fot. Dariusz Chojnacki
REKLAMA

Kącik kolekcjonera: Protokoły sekcji kolarskiej 1928 WKS Legja Warszawa (59)

Dariusz Chojnacki

Dzisiaj znowu, po pięknym przedwojennym proporcu, prezentujemy unikatową „perłę” kolekcjonerską z historii Legii. Jest to unikatowy dziennik opisujący historię sekcji kolarskiej:
„Książka protokułów wycieczek turystycznych sekcji kolarskiej W.K.S. Legja”. Dzięki niebywałemu szczęściu została ona ocalona od zniszczenia i dowiadujemy się szczegółowo o działaniach sekcji.

Jak dowiedzieliśmy się od obecnego właściciela księgi, bardzo ciekawa jest historia jej ocalenia. Podczas porządkowania terenów stadionu Legii, na przełomie 1952 i 1953 roku, zauważył ją i wyjął z kontenera ze śmieciami czekającego na zabranie na wysypisko, kolarz Legii - Roman Siemiński.

Był on bardzo zasłużoną postacią dla kolarskiej Legii. W 1951 był jednym z założycieli sekcji kolarskiej CWKS Warszawa, w której karierę zawodniczą zakończył w 1953 roku. Po zakończeniu kariery sportowej pracował jako trener i kierownik sekcji.

Księga pisana jest odręcznie, pięknie kaligrafowanymi literami, w formie pamiętnika. Bardzo skrupulatnie opisane są w niej wszelkie działalności sekcji od momentu jej powstania 01.04.1928 roku do 13.05.1934 roku. Zawiera ona 188 protokułów opisujących wycieczki i zawody turystyczne. Dodatkowej atrakcyjności księdze nadaje fakt, iż oprócz czystych wyników sportowych znajdują się w niej warunki pogodowe, panujące na trasie oraz opis tras i dróg, po których przebiegały rajdy. Najciekawsze są natomiast informacje o całej otoczce wycieczek rowerowych i atmosferze panującej podczas nich. Opisane są postoje podczas rajdów, udziały w mszach świętych, wizyty w restauracjach i barach oraz zwiedzanie atrakcji turystycznych.

Należy żałować tylko, że do księgi tej nie udało się dotrzeć przed wydaniem monografii na 100-lecie Legii. Na pewno wiele informacji zawartych w niej można było zamieścić w księdze wydanej w 2016 roku.

Z perspektywy czasu, możemy tylko domyślać się co jeszcze było w tym kontenerze ze śmieciami wywiezionymi na wysypisko. Możliwe, że było tam więcej historycznych pamiątek Legii. Tego już się jednak nigdy nie dowiemy.

Poniżej fragmenty opisanych w książce działalności Sekcji Turystycznej, które przenoszą nas w tamten czas (pisownia oryginalna):

„Sezon letni 1928 r. rozpoczął się integracyjną wycieczką dn. 1 kwietnia do Wilanowa. Wyjazd nastąpił ze stadionu „Legji” o godz. 8 rano, pod przewodnictwem Kierownika Sekcji p. Lenartowicza, przy udziale 13 turystów i spory zastęp członków z rodzinami, przybyłych samochodami.
Krótki dystans do Wilanowa był dla większości turystów bardzo ciężki a to ze względu na brak treningu.
Po przyjeździe do Wilanowa udaliśmy się do kościoła na mszę, poczem na spacer po parku wilanowskim, następnie na posiłek i odpoczynek do miejscowej restauracji, gdzie w bardzo miłym nastroju spędziliśmy kilka chwil.
Po okolicznościowych przemówieniach i wzniesieniu toastów na cześć sekcji i jej pomyślnego rozwoju, na dany sygnał opuszczamy Wilanów o godzinie 1-szej pp.
Następne wycieczki odbywały się w każdą niedzielę i święta pod przewodnictwem kapitana turystycznego, względem jego zastępcy.”


