REKLAMA
REKLAMA

Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Widzewem

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com

W niedzielę Legia Warszawa wygrała z Widzewem Łódź 3-1. "Wojskowi" wciąż pozostają niepokonani w tym sezonie w Ekstraklasie. Zapraszamy do zapoznania się z notami, jakie przyznaliśmy legionistom.

Ernest Muci - Przez całe spotkanie nie zszedł poniżej dobrego poziomu. Otworzył wynik bardzo mądrym strzałem, który nie był mocny lecz precyzyjny. Następnie podobnym uderzeniem ponownie zapewnił drużynie prowadzenie. Grał bardzo dynamicznie, nie trzymał bezsensownie futbolówki przy nodze. Jego grę bardzo dobrze się oglądało. Dużo biegał, starał się, ale najważniejsze, że był skuteczny. Przy owacjach opuścił murawę w 85. minucie.



Radovan Pankov - Pokazał się ze świetnej strony, w defensywie grał odważnie, ostro, a dodatkowo najczęściej czysto. Momentami dla łodzian był nie do przejścia. Często wchodził w pojedynki, zdecydowaną większość wygrywał. Dodatkowo chciał podłączać się do ofensywy. Serb szukał podaniami wyżej ustawionych kolegów, najczęściej Wszołka lub Baku. To właśnie do pierwszego z nich zagrał świetną piłkę pod koniec pierwszej połowy. Akcja, gdy Rosołek skiksował rozpoczęła się właśnie od Pankova. Można powiedzieć, że w spotkaniu z Widzewem zagrał po profesorsku.

Elitim - Od czasu popełnionego błędu w meczu z Austrią Wiedeń nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Elitim błyszczy w środku pola, jest dynamiczny, przyśpiesza grę "Wojskowych", a dodatkowo szuka ciekawych rozwiązań. Pomimo że w niedzielę nie zanotował asysty ani nie strzelił gola, był jednym z lepszych graczy na murawie. Miał spory udział przy drugim trafieniu warszawiaków, można powiedzieć, że akcja, którą wykończył Muci w dużej mierze spoczywała na barkach Kolumbijczyka. Dodatkowo dobrze spajał defensywę z ofensywą. Po prostu świetnie wykonywał swoje boiskowe zadania.

Kacper Tobiasz - Genialnie rozpoczął spotkanie z Widzewem. Wybronił strzał głową z bliskiej odległości Miloša, a chwilę później szybko wznowił grę dalekim podaniem. Zagrana przez niego futbolówka padła łupem Muciego, który z zimną krwią pokonał Ravasa. Podanie golkipera było idealne! Później Widzew nie zmusił bramkarza legionistów do trudnych czy ofiarnych interwencji. Co prawda Tobiasz nie zakończył meczu z czystym kontem, ale nie miał większych szans przy mocnym uderzeniu Sáncheza.

Josue - Spotkanie rozpoczął bardzo dobrze. Był ruchliwy, a dodatkowo bawił się z piłką na murawie. Później nieco przygasł, przydarzyło mu się kilka niedokładnych podań czy błędnych decyzji. Po zmianie stron ponownie był w gazie. Dawał Legii wiele, często szukał podaniami kolegów, a dodatkowo kilkakrotnie nieźle uderzył zza pola karnego. Był groźny, a przeciwnicy cały czas musieli na niego uważać. Pod koniec spotkania wykorzystał jedenastkę, a zdobycie bramki celebrował pod sektorem gości.

Bartosz Slisz - Pokazał się z dobrej strony. Już od kilku spotkań prezentuje wysoki poziom w środku pola. Na murawie bardzo ciężko pracował, skutecznie odbierał futbolówkę rywalom lub wybijał ich akcje z rytmu. Szczególnie w 36. minucie popisał się świetną interwencją, gdy zatrzymał Sáncheza. Nieco mniej go było w ofensywie niż zazwyczaj, ale tym razem to Elitim był bardziej widoczny z przodu. Opuścił plac gry w 71. minucie.

