Żyleta podczas meczu z Jagiellonią - fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com
REKLAMA

Relacja z trybun: Drążek pogódź się z wynikiem...

Bodziach, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Dwa miesiące trwała przerwa w rozgrywkach Ekstraklasy i przez ten czas można było się stęsknić za atmosferą dnia meczowego. W dzień zakochanych Legia miała podejmować Jagiellonię, więc od razu wiadomo było, że atmosfery miłości spodziewać się nie należy. Jednym z bohaterów spotkania był ręcznik zwany Drągowskim, który przed meczem opowiadał jak to się nie przywita z warszawską publicznością.
To ten sam, który ostatnim razem pajacował ze środkowym palcem po murawie naszego stadionu. Nic dziwnego, że jechane miał od momentu pojawienia się na rozgrzewce aż do ostatniej minuty meczu.

Zmiany, zmiany, zmiany
Na naszym stadionie w przerwie zimowej doszło do niewielkich zmian. Pierwszą, najbardziej rzucającą się w oczy, są schody prowadzące na poszczególne sektory. Z okazji 100-lecia Legii pojawiły się na nich różne historyczne postaci związane z naszym klubem. Zmiany zaszły także w cateringu - teraz ponoć jest zdecydowanie lepszy. Do tego wróciły w końcu pokrywki na napoje. Jedno co nie zmieniło się, to problemy z parkowaniem w okolicy stadionu. Tym razem nawet cały plac wokół pomnika Deyny został szczelnie zastawiony samochodami.

Spotkanie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem. Ponad 25,5 tysiąca kibiców, doliczając niepełną klatkę dla gości oraz większe niż zwykle sektory buforowe, to wynik bardzo bliski kompletu! Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem w stronę Łazienkowskiej ciągnęły tłumy ubranych w białe koszulki fanów. Przed SportsBarem prowadzona była zbiórka dla psów ze schronisk w ramach kontynuacji akcji "Są takie psy, którym należy pomóc", a przy wejściu na trybuny NS-i zbierali pieniądze na kolejne oprawy.

Już przed spotkaniem pozdrowiony został Drągowski, który później w trakcie meczu mógł się poczuć wyróżniony. Na płocie pojawiła się nowa flaga - 30-metrowa "Legia Warszawa" z eLką w kółeczku i królem Zygmuntem, a także odnowiona "Żyleta". Wywieszone zostały także dwa dłuższe transparenty - jeden z ksywami naszych braci, którzy przebywają po drugiej stronie muru i drugi skierowany do koronnego konfidenta.



Przyjezdni nie zachwycili
Przyjezdni do Warszawy przyjechali pociągiem specjalnym w 992 osoby. Liczba lepsza niż przypadku obu zeszłorocznych wizyt "Jagi" na Łazienkowskiej, ale i tak jak na trwającą od miesiąca mobilizację, dziesiątki transparentów i filmików - słabo. Jedno co wychodziło im w miarę nieźle, to doping. Trzeba przyznać, że białostoczanie bez względu na wynik śpiewali w miarę równo, robiąc dobrą minę do złej gry swoich kopaczy. W sektorze gości wywiesili dwie flagi oraz transparenty - "14.02.1942 Niech żyje Armia Krajowa" i "Soutien Aux Red Tigers 94 UJB". Ten ostatni sugeruje, jakoby "Jaga" nawiązała kontakty z ekipą francuskiego RC Lens.

fot. Mishka / Legionisci.com

Fani z Białegostoku ubrani byli w pasiaste koszulki, a także posiadali okazjonalne szaliki z hasłem "Dziękuję ci tato, że nie jestem z Warszawy". Hasło o tyle ciekawe, że prawdopodobnie sporo z nich pracuje lub mieszka dziś w Warszawie, a pozostali próbują znaleźć pracę w naszym mieście ;)

fot. Mishka / Legionisci.com

Teddy Boys
Na wyjście piłkarzy zaprezentowana została pierwsza oprawa. Na dole trybuny rozciągnięty został sporych rozmiarów transparent z hasłem "Od małolata szukając draki, niejednym dali się we znaki", a całość uzupełniły - kartoniada "Teddy Boys", malowana sektorówka przedstawiająca chłopca z procą (przy czym proca tworzyła literę Y w słowie "Teddy"), a na górze odpalonych zostało 21 rac.



