fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com

Punkty po meczu z Jagiellonią

Qbas, źródło: Legionisci.com

Legia przegrała 0-2 z Jagiellonią po zawstydzającej grze. Podopieczni Romeo Jozaka nie tylko bowiem zagrali słabo, ale też, zwłaszcza w pierwszej fazie spotkania, brutalnie i w efekcie już po kwadransie Antolić został wykluczony po czerwonej kartce. Gra w osłabieniu nie jest jednak żadnym wytłumaczeniem bowiem wicemistrzowie Polski całkowicie zdominowali nasz zespół, który na ich tle był bezradny.

1. Klęska. Wynik 0-2 jest dalece mylący. Tak naprawdę Jagiellonia bowiem rozniosła Legię i te dwie bramki to najniższy wymiar kary. Jagiellończycy oddali na Łazienkowskiej 23 strzały, z czego 11 w światło bramki (Legia - 6/1). Jej zawodnicy byli nieuchwytni dla legionistów, grali szybko, z polotem i planem. Nawet gdy obie drużyny grały w pełnych składach, to już goście zyskali przewagę. Legia miała swoje szanse jedynie na samym początku. Potem dała się zepchnąć na swoją połowę. Mistrzowie Polski nie radzili sobie z oskrzydlającymi atakami dynamicznych białostocczan, ich ruchliwością i szybkimi wymianami podań. Goście właściwie co chwilę zagrażali bramce Malarza, ale byli nieporadni podczas finalizowania ataków. To była pełna dominacja i pozostaje tylko pogratulować trenerowi Mamrotowi i jego graczom.

2. Bałagan. Jak wiadomo Jagiellonia nie dysponuje nadzwyczaj dobrymi piłkarzami. Zaryzykowałbym nawet tezę, że w większości to przeciętni gracze nawet jak na ekstraklasowe warunki. Trenerzy potrafili jednak zrobić z nich wyróżniający się, ale nade wszystko poukładany zespół. Od początku meczu wiedzieli jak zrealizować nakreślony im przez szkoleniowca plan wygrania w Warszawie. A w Legii? Całkowity bałagan. Pomysł na grę z pewnością jakiś był, ale zabrakło realizacji. Czyli można wnioskować, że był zły, choć oczywiście można tłumaczyć, że grę „Wojskowych” zdeterminowało wykluczenie Antolicia. Niemniej już po czerwonej kartce dla Chorwata drużyna wyglądała jakby nie wiedziała, jak ma reagować na boisku: cofnąć się i próbować kontrataków, czy starać się utrzymać się przy piłce albo podjąć próby przeniesienia ciężaru gry na połowę gości. Wygląda na to, że Romeo Jozak przez dłuższy czas nie mógł się zdecydować jaki wariant przyjąć. Trener nie pomógł swojej drużynie, choć próbował. W końcówce meczu nawet całkowicie zmienił ustawienie i linię obrony. W pewnych momentach wyglądało to dość desperacko, gdy Remy przejmował piłkę i próbował samodzielnie przepchać się z nią do przodu. Pomysły Chorwata niczego dobrego nie przyniosły, a nawet zaszkodziły, bo straciliśmy drugą bramkę. Strasznie wyglądały też ilość wolnej przestrzeni, którą legioniści, również w środku pola, zostawiali rywalom. Szczególnie wyraźnie było to widać między strefami pomocy i obrony.

3. Ociężałość. Legioniści byli ociężali. Zawsze odrobinę wolniejsi, zawsze ciut spóźnieni i jakby gorzej antycypujący. Najgorsze jednak, że tych niedostatków nie potrafili zniwelować ustawieniem. Brakowało asekuracji. Szybko też skończyła się wiara, że można wygrać. Po czerwonej kartce dla Antolicia legioniści sprawiali wrażenie pogodzonych z losem. I chyba o to można mieć do nich największe pretensje.