fot. Dariusz Chojnacki fot. Dariusz Chojnacki
fot. Dariusz Chojnacki

„Protokół 33, 11-stodniowej wycieczki turystycznej Sekcji Kolarskiej W.K.S. Legja odbytej w dniach od 11-go lipca do 21-go lipca 1929 r. łącznie z Warszawy do Gdyni przez Poznań i z powrotem. Prowadził p. St. Żuk (…). Dnia 11-go lipca 1929 r. wyjechano z Warszawy o godzinie 5-ej minut 35. Na pierwszy wypoczynek i dla spożycia drugiego śniadania zatrzymano się w Łowiczu. O godzinie 19-ej po przejechaniu 164 km, t.j. przed m. Kołem zatrzymaliśmy u gospodarza na nocleg. Szosa na ogół była dobra, miejscami średnia lub naprawiona. Przeciętna szybkość jazdy wynosiła 21 km. na godzinę. Oprócz jednej gumy nie mieliśmy żadnego wypadku. 12-go lipca o godzinie 7-ej rano wyjechaliśmy do Poznania. Upał i wiatr coraz więcej dawał się we znaki. Do Poznania przyjechaliśmy o godz. 19-ej po przejechaniu 143 km. Przeciętna szybkość jazdy wynosiła 20 km. na godzinę. Droga bardzo dobra toteż nie mieliśmy żadnego defektu.
13-go lipca, przez cały dzień zwiedzaliśmy Powszechną Wystawę Krajową.
14-go lipca wyjechaliśmy w Poznania o godz. 11-ej po przejechaniu 126 km, o godz. 20-ej przyjechaliśmy do Bydgoszczy. Przeciętna szybkość jazdy wynosiła 18 km na godzinę.
15-go lipca przejechaliśmy 134 km. z Bydgoszczy przez Fordoń, Grudziądz do Gniewu. P. Drążek wrócił do Warszawy.
16-go lipca ruszyliśmy w kierunku na Gdynię. W Tczewie zatrzymaliśmy się w celu uzyskania zezwolenia na przejazd przez Gdańsk, lecz pomimo otrzymania obietnicy i dwugodzinnego oczekiwania przepustki nie uzyskaliśmy, wobec czego pojechaliśmy drogą okólną przez Skarszew, Kościerzynę, Żuków do Gdyni. Drogę mieliśmy trochę uciążliwą – 171 km. przez „Szwajcarię Kaszubską”, 18 km. „kocich łebków”. Do Gdyni przyjechaliśmy o godz. 22-ej wieczorem.
17-go lipca statkiem wybraliśmy się na Hel, gdzie spędziliśmy cały dzień nad morzem.
18-go lipca po zwiedzeniu Gdyni i dokonaniu zdjęć fotograficznych ruszyliśmy w drogę powrotną przez Żuków, Kościerzynę, Zblewo, Skurcz do Nowego, 167 km.
19-go lipca przejechaliśmy 125 km przez Grudziądz, Brodnicę, Rypin do Sierpca. Droga tylko miejscami dobra, a przeważnie zła, albo bruk polnemi kamieniami.
20-go lipca przyjechaliśmy w Sierpca do Bielska – 25 km., do Płocka – 18 km., do Bodzanowa 25 km. i do Wyszogrodu 18 km.; razem 86 km. Złe drogi, upał i zmęczenie nie pozwalały nam jechać ponad 16 km. na godzinę, a w południe zmuszeni byliśmy po parę godzin odpoczywać.
21-go lipca przez Modlin wróciliśmy do Warszawy po przejechaniu 64 km.
Ogólną ilość – 1180 km. przejechaliśmy w 70 ½ godziny (…).”


Jeśli posiadacie jakieś stare lub interesujące pamiątki związane z Naszym klubem bardzo prosimy o kontat: darek.chojnacki@legionisci.com.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

+dodaj komentarz
(L)istek - 09.05.2020 / 22:20, *.play-internet.pl

I oni życie przeżyli.Ja też lata 90'Ale jak patrzę na młodzierz to oni nie mają pojęcia(spanie w namiocie,konserwy)OCB.

odpowiedz
Legionista - 10.05.2020 / 11:08, *.plus.pl

@(L)istek:
Racja w 100%. Teraz większa część małolatów żyje w wirtualnym świecie. A prawdziwe życie toczy się obok i nie trzeba mieć olbrzymich pieniędzy aby planować i przeżywać super przygody.

odpowiedz
ja - 11.05.2020 / 18:55, *.chello.pl

@(L)istek:
Ta wszystko co teraz to złe, a jak ty byłeś młody to w latach 90 było wszystko super. I jeszcze to porównanie ludzi przedwojennych co najpierw kręcili tysiące kilometrów na rowerze, a później przeżyli wojnę (albo niestety nie) do twoich "super wypraw" z konserwą pod namiocik.

Dzisiaj niejednokrotnie młodzi robią rzeczy, które się chociażby tobie w latach 90 nie śniły. Najpierw obejrzy w internecie jak ktoś coś robi, a później sam tego próbuje. Jak już jesteśmy przy kolarstwie to wiesz co dzisiaj 14 latkowie potrafią zrobić na rowerze?

odpowiedz
(L) - 09.05.2020 / 18:02, *.chello.pl

Rewelacja! Super że udało się uratować taki dokument.
Ciekawe ile jeszcze jest takich nieznanych artefaktów?

odpowiedz
oLaf - 09.05.2020 / 20:26, *.vectranet.pl

@(L): niesamowite znalezisko, podejrzewam, że raczej b. mało mogło się innych zachować bo - wiadomo- Niemcy spalili pawie całą W-wę w 1944r.

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.