Manu miał najlepsze okazje by zdobyc dla Legii gola w Poznaniu - fot. Miska
REKLAMA
REKLAMA

Niewykorzystane okazje Legii w meczu z Lechem

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Po meczu z Lechem zarówno trener, jak i piłkarze Legii uważali, że stworzyli sobie wystarczająco dużo okazji do zdobycia choćby jednej bramki. "Stworzyliśmy wystarczająco dużo sytuacji, żeby strzelić chociaż tę jedną bramkę, ale ciągle nam czegoś brakowało" - powiedział Maciej Skorża. Nie da się ukryć, że Legia powinna przynajmniej jednego gola zdobyć. Niestety, najlepszą ku temu okazję zmarnował Manu.

Portugalczyk fatalnie zachował się w polu karnym Lecha w 13. minucie. Vrdoljak idealnie dograł mu piłkę, a Manu nie pozostawało nic innego, jak posłać ją z bliska do siatki obok Kotorowskiego. Manu miał czas, lecz chyba nie wiedział co zrobić z piłką i zamiast od razu zdecydować się na uderzenie (obrońcy Lecha byli kilka metrów z tyłu, przed sobą miał tylko bramkarza), schodził do boku i zwlekał. W końcu podał do Chinyamy, ale ten asekurowany przez dwóch obrońców nie miał szans na oddanie strzału. Co prawda lechici byli bliscy wbicia sobie piłki do własnej bramki (wybijał najpierw Bosacki, później na róg Wojtkowiak), ale ostatecznie z tej stuprocentowej okazji Legia wywalczyła zaledwie rzut rożny. To zdecydowanie najlepsza okazja Legii do zdobycia bramki w tym meczu.

Zaledwie 3 minuty później Takesure Chinyama pokazał, że jednak potrafi uderzyć z dystansu. Około 19 metrów od bramki rywala napastnik z Zimbabwe znalazł sobie trochę miejsca na prawej stronie i uderzył w lewy górny róg bramki. Tym razem Kotorowski skutecznie wypiąstkował piłkę w pole.

W 65. minucie Legia miała kolejną dogodną okazję do zdobycia bramki. Ponownie w sytuacji sam na sam z Kotorowskim znalazł się Manu. Obrońcy Legii wybili piłkę z 16 metra własnej bramki, Manu wykorzystał kiks Bosackiego i znalazł się oko w oko z bramkarzem Lecha. Na 18. metrze Manu zgrał piłkę w lewą stronę, a Kotorowski kopnął w prawą nogę Portugalczyka. Robert Małek dość długo zastanawiał się jaką podjąć decyzję i w końcu podjął chyba najbardziej kontrowersyjną w całym meczu - zamiast wyrzucić z boiska Kotorowskiego, ukarał go jedynie żółtą kartką. Kto wie, jak zakończyłaby się ta akcja, gdyby Manu od razu zdecydował się na uderzenie - Kotorowski nie mógł łapać piłki poza polem karnym. Legia z rzutu wolnego nie stworzyła większego zagrożenia pod bramką. Faul Kotorowskiego na Manu

Na bramkę Lecha strzelali także Kucharczyk, Radović i Manu. Najlepszą okazję miał Radović, który po dograniu od Chinyamy z 14 metrów posłał piłkę nad bramką. Jeszcze bliżej zdobycia bramki była Legia po rzucie rożnym w 81. minucie. Po dośrodkowaniu Rybusa, Ivica Vrdoljak miał szansę by wyprowadzić nasz zespół ma prowadzenie, ale jego strzał głową trafił w poprzeczkę. Poznańscy obrońcy tym razem zupełnie odpuścili krycie kapitana Legii i to mogło się na nich zemścić. Piłka pod odbiciu od poprzeczki wyszła w pole... i to niestety była ostatnia okazja naszej drużyny do strzelenia bramki. Poprzeczka Vrdoljaka

Faktycznie, szans na zdobycie gola nie brakowało, jednak takie sytuacje jak Manu (i np. okazja Chinyamy w meczu z Zagłębiem) po prostu trzeba wykorzystywać z zimną krwią.

Skrót meczu



Sytuacja sam na sam Manu z Kotorowskim z I połowy to najlepsza okazja Legii do zdobycia gola - fot. Mishka


Sytuacja sam na sam Manu - z niej również Legia nie miała korzyści bramkowej - fot. Mishka
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.