4. Przemotywowani? Rzadko się w Legii zdarza, by tak ostro zaczęła mecz. Prawda jest bowiem taka, że po kwadransie powinniśmy grać już w 9. Najpierw bowiem Vesović wysoko podniesioną nogą przy wślizgu wjechał w Guilherme, a następnie Antolić brutalną nakładką zaatakował Frankowskiego. W obu przypadkach sędzia pokazał tylko żółte kartki, z tym że w drugim przypadku swą decyzję naprawił po konsultacji VAR. Czy obu panom z Bałkanów po prostu w mózgach zrobiły się zwarcia? Wydaje mi się, że nie. Pomysł podostrzenia gry na początku, rozstawienia gości po kątach mógł wziąć się z szatni, choć trudno powiedzieć, czy od sztabu, czy był inicjatywą samych zawodników. W każdym razie był… bardzo dobry. Problem jednak w tym, że nasi gracze zdecydowanie przesadzili, a i rywali w ogóle nie wystraszyli, bo ci cały czas grali swoje. Co więcej, po czerwonej kartce Chorwata, reszta drużyny już obawiała się ostrej gry, a tylko walką, zadziornością mogła jeszcze coś w tym meczu zdziałać.

5. Bez lidera. Legia wpadła w zakupowy szał. Pozyskuje kolejnych piłkarzy, ale jak nie było lidera, gościa, który w trudnym momencie weźmie na siebie grę do przodu, jak robił to Odjidja-Ofoe, tak nie widać, by miał się pojawić. Opieranie wszelkich nadziei w 34-letnim Radoviciu, który w dodatku wciąż nie jest w pełni sił jest oczywiście uzasadnione, bo to znakomity piłkarz. Mecze jednak udowadniają, że na tę chwilę nie jest gotowy fizycznie. Eduardo też gra jakby na zaciągniętym hamulcu. Kolejne spotkania pokazują, że nic nie zostało z jego największego atutu – dynamiki i ciężko uwierzyć, że 35-latek pociągnie zespół. Hamalainen zaś po prostu nie ma mentalnych predyspozycji do tego. Spotkanie z Jagiellonią obnażyło smutną prawdę, że w trudnych momentach nie ma nikogo, kto na boisku przynajmniej postarał się wziąć odpowiedzialność za grę i postawę zespołu.

6. Wina Malarza? Bramkarz ma parszywy fach. Może bronić fantastycznie przez cały mecz, być prawdziwym super bohaterem, by jedną interwencją położyć cień na całym dorobku. Gdy bowiem popełnia błąd, to z reguły nie ma już komu go naprawić. Malarz spisywał się świetnie. To w dużej mierze dzięki niemu niemal do końca I połowy utrzymywaliśmy bezbramkowy remis. Potem jednak zrobił coś zwyczajnie głupiego – w polu karnym wjechał wślizgiem w napastnika, który nie miałby szans strzelić gola z ostrego kąta przy linii końcowej boiska. Faul. Karny. Gol. Malarza winiłbym jednak najmniej. On pomylił się raz, a jego koledzy robili to notorycznie i gdyby nie nasz Arek, to porażka byłaby dużo wyższa.

7. Grajcie na Pazdana! Parafrazując pamiętny okrzyk widza z Bielska-Białej, każdy zespół grający przeciwko Legii powinien ustawiać swe ataki na strefę reprezentanta Polski, bo ten jest „cienki”. Oczywiście to duże uproszczenie tematu, ale faktem jest, że Pazdan popełnia dużo błędów. Tak było w Lubinie i Krakowie, tak też było we wtorek. Co więcej, wyglądało to tak, jakby trener nakazał atakować przez strefę MP, co oczywiście okazało się słuszną koncepcją. Co się dzieje z Pazdanem? Na pewno coś niedobrego w głowie, jak to często u niego. Pojawiły się też głosy o problemach pozaboiskowych. Jedno jest pewne, w takiej formie pan Michał nie powinien nie tylko jechać na mundial, ale i grać w podstawowym składzie Legii.

