Puchar Polski
faza grupowa

7000
Szczecin
23.10.2004
17:30
Pogoń Szczecin
Legia Warszawa
Pogoń Szczecin
3-0
Legia Warszawa
57' Bugaj
86' Grzelak
90+3' Grzelak
(0-0)
80 Krzysztof Pilarz
18 Tomasz Parzy 71'
25 Sergio Batata 82'
13 Julcimar
15 Nascimento Rodrigo
18 Przemysław Kaźmierczak
7 Rafał Grzelak
25 Krzysztof Michalski
27 Mariusz Masternak
30 Artur Bugaj 89'
78 Olgierd Moskalewicz
0 Mauro Sergio da Silva
2 Michał Łabędzki 89'
21 Bartosz Fabiniak
9 Maciej Terlecki
6 Łukasz Trałka 82'
33 Paweł Magdoń 71'
0 Giuliano Marinho dos Santos
Artur Boruc 1
Wojciech Szala 3
Marek Jóźwiak 4
Tomasz Sokołowski II 6
Łukasz Surma 4
89' Piotr Włodarczyk 33
Marek Saganowski 9
75' Marcin Smoliński 10
65' Jakub Rzeźniczak 25
Eddie Stanford 26
Tomasz Kiełbowicz 11
Andrzej Krzyształowicz 12
75' Ireneusz Kowalski 15
Maciej Korzym 11
Jacek Magiera 38
Dariusz Dudek 33
89' Radosław Wróblewski 8
65' Tomasz Sokołowski I 23
Trener: Bohumil Panik
Asystent trenera: Sławomir Rafałowicz
Kierownik drużyny: Ryszard Mizak
Lekarz: Dariusz Lejman
Masażyści: Dariusz Dalke, Radosław Pacuła
Trener: Krzysztof Gawara
Asystent trenera: Jacek Zieliński
Kierownik drużyny: Ireneusz Zawadzki
Lekarz: Stanisław Machowski
Masażyści: Zbigniew Sęktas, Jerzy Somow
Sędziowie
Główny: Zbignmiew Marczyk (Pila)
Relacja

Legia na łopatkach

To już czwarta porażka Legii w rundzie jesiennej. Po dwóch przegranych meczach z Austrią Wiedeń, oddaniu 3 punktów na własnym stadionie z Groclinem (który notabene przegrał w sobotę na Konwiktowskiej) przyszła pora na porażkę w meczu Pucharu Polski. W piątek legioniści mieli poznać nowego trenera, jednak Josef Chovanec zrezygnował w ostatniej chwili z tej intratnej posady. Kto wie czy nie zrobił dobrze, bo przejmować tak słabo spisującą się Legię w środku rundy to spore ryzyko. W sobotę w Szczecinie byliśmy świadkami jednostronnego meczu. Pogoń wygrała bezdyskusyjnie i zasłużenie. Dwóch legionistów nie dotrwało do 90 minuty...

Od samego początku lepiej spisywali się gospodarze. Już w 5 minucie Pogoń wywalczyła pierwszy rzut rożny, a po wrzutce Krzysztof Michalski uderzył głową tuż obok słupka bramki strzeżonej przez Artura Boruca. Legia odpowiedziała strzałem Eddiego Stanforda, który nieoczekiwanie po udanych występach w rezerwach Legii wskoczył do pierwszej jedenastki. Mecz się wyrównał. W między 15 a 25 minutą gospodarze wykonywali kilka rzutów rożnych, próbowali strzelać, ale bez efektu. Legia odpowiedziała szybką kontrą Smolińskiego z Włodarczykiem. Ten ostatni dobre podanie od młodego legionisty na 16 metr, ale tradycyjnie nie trafił w bramkę... Legia próbowała nadal - strzał Włodarczyka zablokował Julcimar, a Saganowski uderzył obok bramki. W końcówce pierwszej połowy żółtą kartkę otrzymał Marek Saganowski za niebezpieczny atak na Parzego.

Po zmianie stron Pogoń ruszyła do ataku. W 49. minucie Batata przedarł się prawą stroną i strzelał z ostrego kąta - na szczęście niecelnie. Jednak celnie było w 57. minucie, kiedy to błąd popełnił Jakub Rzeźniczak. Młody obrońca stracił piłkę na rzecz Moskalwsicza. Ten podał do Bugaja, który popędził na bramkę Boruca i pewnym strzałem strzelił gola. W tym momencie najlepiej byłoby gdyby sędzia zakończył mecz, a my tą relację. Niestety ostatnie pół godziny były katastrofalne dla Legii! W 60. minucie żółtą kartkę otrzymał Stanford, a chwilę później za faul bez piłki wyleciał z boiska Tomasz Sokołowski II. W związku z tym trenerzy Gawara i Zieliński musieli coś zmienić w ustawieniu drużyny. Z boiska zszedł Rzeźniczak, a jego miejsce zajął Sokołowski I. A Pogoń grała swoje, kontrolując sytuację na boisku. Na murawie pojawił się Ireneusz Kowalski (zastąpił Smolińskiego), a zszedł Marek Saganowski - ponieważ otrzymał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę za chyba niepotrzebny faul na Julcimarze. Legia musiała więc kończyć mecz w "dziewiątkę", a gospodarze znakomicie to wykorzystali. W 86. minucie bardzo dobrze spisujący się Grzelak zabrał piłkę Jóźwiakowi i podwyższył na 2-0. W doliczonym czasie gry "Portowcy" przeprowadzili jeszcze jedną bramkową akcję. Moskalewicz otrzymał podanie na 20 metr i dostrzegł niepilnowanego na lewej stronie Grzelaka... który technicznym strzałem pokonał Boruca.

