Sobotni mecz Legii z Motorem był zupełnie inny niż ten sprzed kilku dni. Obejrzeliśmy wiele zwrotów akcji, a najwięcej działo się w doliczonym czasie gry. Wówczas dwukrotnie do siatki trafił Jakub Żewłakow, dając tym samym swojej drużynie niezwykle cenne trzy punkty. Wcześniej gole strzelili Rafał Augustyniak i dwa dla Motoru Karol Czubak.
Początek spotkania był dość nerwowy w wykonaniu obydwu drużyn. Legia miała problemy ze spokojnym rozegraniem piłki, często szybko ją traciła, a w ofensywie brakowało jej konkretów. Motor także nie potrafił narzucić swojego stylu gry, więc pierwsze kilkanaście minut było mało interesujące. Ciekawiej zrobiło się dopiero po upływie pół godziny. Wówczas Kamil Lukoszek dograł do Fábio Ronaldo, który miał dwie okazje do pokonania Otto Hindricha. Rumuński bramkarz dwukrotnie stanął jednak na wysokości zadania parując strzały zawodnika rywali. To były zdecydowanie najlepsze okazje gospodarzy do wyjścia na prowadzenie.
Kilka minut potem ponownie groźnie było w polu karnym stołecznego klubu. N'Diaye wpadł z piłką w szesnastkę przeciwników, próbował dogrywać do niepokrytego Karola Czubaka, jednak jego podanie zostało w ostatniej chwili zablokowane. Legia odpowiedziała w 38. minucie i była to jej zdecydowanie najlepsza akcja w pierwszej połowie. Michal Ševčík świetnie prostopadle podał do Jana Kuchty, który znalazł się w dogodnej sytuacji, ale z narożnika pola bramkowego próbował przelobować bramkarza i nie trafił w światło bramki.
Końcówka pierwszej połowy należała już do legionistów. Wówczas w polu karnym Motoru sfaulowany został Kuchta, na którego wpadł Bartosz Bereszyński. Arbiter nie miał wątpliwości i słusznie wskazał na jedenasty metr. Za moment do piłki podszedł Rafał Augustyniak i mocnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Niebawem sędzia zaprosił piłkarzy obydwu klubów do szatni. Pierwsza połowa nie upłynęła pod znakiem znaczącej przewagi "Wojskowych", lecz tym razem to oni zeszli na przerwę przy prowadzeniu.
fot. Woytek / Legionisci.com
Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian w składach. Pierwsi zaatakowali legioniści. W 50. minucie na uderzenie zdecydował się Michal Ševčík, lecz jego próba została zablokowana przez obrońców Motoru. Potem na boisku ponownie nie działo się zbyt wiele. Co więcej, gra musiała być wstrzymana na kilka dobrych minut z powodu zadymienia na murawie. Po powrocie do gry Motor niespodziewanie wyrównał stan rywalizacji, a do siatki trafił niezawodny Czubak. Napastnik gospodarzy wygrał walkę o górną piłkę z Rafałem Augustyniakiem po podaniu z prawej strony i głową zmusił Hindricha do kapitulacji. Był to moment sporej konsternacji, ponieważ do tej pory niewiele wskazywało na to, że to gracze Mariusza Misiury trafią do siatki.
Trzy minuty potem stadion w Lublinie oszalał z radości. Czubak doszedł do prostopadłego podania z głębi pola i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza Legii. Błąd w ustawieniu popełnili obrońcy Legii, którzy dali się przechytrzyć w bardzo prosty sposób. Od tego momentu gra legionistów mocno się posypała. W ofensywie nie działo się niemal nic, a jedyną wartą odnotowania akcją była próba Bartosza Kapustki z dystansu, z którą spokojnie poradził sobie Gašper Tratnik.
Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry spotkanie powinien rozstrzygnąć Makan Aïko. Piłkarz, który niewiele wcześniej pojawił się na boisku, mógł wykorzystać fatalny błąd Zorana Arsenicia, który stracił piłkę przed własnym polem karnym. W sytuacji sam na sam przegrał jednak pojedynek z Hindrichem, który już nie po raz pierwszy uratował Legii skórę. W doliczonym czasie gry dobra okazja dla aktywnego tego wieczoru N'Diaye. Pomocnik przełożył sobie piłkę na lewą nogę i szczęśliwie został zablokowany przez Augustyniaka.
Do regulaminowego czasu gry sędzia doliczył aż 13 minut, ponieważ w trakcie gry sporo było przerw - głównie z powodu problemów technicznych. W piątej minucie dodatkowego czasu do remisu doprowadził rezerwowy Jakub Żewłakow. Napastnik Legii najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym i z bliska pokonał Tratnika. Chwilę wcześniej bramkarz Motoru dobrze zachował się odbijając strzał głową Augustyniaka, lecz wobec dobitki nie miał już nic do powiedzenia. Zaraz potem piłkarze z Lublina zrewanżowali się. Z dystansu huknął mocno Aïko, ale Hindrich spokojnie interweniował.
Wydawało się, że drużyny podzielą się punktami, ale jednak zupełnie inne plany miał Jakub Żewłakow! W samej końcówce młody zawodnik trafił po raz drugi, dając Legii niezwykle cenne trzy punkty!