8. Zamazywanie rzeczywistości. Od lat na stadionowym telebimie podawana jest frekwencja. Sensem tego działania jest wskazanie ile osób jest obecnych na stadionie. Ostatnio jednak wygląda na to, że władze klubu zdecydowały się upiększyć rzeczywistość i na stadionie zaczęto podawać informacje o sprzedanych biletach. Tak więc we wtorek na telebimach pojawiła się nic nie wnosząca informacja, że Legia sprzedała 20500 biletów (na meczu ze Śląskiem była mowa o "uprawnionych do obejrzenia"). Na trybunach obecnych było zaś 12939 widzów. Co władze klubu chcą w ten sposób osiągnąć, udowodnić? Pokazać, że mamy wielu kibiców? No mamy, wszyscy to wiedzą. Może powinni więc też za każdym razem podawać liczbę wyrobionych kart kibica? Po co to zamieszanie i wprowadzanie w błąd? Nic z tego nie rozumiem.

Autor: Jakub Majewski “Qbas”
Twitter: QbasLL
Kątem Oka na FB

Gwiazdy Legii - zamów teraz!

Komentarze (27)

grzesiek - 28.02.2018 15:20:58, *.centertel.pl

Jaga jest mocna. Mam nadzieje ze lech taki mocny juz nie bedzie. Pilkq nozna to gra zespolowa wiec argumenty typu brak lidera nie trafiaja do mnie. Nasze gwiazdeczki chyba nie bardzo przeanalizowali gre przeciwnikow bo wygladali jakby byli zaskoczeni tym co sie dzieje na boisku

Kacper - 28.02.2018 15:37:00, *.dynamic.chello.pl

Spokojnie , dobrze to stalo sie teraz a nie w Maju.
Przegrali Bitwe - Wygraja Wojne :) . Wazne zeby teraz dobrze ich poukladal mentalnie. Wygraja z Lechem w Niedziele :) i wszystko wroci na wlasciwe tory

powiślak - 28.02.2018 15:46:12, *.centertel.pl

Qbas to prosty trik marketingowy. Mioduski szuka sponsora.zeby taki byl to musi byc frekwencja a i nam chce wmowic że chętnie kupimy bilet za 60zl.od początku pluje kibicom w twarz.bo jak wytłumaczyć zatrudnienie amatora za Magiere.ktory był od Bogusia i sterty kłamstw którymi nas karmi

asss - 28.02.2018 15:46:55, *.ssp.dialog.net.pl

co dokładniej z Pazdanem? Hazard, drugi Żyła czy lubi %

Marcin - 28.02.2018 15:49:17, *.254

Bardzo dobry i trafny tekst!

toudi - 28.02.2018 16:07:46, *.medicover.pl

dla mnie gorszym Padana był Jędza. druga bramka jego.to on stał za napastnikiem. Malarz wybronił trochę sytuacji ale przy karnym poniosły go nerwy. gdyby nie zrobił nic to dobrze by było. 2:0 to naprawdę najniższy wymiar kary.szczególnie że przez 75 minut graliśmy w 10.

do powiślak - 28.02.2018 16:16:36, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Magiera taki sam amator ile meczy prowadził Zagłebia S? Nikt go jakos nie chce na trenera nawet w 1 lidze.

Piter - 28.02.2018 16:30:31, *.224.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

Pierwsze co musicie zrobić to podnieść pensję Jędrzejczykowi :)

Cult❤️Legia - 28.02.2018 16:36:04, *.114

5. Bez lidera. Legia wpadła w zakupowy szał. Pozyskuje kolejnych piłkarzy, ale jak nie było lidera, gościa, który w trudnym momencie weźmie na siebie grę do przodu, jak robił to Odjidja-Ofoe, tak nie widać, by miał się pojawić. Opieranie wszelkich nadziei w 34-letnim Radoviciu, który w dodatku wciąż nie jest w pełni sił jest oczywiście uzasadnione, bo to znakomity piłkarz. Mecze jednak udowadniają, że na tę chwilę nie jest gotowy fizycznie. Eduardo też gra jakby na zaciągniętym hamulcu. Kolejne spotkania pokazują, że nic nie zostało z jego największego atutu – dynamiki i ciężko uwierzyć, że 35-latek pociągnie zespół. Hamalainen zaś po prostu nie ma mentalnych predyspozycji do tego. Spotkanie z Jagiellonią obnażyło smutną prawdę, że w trudnych momentach nie ma nikogo, kto na boisku przynajmniej postarał się wziąć odpowiedzialność za grę i postaw

Cch - 28.02.2018 16:36:05, *.dynamic.mm.pl

Problem z szybkością naszych grajkow jest duzy. Oby nie byl kluczowy.

