużyli na wygraną, to również nie byli słabsi od gospodarzy. Myślę, że remis przyjęlibyśmy z większym zrozumieniem, zwłaszcza jeśli obeszłoby się bez sędziowskich kontrowersji. Legia znów zagrała fazami. Na początku wyszła na prowadzenie i kontrolowała grę przez ok. 20-25 minut, choć Korona stworzyła kilka bardzo groźnych okazji po stałych fragmentach. Potem oddała inicjatywę gospodarzom, ale nawet wówczas miała idealną okazję, by podwyższyć na 2-0. Guilherme jednak trafił w poprzeczkę. Następnie kielczanie zdominowali środek pola i w efekcie dwukrotnie w ciągu paru minut zdołali pokonać Malarza. Trzeba jednak oddać panu Romeo Jozakowi, że w przerwie bardzo dobrze zdiagnozował problemy drużyny i pomógł jej je wyeliminować. Po zmianie stron Legia była dużo lepiej zorganizowana w obronie i środku pola, nie pozwalała gospodarzom rozwinąć skrzydeł. Korona stworzyła sobie ze dwie niezłe okazje, ale jedną wykorzystała. Legioniści po zmianie stron szybko wyrównali, mieli swoje okazje (m. in. słupek po uderzeniu Kucharczyka), ale Korona okazała się być o tego gola lepsza. Gratulacje!

2. „Z tobą przegrać, to jak wygrać”. Ryszard Ochódzki w ten sposób zwrócił się do byłej żony w filmie „Miś”. Porażka w Kielcach jest rzecz jasna nieprzyjemna, ale takie mecze po prostu czasem się zdarzają. Nie da się wygrać wszystkiego. Legia jest już w na tyle dobrej sytuacji w tabeli, że taka wpadka nieszczególnie ją komplikuje. Co więcej, czasem lepiej przegrać po niezłym meczu, niż wygrać po słabym. Cieszy, że, jak się wydaje, trener miał plan na to spotkanie, umiał skorzystać z potencjału, jakim dysponuje obecnie Legia, wiedział jak grać, by wygrać, a zawodnicy zrozumieli i starali się realizować te założenia. Szybko strzelony gol, pressing, kontrola, a potem cofnięcie się i próby kontrataków. To mogło się powieść. Ba, jestem przekonany, że by się powiódł, gdyby Guilherme trafił na 2-0. Zamiast tego szybko zrobiło się 1-2. Legioniści wprawdzie wyrównali, ale z powodu urazów straciliśmy dwóch kluczowych piłkarzy i plany na dalszą część gry pewnie musiały zostać zmodyfikowane. Myślę, że jeśli porażka musiała nam się przydarzyć, a przecież w końcu musiała, to był to najlepszy moment. Można z niej wyciągnąć słynne wnioski, wyeliminować błędy, a tabeli wciąż jesteśmy blisko szczytu.

3. Korona (jeszcze?) nie dla Jozaka. Porażka w Kielcach to też dobra okazja, by przypomnieć sobie, że jeszcze nie jesteśmy mistrzami i mimo serii zwycięstw należy wstrzymać się z pochwałami. To również trzecia porażka (wszystkie na wyjeździe) w dziewiątym ligowym meczu pod wodzą Romeo Jozaka (bramki 11-8). Trenera i jego sztab czeka dużo pracy, ale na szczęście błędy popełniane przez zawodników nie są trudne do zdiagnozowania i, jak sądzę, do wyeliminowania. Należy zwiększyć efektywność na wyjazdach i poradzić sobie z dekoncentracją zawodników, zwłaszcza w defensywie. Tu pole do działania i wykazania się mają trenerzy i zawodnicy. Zatem do pracy! Będzie dobrze.

4. Fenomen Niezgody. Od dawna, a może i w ogóle, nie widziałem w Legii zawodnika, który byłby tak ograniczony piłkarsko, a jednocześnie regularnie strzelał gole. Nasz najskuteczniejszy napastnik kolejny raz zagrał słabo, był niewidoczny, podejmował złe decyzje, zanotował (chyba) rekordową liczbę 24 strat(!!!). A mimo to w sumie swoje zrobił - strzelił gola. Niebywałe.

5. Skandal sędziowski. Fala dyskusji już się przelała. Akcja bramkowa na 3-2 powinna zostać przerwana bowiem zawodnik Korony znajdował się na pozycji spalonej. Oczywiście błąd popełnił liniowy, który tego nie dostrzegł. Zdarza się. Niewytłumaczalne jest jednak, że co najmniej półmetrowego ofsajdu nie dostrzegli sędziowie obsługujący system wideoweryfikacji. Najgorsze jednak, że skandaliczna współpraca trójki sędziowskiej z ekipą VAR jest usprawiedliwiana przez tzw. ekspertów i prezesa PZPN. Oczywiście, nic wielkiego się nie stało. Raz sędziowie dadzą, raz zabiorą, ale jeśli chcemy zmierzać do sprawiedliwych rozstrzygnięć, to apeluję: nie legitymizujmy nieudacznictwa.