Nasz doping od początku meczu stał na wysokim poziomie. W pierwszych minutach nikogo nie trzeba było dodatkowo mobilizować do wysiłku. Jeszcze głośniej zrobiło się po dwóch pierwszych bramkach dla naszej drużyny.



Drągowski! Co?
Każde dojście do piłki bramkarza Jagiellonii kwitowane było gwizdami i buczeniem ze strony Żylety. W stronę pola bramkowego w pierwszej połowie leciały z Żylety papierowe kule. Kilka razy na dwie strony prowadzony był dialog "Drągowski! Co? Ty k...". Po drugiej bramce odpowiedź zmieniona została na "Dwa - zero". Zresztą to nie jedyne okazjonalne pieśni pod adresem ręcznika z Podlasia. "Lalalala Drągowski ch..." czy "Drągowski, ile puściłeś?", a na koniec meczu jeszcze parokrotnie skandowane "Drążek pogódź się z wynikiem, jesteś k... i ręcznikiem".

Co prawda przez większość meczu skupialiśmy się na dopingu dla naszej drużyny, ale było kilka momentów, które poświęciliśmy przyjezdnym. Jeden z nich miał miejsce pod koniec pierwszej połowy spotkania, kiedy dobrych kilka razy odśpiewaliśmy "Na ulicy Jurowieckiej". Pojawiła się także pewna modyfikacja tej dość starej pieśni, a mianowicie po "Powiem ci k... czemu nienawidzisz mnie", następuje fraza "Bo zaj...łem wszystkie flagi twe".

Racowisko TB
W drugiej połowie meczu miała miejsce druga prezentacja poświęcona ekipie mocnych wrażeń. Na dole rozciągnięty został czarny transparent z hasłem "Warsaw Fans Hooligans", a ponad nim, po odliczaniu od 10 do 1, zapłonęło 100 rac tworzących litery "TB". Całość wyszła naprawdę efektownie, a o dziwo unoszący się trybunami dym tylko nieco zmniejszył widoczność na murawie, ale nie na tyle, żeby sędzia był zmuszony do przerwania meczu.



Pierwszy gol, drugi gol...
Sytuacja na boisku wyglądała obiecująco. Zespół w pasiastych koszulkach nie miał nic do powiedzenia, a nasi piłkarze nie zadowalali się wysokim prowadzeniem, tylko cały czas dążyli do strzelania kolejnych bramek. Po trzeciej, oprócz okrzyku "Trójka do zera trafiła Legia frajera", zaśpiewaliśmy również pieśń "Pierwszy gol, drugi gol trzeci leci...", kończąc ją "ta drużyna spod laski to słabość". W drugiej połowie, nie wiedzieć czemu, nasz doping momentami nie miał już tej mocy co w pierwszej części spotkania. Mimo to ani razu nie daliśmy dojść do głosu przyjezdnym, którzy mimo straconych czterech bramek dopingowali do końca.

Schodzącego z boiska Nikolicia żegnały okrzyki "Niko, Niko!". Na takie przyjęcie nie mógł natomiast liczyć Kasper Hamalainen. Część trybun przyjęła go brawami, a część - zdecydowana większość Żylety - wygwizdała Fina, który ma na swoim "koncie" antylegijne śpiewy, gdy reprezentował barwy Lecha Poznań.

Po meczu w dobrych humorach opuściliśmy stadion. Wiele osób wraz z przybyłymi do Warszawy przyjaciółmi (m.in. delegacja z Hagi) umacniało zgodę do późnych godzin nocnych. Teraz przed nami wyjazd do Lubina, a na Łazienkowskiej zobaczymy się za dwa tygodnie, przy okazji meczu z Ruchem. Tym razem bez kibiców gości.

Frekwencja: 25 675
Kibiców gości: 992
Flagi gości: 4

Fotoreportaż z meczu - 63 zdjęcia Mishki
Fotoreportaż z meczu - 59 zdjęć Kamila Marciniaka

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.