Alan - 28.02.2018 16:38:59, *.14.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

Jak to jest ze jeszcze nie tak dawno( dwa mecze temu ) mieliśmy wspaniała drużynę wychwalana na wszystkich frontach a tu nagle...wszystko jest źle i na nie, spokojnie to dopiero początek nic wielkiego się jeszcze nie stało wiec po co te gromy ? Wiem że papier przyjmie wszystko no ale by tak szybko zmieniać zdanie z nieba do piekła...Wygramy z Lechem i następny mecz i następny i znowu zaroi się od artykułów jaką to wspaniała drużynę mamy i tak wkółko...

lob - 28.02.2018 16:49:01, *.dynamic.chello.pl

Legia musi pierwsza strzelić bramkę i to najlepiej w pierwszych piętnastu minutach, wtedy gra na luzie.
Wczoraj oprócz tej czerwonej kartki, duży błąd trenera był w zestawieniu pierwszej jedenastki.
Jagielonia grała szybko skrzydłami, opanowali środek pola, wychodzili na pozycję, ten co posiadał piłkę miał parę wyborów w przeciwieństwie do naszych pomocników.
Byłem na meczu i z trybun wyglądało to o wiele gorzej jak w TV.
Pierwszy błąd trenera to wystawienie Eduardo na skrzydle, w 20 minucie trzymał się już za boki.
Drugi błąd to wystawienie na prawej obronie Vesovica, to nie jest jego nominalna pozycja, a wczoraj był za wolny, żeby nadążać za skrzydłowymi jagieloni.
Nie wiem czy przy innym ustawieniu i przy takiej grze jagi to by coś dało, ale pozbycie się Dąbrowskiego ze składu było dużym błędem.

Ja bym spróbował wczoraj z takim ustawieniem :

Malarz
Jędrzejczyk - Dąbrowski - Pazdan - Hlousek
Vesovic - Remy - Antolić
Szymański - Eduardo - Kucharczyk

Dąbrowski z Pazdanem byli zgrani.
Kucharczyk i Szymański byli by przeciwwagą dla ich skrzydeł bo są szybcy.
Z Eduardo by był większy pożytek na środku ataku jak z Niezgody, który wczoraj był bezużyteczny w ataku jak i w obronie.
Pfilips wolniutki, Mączyński niedokładny i wczoraj słaby piłkarsko.
Może w takim składzie chociaż był by remis ?
Gorzej chyba by nie było.
Przeciwnicy widać, że są zgrani, dobrze dobrany skład, grają szybko, mają szybkich skrzydłowych, dobrych technicznie jak na polską ligę.
My wczoraj chcieliśmy, ale nie za wiele mogliśmy zrobić grając w 10 - u.
Teraz na amikę trzeba się sprężyć i pokazać że Legia walczy o MP.
Tylko LEGIA !!!!!!!!

do do powiślak - 28.02.2018 16:54:41, *.centertel.pl

Przypominam.ze ten amator zrobił z Legią mistrza.a I ligi na razie na niego nie stać

bdbd - 28.02.2018 16:56:17, *.207

Orlando Sa za 8mln euro z Luttich do Chin!!!!

Alan - 28.02.2018 17:16:15, *.14.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

Do do powiślak
Kolego proszę Cię, mistrza zdobył na dużym farcie to raz a dwa przypomnij sobie kto wtedy grał w Legii...

powiślak@Alan - 28.02.2018 17:36:07, *.centertel.pl

Magiera miał ciężki sezon.Teraz Jozak ma o wiele łatwiej i ma spełniane wszelkie zachcianki.jakos w lecie Mioduski nie był taki skory do współpracy i Magiera grał zaoraną kadrą.ogladalem na jesieni mecze Olimpiakosu i Vadis nic w nich nie grał bo był zaorany..jak już się robi zmiany na stanowisku trenera to trzeba szukać kogoś z warsztatem.kto będzie wiedział co robić z piłkarzami.po pierwszej połowie w Lubinie uwierzyłem że został zrobiony krok do przodu tym czasem w Krakowie a wczoraj dobitnie było widać że silniejszy przeciwnik i biegają jak dzieci we mgle bez jakiejkolwiek koncepcji.tak samo dokładnie jak u Hasiego.a piłkarze są wcale nie gorsi od Vadisa.Jestem zdania że Jozak jest tu tylko po to żeby wymienić piłkarzy na lepszych.ale to się chyba pomyliły komuś posady