Autor: Jakub Majewski "Qbas"
Twitter: QbasLL
Kątem Oka na FB



Komentarze: (11)

Toni , 28.11.2017 12:27:42 - *.088.071.pools.vodafone-ip.de

Czepiacie sie Niezgody.Napastnik jest od strzelania goli i Jarek to robi.To moze Sadiku co nie strzela goli jest lepszy?Bo duzo biega i ma mniej strat niz Jarek.Napastnik ma strzelac i Jarek to robi a Sadiku nie.

legionista, 28.11.2017 12:27:48 - *.in.net.pl

skandal sędziowski to jest piłkarska mafia dokładnie od prezesa przez pzpn dziwić się potem okrzykom na stadionach je.... je... pzpn poprzez tzw ekspertom widać ewidentny spalony a oni pierd.... coś o momencie zetknięcia buta z piłką albo o krzywo narysowanej linii totalna szopka i parodia aż do varu ślepy i nawet nie mający pojęcia o piłce dostrzegł by spalonego w Warszawie Frankowski nie ma co szukać Złotek też dał ciała ale liniowy mu puści akcję a var nie podpowiedział o spalonym.

qwe148, 28.11.2017 12:34:15 - *.162

Gdyby Legia nie wygrała ostatnio kilku meczów po słabej grze to nie byłaby wiceliderem. A za ładną grę nikt punktów nie chce dawać, dlatego mimo wszystko lepiej wygrywać.

Arek, 28.11.2017 12:41:28 - *.free.aero2.net.pl

Jak Legia wygrała z Jagiellonią po karnym, którego pewnie i można było nie odgwizdać, ale odgwizdali to był piłkarski Smoleńsk. Jak przegraliśmy po ewidentnym spalonym, to nic się nie stało, raz dadzą, raz odbiorą. Normalnie nóż się w kieszeni otwiera. Gówno, a nie eksperci i gówno, a nie prezes pzpn.

Phoenix(L)k, 28.11.2017 13:49:36 - *.226

4)

"Od dawna, a może i w ogóle, nie widziałem w Legii zawodnika, który byłby tak ograniczony piłkarsko, a jednocześnie regularnie strzelał gole"

291 spotkań (!!!!!) - 59 goli + 51 asyst... w co trzecim meczu bramka lub asysta...

zgadnijcie, o kim mowa ;)

tomiacab do Toni, 28.11.2017 14:24:59 - *.234

Nie. Obaj są za słabi na Legię.

xyz, 28.11.2017 14:33:31 - *.94

Podobnym zawodnikiem byl Svitlica. Wirtuozem nie byl, ale bramy ladowal rowno.

Roma, 28.11.2017 14:56:05 - *.dynamic.gprs.plus.pl

Pkt 5 - nie mogli zaakceptować błędu, bo to była kompromitacja systemu var w pzpn-owskim wydaniu. Stąd najpierw przesunięcie linii spalonego, a później coś tam o odgłosie kontaktu buta z piłką. Śmieszne.

do Phoenix, 28.11.2017 15:57:06 - *.adsl.inetia.pl

Kuchy King!!!

Jerz z Potoku, 28.11.2017 17:40:46 - *.dynamic.chello.pl

Trudno jest obiektywnie zanalizować taki mecz, zarówno w aspekcie sportowym jak i telewizyjnego przekazu, tzw. sytuacji spornych. Swoim tekstem kol. Jakub zbliżył się do oceny dobrej.
Dorzucam moje dwa skromne punkty do przedmiotowej analizy:
1. w temacie funkcjonowania systemu VAR (na tym spotkaniu) gorąco polecam lekturę felietonu red. Tuzimka. Końcowe wnioski - palce lizać!
2. zamieszanie z "piekielną maszyną" całkowicie przysłoniło inny sędziowski skandal, którego głównym antybohaterem był p. Złotek. To ten pseudo rozjemca raczył nie zauważyć trzech ordynarnych fauli na Gui skutkujących w końcowym efekcie bolesnym stłuczeniem mięśnia oraz świadomym kopnięciem centralnie w twarz (konkretnie w nos) Hamy, co skutkowało obfitym krwotokiem i zawrotami głowy. Oczywiście obaj wyróżniający się piłkarze Legii musieli przedwcześnie opuścić boisko, co zrujnowało obraną taktykę gry. Jeżeli rozjemca dopuszcza do sytuacji, w których przeciwnik fizycznie eliminuje z gry swoich rywali (i to bezkarnie), to sądzę, ze powinien on na dłużej odpocząć od sędziowania meczów przynajmniej w ESA.

Tomasz, 28.11.2017 23:59:35 - *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Z Koroną zagramy jeszcze w rundzie finałowej . Wtedy nawet var im nie pomoże . Przekręcony var .

Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.

Dodaj swój komentarz:

autor:

e-mail:


treść:


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!