Mariusz Piekarski - fot. Legionisci.com
REKLAMA

Piekarski o transferze Borysiuka

Woytek, źródło: weszlo.com - Wiadomość archiwalna

"Dobrze, że przed podjęciem ostatecznej decyzji stawił się w Belgii i zobaczył z bliska klub i całą jego otoczkę. Spotkał się z trenerem, spotkał się z działaczami, obejrzał stadion, zaplecze... I zaczął mieć wątpliwości. Tam na miejscu, zaczął mieć wątpliwości. Nie ma sensu pakować się na pięć lat w coś, do czego nie ma się do końca przekonania. Nic na siłę" - mówi w rozmowie z weszlo.com Mariusz Piekarski menedżer Ariela Borysiuka.

"Brugge zaoferował lepsze warunki finansowe, nawet kosmiczne. Gdyby miało chodzić o kasę, Ariel by tam został. Ale nie, on po prostu nie czuł tego transferu, a stadion, zaplecze – pewnie to wszystko pozwoliło mu ostatecznie nabrać przekonania, że nie ma sensu iść do Belgii. Nawet Christoph Daum powiedział mu na koniec: Musisz myśleć sercem. Jeśli serce mówi "nie", to nie ma sensu... Daum, mimo że miał prawo czuć się rozczarowany, zrozumiał to i się nie obraził" - opowiada "Piekarz".

Zdaniem Piekarskiego Club Brugge oferował spokojniejszy rozwój, a Kaiserslautern to skok na głębszą wodę.

"Na forach internetowych można przeczytać opinie bardzo wielu kibiców Legii, którzy mają do ciebie pretensje – że jesteś hieną i że rozkradasz Legię" - stwierdza redaktor Krzysztof Stanowski w rozmowie z Piekarskim, a ten odpowiada: "Ci, którzy to piszą, to nieprzytomni ludzie. Ja Legii nie rozkradam, ja Legii przynoszę pieniądze. Czasami przyprowadzam zawodników, a czasami ich z Legii wytransferowuję – jak w tym wypadku. Niczego nie robię wbrew klubowi – gdyby Legia nie miała chęci czy potrzeby sprzedać Borysiuka, to by go nie sprzedała. Proste".

Całą rozmowę znajdziecie tutaj

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.