lob - 28.02.2018 17:41:22, *.dynamic.chello.pl

"do powiślak, 28.02.2018 16:16:36 - *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Magiera taki sam amator ile meczy prowadził Zagłebia S? Nikt go jakos nie chce na trenera nawet w 1 lidze."

Ten "amator" jak mówisz to pracuję w PZPN i jest zastępcą dyrektora sportowego ds. rozwoju piłki młodzieżowej w PZPN i ma "wywalone" na naszą pierwszą ligę...

Bubu - 28.02.2018 18:16:34, *.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

Panowie jak tak sie popatrzy do okolo ,to sie to wszystko na ch,,,,,,, nadaje .Cala ta liga , jej prezesi I trenerzy .

Legionista - 28.02.2018 18:21:15, *.226

@Alan, Po pierwsze: kto przesunął Odjidje Ofoe na ofensywnego pomocnika - Magiera. Po drugie: Czy po meczu z BvB ktoś myślał, że zajmiemy 3 miejsce w Fazie Grupowej Ligii Mistrzów? Nie - A taki VOO był nazywany: grubasem.
Po trzecie:Który poprzedni trener nie wygrał na farcie MP?, a jednak podczas wiosny miał jedną porażkę i pobił rekord zwycięskich meczów na wyjazdach. Po czwarte: Miał 12 pkt straty i wyrównał, wyprzedził !! Po piąte: Zazwyczaj zespół który grał na wiosne w LE przegrywał Mistrza i to zostało zmienione.. Po szóste: jednak zdobył mistrza i za to należy się mu szacunek. Jozak narasie nic nie wygrał i dopiero po sezonie można go ocenić.

do Powiślak - 28.02.2018 18:41:36, *.play-internet.pl

Skończ już, bracie po szalu bo zęby bolą od tego twojego gadania. Vadis nic nie grał na jesieni? A w lidze mistrzów, gdzie czy to wychodził w 1 składzie, czy z ławki, robił Olympiakosowi całą grę w środku pola? I dlaczego, skoro rzekomo nie grał chce go mieć u siebie Sporting? Nie żartuj. I żaden z obecnych środkowych pomocników, nie tylko w Legii ale i w całej lidze nie dorasta do pięt Vadisowi, bo ten gość bije ich wszystkich na głowę. Taka prawda.

ataman - 28.02.2018 18:52:16, *.adsl.inetia.pl

Piłkarze Legii ruszali się jak zamrożeni za to goście jakby byli na dopingu. Chwała Malarzowi, że taki niski wymiar kary.

Janek - 28.02.2018 19:36:36, *.dynamic-ww-10.vectranet.pl

Szkoda ze Jaga zrezygnowała z mistrzostwa

LEGIONISTA - 28.02.2018 19:53:04, *.centertel.pl

A może Legia chce zająć 2 miejsce po rundzie zasadniczej, żeby u siebie zagrać w playoff z bardziej medialnymi zespołami (Lech, Górnik)?

powiślak - 28.02.2018 20:22:13, *.4

Sporting pewnie zauważył go w Warszawie.mowie Ci bez kitu że nic nie grał.zaczal pod koniec rundy się rozkręcać

Wolfik - 28.02.2018 21:31:24, *.dynamic.mm.pl

Bardzo dobra analiza meczu. Brak lidera widać na kilometr. Nie będzie mim ani Pasquato (nie wiem, po co go jeszcze trzymają w zespole) ani Philips, ani Vesović. Tutaj trzeba gościa fizycznie silnego, takiego który potrafi się rozepchać. Szklany Eduardo tego nie zrobi a Hama - jak napisał Kuba - nie ma takich walorów. Miał je VOO, miał Prijović. Ale ich już nie ma.