W podsumowaniu napiszemy tylko, że po 3 spotkaniach w fazie grupowej Pucharu Polski Legia ma 6 punktów na 3 spotkania. Kolejny mecz już za niecały tydzień, a będzie to mecz rundy, bo jedziemy na boisko lidera ekstraklasy. Początek spotkania w piątek o 20.

Autor: Woytek

Minuta po minucie










Relacja z trybun

Zły wynik w cieniu dobrej zabawy

Na mecz zgody nikogo nie trzeba było specjalnie namawiać. Niestraszna była odległość, słaba gra naszych piłkarzy czy chłodna, październikowa pogoda. Akcja "Pogoń" rozpoczęła się już w piątek w nocy i trwała do ostatniego pociągu, który dojeżdżał do stacji Szczecin Główny około 15-stej. Od rana można było zobaczyć w portowym mieście wymieszane barwy Pogoni i Legii, kupić i wypić sobie z przyjaciółmi piwo marki "Bosman" czy zwyczajnie pozwiedzać. Szczecin przywitał nas, niestety, chłodem i deszczem. Na szczęście nie popadało długo - być może ktoś "na górze" stwierdził, że psucie nam dobrej zabawy mija się z celem. Tego, ilu legionistów dojechało do Szczecina, nie można z całą pewnością stwierdzić. Podana liczba 300-stu może być trochę myląca – wszak towarzystwo przemieszczało się między sektorami i ciężko określić, czy każda osoba siedząca w sektorze Legii w naszych barwach była z Warszawy lub czy w młynie Pogoni nie zaplątał się jakiś legionista :). Pogoń przekazała nam 300 darmowych wejściówek, które można było nabyć jeszcze w Warszawie i kolejne kilkaset biletów w cenie 15 zł. To oczywiście tylko jedna z form okazywania sobie przez nas przyjaźni, tego dnia mogliśmy liczyć na dużo więcej sympatycznych gestów.
Chociaż stadion przy Twardowskiego nie zapełnił się do ostatniego miejsca, po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że ilość nie przekłada się na jakość. Na wejście piłkarzy ultrasi ze Szczecina przygotowali oprawę składającą się z sektorówki, kartoników w barwach Pogoni i serpentyn. Doping trwał od 1 do ostatniej minuty, był urozmaicony i dość równy. Kilkakrotnie młyn Pogoni "namawiał" legionistów do wspólnego śpiewania i nad stadionem rozlegało się głośne: "Legiaaaa, Pogoń, Legiaaa, Pogoń!". Legioniści nie pozostawali dłużni, chwila nauki i nad boiskiem unosił się śpiew na melodię jednego z naszych ostatnich hitów a brzmiał on: "Ole olee, ole olaaa i tylko Legia, Legia Warszawa! Ole olee, ole olaaa i tylko Pogoń, Pogoń szczecińska!" Jeszcze w trakcie pierwszej połowy doszło do zamieszania, w wyniku którego za trybunami pokazali się panowie policjanci, rozpoczynając "tradycyjną" kanonadę. Wszystko przez ochronę, która odsyłała kibiców spod jednego wejścia do drugiego. Po obejściu stadionu dookoła część fanów straciła cierpliwość i postanowiła wejść przez pierwszą lepszą bramkę, co nie spodobało się policji.
Mimo marnej gry zawodników grających z eLką na piersi bawiliśmy się bardzo dobrze i tylko co jakiś czas na naszych twarzach malowało się niedowierzanie, rozczarowanie czy wreszcie spory niesmak (to po 3 bramce dla Pogoni...). Kibice Pogoni nie pozwolili nam jednak zbyt długo martwić się fatalną postawą naszych grajków, szybko otrzymaliśmy wokalne wsparcie: "Jesteśmy z wami, hej Legio...". Po meczu piłkarze Pogoni podbiegli pod nasze sektory i podziękowali za doping zarówno Pogoni jak i nam, nasi piłkarze początkowo chyłkiem umknęli w stronę szatni, ale za chwilę oprzytomnieli i wrócili do nas podziękować za nasz wysiłek, doping i przejechane za Legią kilometry. W tym czasie podstawiony już został specjalny autobus, który odwoził na dworzec tych warszawiaków, którzy chcieli wcześniej wyruszyć do domu. Na miejscu okazało się, że pociąg ów obrał kierunek krakowski, a jechał przez … Sosnowiec :). Duża część fanów skorzystała z takiego udogodnienia, meldując się rano w mieście nad Brynicą, gdzie w niedzielę Zagłębie podejmowało Widzew. Reszta legionistów została umacniać zgodę, część wróciła do Warszawy nocnymi pociągami, część postanowiła wykorzystać końcówkę weekendu na zabawę. Ta część z nas, która następnego dnia wspierała Zagłębie, dotarła do Warszawy dopiero w niedzielę wieczorem, po prawie 2 tysiącach kilometrów spędzonych w pociągach, z uśmiechem oznaczającym dobrą zabawę i niedosytem jeżeli chodzi o wyniki sportowe, zarówno nasze jak i przyjaciół Sosnowca. Wyniki i piłkarze się zmieniają, nasze eskapady ciągle trwają ! Do zobaczenia na kibicowskim szlaku :-) !

Autor: turi

Komentarze (0)

© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.