Steve Kapuadi - Jak na debiut, było nieźle. To było pierwsze spotkanie Kapuadiego od maja, a dodatkowo na pozycji centralnego stopera w trójce. Francuz zdecydowanie lepiej będzie się czuł jako półlewy defensor. W meczu z Widzewem grał solidnie, poza sytuacją, gdy legioniści stracili bramkę - były piłkarz Wisły Płock nie pomógł Ribeiro, który popełnił błąd. Wcześniej w 19. minucie niespodziewanie przepuścił futbolówkę do Tobiasza, czego nie spodziewał się golkiper. Gdyby nie te dwa błędy, z pewnością otrzymałby pozytywną ocenę. Kapuadi grał twardo, a szczególnie w drugiej połowie powstrzymywał wiele ataków rywali. Dodatkowo często podchodził nieco wyżej, ryzykował, ale był pewny i najczęściej skuteczny. Już w jakimś stopniu w tym spotkaniu pokazał, jak świetnie potrafi uruchomić któregoś z kolegów mocnym podaniem.

Paweł Wszołek - Na murawie spędził tylko pierwszą połowę, co pewnie miało związek ze zmęczeniem, gdyż w ostatnich tygodniach harował jak wół. W spotkaniu z Widzewem przez większość czasu był niewidoczny. Z niezłej strony pokazał się dopiero w samej końcówce pierwszej połowy. Wszołek otrzymał świetne podanie od Pankova, ruszył z futbolówką, następnie dograł celną piłkę do Rosołka. Szkoda, że napastnik zupełnie skiksował. Po spotkaniu "Wszołi" dowiedział się o powołaniu do reprezentacji Polski. Wielkie gratulacje, ono się jemu po prostu należało.

Blaz Kramer - Niestety, na boisku spędził tylko nieco ponad 15. minut. Snajper nie ma szczęścia, opuścił murawę z powodu kontuzji. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

Yuri Ribeiro - W niedzielę był najmniej pewnym stoperem legionistów. Z tego spotkania szczególnie zapamiętamy go z dwóch momentów. Jak dziecko dał się ograć Sánchezowi, który następnie wpisał się na listę strzelców. W tej sytuacji obrońca nie powinien atakować wślizgiem, a raczej spokojnie starać się powstrzymać napastnika. Drugi moment to z udział przy trafieniu Muciego. Ribeiro na jeden kontakt zagrał z Elitimem, który następnie wprowadził futbolówkę w pole karne rywali. Ogółem grał przyzwoicie, ale bez fajerwerków, jednak takich zachowań jak przy straconym golu musi się wystrzegać.

Patryk Kun - W 5. minucie zupełnie zgubił Miloša, który następnie zagroził bramce legionistów. Ogólnie Kun miał spore problemy z Chorwatem, który często go mijał czy wygrywał siłowo. Później jego gra w defensywie nieco się ustabilizowała, ale w ofensywie wciąż nie wyglądał najlepiej. Był szybki i dynamiczny, ale brakowało dokładnego dogrania. Trzeba mu oddać, że dobrze pokazuje się do gry, lecz niekiedy koledzy z tego nie korzystają bądź on sam gubi się z futbolówką.

Zmiennicy

Marc Gual - Na boisku zameldował się w 71. minucie. W końcówce spotkania błysnął. Najpierw zabawił się z defensywą łodzian, ale Pekhart zmarnował jego podanie. Później wywalczył dla warszawiaków rzut karny, którego na gola zamienił Josue. Właśnie takie wejścia na boisko powinni notować ofensywni gracze.

Tomas Pekhart - Wszedł na boisko w 71. minucie. Miał dwie okazje, aby wpisać się na listę strzelców. Najpierw jego uderzenie głową obronił Ravas, a następnie nie trafił w piłkę z bliskiej odległości. Szczególnie tę drugą okazję powinien zamienić na gola. Na murawie sporo walczył o futbolówkę.

Igor Strzałek - Grał za krótko, aby ocenić.

Makana Baku - Na murawie zameldował się po pierwszej połowie. Grał na lepszej dla siebie flance, więc wydawało się, że miał wszystko, aby pokazać swoje umiejętności. Niestety, Niemiec zawiódł. Można go pochwalić jedynie za dogranie do Pekharta w 78. minucie. Poza tym grał przeciętnie.

Maciej Rosołek - Wszedł na murawę za kontuzjowanego Kramera, a zszedł w 71. minucie. Przez ten czas miał jedną wyśmienitą okazję, którą powinien zamienić na gola. Rosołek fatalnie skiksował, a było to dobre miejsce do oddania strzału, dodatkowo podanie Wszołka nie było trudne. Nie dał Legii za wiele w tym spotkaniu.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.