Naprawdę wolę by w Legii grali Michalak z Szymańskim niż goście bezmyślnie osłabiajający zespół w 15 min meczu z bezpośrednim rywalem do mistrzostwa.

Ktoś na tym wszystkich chyba niezłe wałki kręci....

Jerz z Potoku - 01.03.2018 00:30:11, *.dynamic.chello.pl

Kol. Jakubie - analiza meczu kompletna i to na pełną szóstkę !
Jak się do tego doda bardzo liczne i obfite w treści pomeczowe komentarze kibiców - internautów, to można by rzec, iż temat żałosnej konfrontacji Legii z Jagielonią został...pozamiatany.
I ja, wychodząc z takiego założenia, podzielę się swoimi spostrzeżeniami niejako około meczowymi, głównie w kontekście najbliższej przyszłości, tj.:
1. kondycja fizyczna i motoryka. Jak skonfrontujemy realia logistyczne i klimatyczne obu zimowych zgrupowań na Florydzie i w Hiszpanii, w kontekście realiów pogodowych panujących w naszym kraju, w pierwszych czterech meczach Legii w ESA, to możemy sobie tylko mgliście wyobrazić jak niekorzystnie ta różnica wpłynęła na procesy adaptacyjne nowo zakontraktowanych piłkarzy, tzw. południowców. Opowieści dziwnej treści w rodzaju: "przenikliwe zimno i oblodzona płyta boiska była taka sama dla obu zespołów" - można chyba między bajki włożyć;
2. kreatywny lider drużyny, czyli jak na razie, nieosiągalna kwestia strategiczna na już. Znakomicie obrazuje to Twój pkt. 5, z opisem którego nie zamierzam konkurować (szkoda fatygi);
3. stabilna, zgrana i rozumiejąca się linia obrony. No cóż, jeżeli w trakcie jednego meczu /nie mylić z tygodniowym cyklem przygotowań/ trener Jozak czterokrotnie (!) zmienia pozycje i personalia w tej formacji, to jedynym szczęśliwcem i to na krótką metę może się czuć "ligowiec roku", albowiem najmniej zmarznie;
4. dwaj skuteczni - rozumiejący się z piłkarzami linii pomocy - napastnicy. Sądzę, że pora najwyższa wytypowanych (2/3) zawodników na tych pozycjach zgrywać z resztą drużyny. To jest musik organizacyjno-merytoryczny. Okienko transferowe zatrzaśnięte, a gole - jak na lekarstwo - ktoś musi strzelać;
5. cierpliwi i wyrozumiali fani i kibice. Jest rzeczą naturalną, ale nie do końca zrozumiałą, iż w miarę wzrastania liczby nowo zakontraktowanych piłkarzy /w jednym okienku transferowym/ wprost proporcjonalnie wzrasta wśród kibicowskiej braci poczucie klubowej siły i bezgranicznego optymizmu, co do dalszych sportowych losów ukochanej drużyny. Większość fanów - w tej niecodziennej sytuacji - zapomina niestety o niezbywalnej prawidłowości polegającej na tym, że czym więcej nowych piłkarzy jest wkomponowywanych w dotychczasową strukturę drużyny, tym dłużej trwa proces jej zgrywania i wzajemnej asymilacji jej starych i nowych członków. Oczywiście, skala tzw. wietrzenia szatni w Legii osiągnęła obecnie niewyobrażalne rozmiary, ale nad celowością i sensownością tego posunięcia będzie można obiektywnie pochylić się dopiero na zakończenie bieżącego sezonu.

mwojciec - 01.03.2018 08:18:55, *.navitaire.com

Panowie grzejecie się strasznie. Klub wymienił łącznie w kadrze 1 zespołu 20 graczy. Nie srajcie pod siebie - na ten moment musimy mieć po prostu kontakt z czołówką ligi. Mecz z Jagiellonią straszny, na żywo jeszcze gorzej to wyglądało - wolni, bez pomysłu. Ale jestem spokojny o mistrzostwo - je zdobywa się w maju a nie teraz. Jak ktoś nie wierzy w mistrza - chętnie pójdę w zakład o jakiś dobry trunek

Dodaj komentarz:

autor:

e-mail:

treść:

Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.