Adam Nawałka - fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com

MŚ: Polska za burtą

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

O godzinie 14 w Niżnym Nowogrodzie byliśmy świadkami kolejnego festiwalu bramekw starciu Panamy z Anglią. Wynik otworzył w 8. minucie John Stones, który strzelił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Był to jego debiutancki gol w reprezentacji. W 22. minucie na tablicy wyników zobaczyliśmy 2-0 - karnego na bramkę zamienił Harry Kane. W 36. minucie pięknym strzałem popisał się Raheem Sterling. Piłkarz Manchesteru City dokręcił futbolówkę w okienko bramki Panamczyków.
Na następne trafienie „Synów Albionu” czekaliśmy zaledwie 4 minuty, kiedy to po fantastycznym rozegraniu futbolówki z rzutu wolnego, piłkę do siatki wpakował po raz kolejny John Stones. Jeszcze przed przerwą wynik na 5-0 podwyższył Harry Kane, który znów pewnie wykorzystał jedenastkę. W 62. minucie kuriozalnego gola ponownie strzelił napastnik Tottenhamu. Młody zawodnik Ruben Loftus-Cheek nabił piłką snajpera „Kogutów”, od którego pięty odbiła się futbolówka i wpadała do siatki. W 78. minucie na sektorach zajmowanych przez fanów „Los Canaleros” rozpoczęło się świętowanie i wielka radość porównywalna do wygrania mistrzostwa świata. Felipe Baloy strzelił debiutanckiego gola Panamy na mundialu. Panamczycy utrzymali wynik 6-1 do 90. minuty. Po tym spotkaniu Anglicy witają się z 1/8 finału, a ekipa Hernana Dario Gomeza żegna się z turniejem.

O godzinie 17 mecz rozegrali nasi grupowi rywale. Japonia rywalizowała z Senegalem. Obie reprezentacje wygrały 2-1 swoje pierwsze spotkania. Wynik otworzył Sadio Mane, który zmieścił piłkę w siatce w 11. minucie. Fatalny błąd popełnił golkiper „Samurajów” nabił futbolówką piłkarza Liverpoolu, po czym ta znalazła się w siatce. Następnie w 34. minucie odpowiedzieli podopieczni Akira Nishino. Yuto Nagatomo przecisnął się pomiędzy dwoma rywalami i zostawił piłkę lepiej ustawionemu koledze. Takashi Inui technicznym strzałem pokonał senegalskiego bramkarza. W drugiej połowie oba zespoły napierały, jednak żadnej z nich nie udało się zdobyć bramki. Dopiero w 71. minucie po raz kolejny to zespół z Afryki wyszedł na prowadzenie. Debiutanckiego gola w kadrze strzelił zawodnik belgijskiego KAS Eupen Moussa Wague. Jednak i tym razem Japończykom udało się wyrównać stan meczu, a dokładnie ta sztuka udała się jeszcze do nie dawną zawodnikowi odsuniętego od kadry, czyli Keisuke Hondzie. Ostatecznie to starcie zakończyło się wynikiem 2-2.

O godzinie 20 w Kazaniu rozpoczął się mecz o wszystko dla obu drużyn. Wszyscy mieliśmy ogromne nadzieje, że „Biało-czerwoni” odrobili lekcję po spotkaniu z Senegalem i pokonają Kolumbijczyków. W składzie podopiecznych Adama Nawałki od pierwszej minuty zagrał Michał Pazdan. Od początku nasza kadra grała chaotycznie, a na murawie wyglądali źle. Brakowało pomysłu w środku pola i podań do zawodników ofensywnych, którzy nie pokazywali się do gry. W 40. minucie bramkę dla „Los Cafeteros” zdobył Yerry Mina, który nie został pokryty w polu karnym. Na drugą połowę wyszliśmy takim samym składem jak graliśmy przez pierwsze 45 minut. Nadal nie stwarzaliśmy sobie dogodnych sytuacji, a niektórzy piłkarze zawiedli po całej linii częstymi stratami. W 59. minucie Polska stworzyła sobie dotychczas najgroźniejszą sytuacje. Robert Lewandowski opanował górną piłkę, jednak uderzył futbolówką wprost w Davida Ospine. W 70. minucie nasze nadzieje rozmył Radamel Falcao. Kapitan zespołu z Ameryki Południowej stanął oko w oko z Wojtkiem Szczęsnym i niestety dla nas się nie pomylił. 5 minut później kadra Adama Nawałki przegrywała 3-0, niestety Michał Pazdan nie dogonił Juana Cuardado, który wykorzystał dogodną sytuację. Spełnił się najgorszy koszmar fanów „biało-czerwonych”, Polacy po raz kolejny odpadli z mistrzostw świata już po drugim meczu grupowym. Teraz czeka nas spotkanie o honor, podobnie jak było w 2002 i 2006 roku. Wtedy wygraliśmy te mecze, może i teraz uda się pokonać Japończyków, jednak jakie ma to znaczenie…

Możesz zagrać wszystkie mecze mistrzostw na www.efortuna.pl

W poniedziałek o godzinie 16 zostaną rozegrane dwa mecze kończące zmagania w grupie A. Arabia Saudyjska stanie naprzeciw Egiptu. Spotkanie to nie ma żadnego znaczenia co do awansu do 1/8 finału, jedynie może wpłynąć na miejsce tych dwóch reprezentacji w grupie. Podopieczni Juana Antiniego Pizziego polegli wysoko z drużyną Rosyjską 0-5, a z Urugwajem po walce i dobrej grze 0-1. Ekipa Hectora Cupera według wielu osób, miała być czarnym koniem tej grupy i wyjść z niej zamiast gospodarzy tego turnieju. Niestety dla nich tak się nie stało, ich zespół w pierwszym meczu był bliski sprawienia niespodzianki i zremisowania z „La Celeste”, jednak stracili bramkę w 90. minucie. Następnie rozegrali mecz ostatniej szansy z ekipą Stanisława Czerczesowa, ale i tu choć na boisku był Mohamed Salah, nie dali rady przegrywając 1-3. Obie drużyny rywalizowały ze sobą dwa razy. W 1999 roku podczas Pucharu Konfederacji, kiedy to „Zielone jastrzębie” rozbiły „Faraonów” 1-5. Drugi raz spotkali się sześć lat później, wtedy to Egipcjanie okazali się lepsi zwyciężając 1-0.

W tym samym czasie na boisku w Samarze będzie ciekawszy mecz niż w Wołgogradzie. Urugwaj podejmie Rosję, będzie to starcie o pierwsze miejsce w grupie. Wygrany podejmie zespół sklasyfikowany na drugiej pozycji w grupie B, o które wciąż walczy Iran. Podopieczni Oscara Tabareza wygrali wszystkie dotychczasowe mecze w stosunku 1-0. Nie pokazali w tych spotkaniach zawziętości czy dobrej gry. Wyglądali jakby oszczędzali swoje siły na mecze fazy pucharowej. Ich rywal czyli gospodarz tej imprezy rozbił wysoko, bo aż 5-0 Arabię Saudyjską z którą problem miała ekipa z Ameryki Południowej. Kilka dni potem pewnie zwyciężyli Egipt 3-1. Rosja i Urugwaj w całej historii grały ze sobą tylko raz, wtedy mecz zakończył się bramkowym remisem 1-1. Na pewno większość fanów Legii będzie wspierała ekipę Stanisława Czerczesowa, w którą mało kto wierzył przed turniejem.

Kursy: Urugwaj 2,65 - remis 3,07 - Rosja 3,1

O godzinie 20 odbędą się dwa ostatnie starcia w grupie B. W Kaliningradzie naprzeciw Maroka stanie Hiszpania. „Lwy Atlasu” nie mają już najmniejszych szans na wyjście z grupy. Przegrali z Iranem 0-1, choć byli zespołem lepszym, jednak nie udało im się odrobić straconej bramki samobójczej w 95. minucie. Kilka dni potem w Moskwie postawili się Portugali i mieli swoje okazje, żeby przynajmniej zremisować z podopiecznymi Fernando Santosa. Po raz kolejny nie wywieźli ze stolicy Rosji nawet punktu. Ekipa Fernando Hierro prowadzi w tabeli, jednak posiada tyle samo oczek co Portugalczycy, ponieważ podzielili się z nimi punktami po zaciętym meczu, 3-3. Następnie wymęczyli zwycięstwo z Iranem 1-0, które z przebiegu meczu mogli zremisować a nawet przegrać. Hiszpania będzie chciała uzyskać w tym spotkaniu przynajmniej jeden punkt, aby zapewnić sobie awans do 1/8 turnieju, którego na ten moment nie mogą być pewni.

Kursy: Arabia Saudyjska 4,55 - remis 3,55 - Egipt 1,91

Bardziej emocjonujące spotkanie w tej grupie odbędzie się w Sarańsku, Portugalia podejmie Iran. Ten mecz jest o tyle ciekawy, że przy ewentualnej wygranej podopiecznych Carlosa Queiroza to oni wejdą do 1/8 finału. Drużyna z Azji w pierwszej kolejce wygrała z Marokiem 1-0. Później po naprawdę świetnej grze przegrała 0-1 z Hiszpanami. Na tych mistrzostwach świata reprezentacja Iranu nie strzeliła jeszcze prawidłowej bramki. Podczas meczu z „Lwami Atlasu” to Aziz Bouhaddouz wpakował piłkę do własnej siatki. W drugim meczu udało im się pokonać Davida De Geę. Mimo wielkiej radości sztabu i piłkarzy boczny sędzia podniósł chorągiewkę do góry. Portugalczycy za to w pierwszym meczu zremisowali z „La roja” 3-3. Następnie po przeciętnej grze zwyciężyli z Marokiem. Warto wspomnieć, że podopieczni Fernando Santosa dotychczas na mundialu strzelili cztery gole, każdy był autorstwa Cristiano Ronaldo. Obie ekipy spotkały się ze sobą tylko raz, było to podczas mistrzostw świat rozgrywanych w Niemczech, którego Irańscy kibice nie wspominają dobrze. Ich kadra nie wyszła wtedy z grupy remisując między innymi z Angolą. Z Portugalczykami polegli 0-2.

Kursy: Iran 6,1 - remis 3,7 - Portugalia 1,69

Sprawdź zakłady i super ofertę na Mundial!

Fortuna online zakłady bukmacherskie sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych w Polsce. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest karany. Hazard związany jest z ryzykiem.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.