Ekstraklasa
10. kolejka

10000
Kraków
29.10.2004
20:00
Wisła Kraków
Legia Warszawa
Wisła Kraków
2-0
Legia Warszawa
2' Kłos
68' Żurawski (k)
(1-0)
99 Radosław Majdan
44 Marcin Baszczyński
7 Maciej Stolarczyk
10 Nikola Mijailović
2 Tomasz Kłos
5 Marek Zieńczuk
8 Mauro Cantoro
0 Mirosław Szymkowiak
77 Damian Gorawski 60'
79 Maciej Żurawski
21 Tomasz Frankowski 89'
0
16 Jacek Kowalczyk
14 Mariusz Kukiełka 89'
9 Aleksander Kwiek 60'
85 Martins Ekwueme
27 Temple Omeonu
28 Marcin Kuźba
Artur Boruc 1
Wojciech Szala 3
81' Marek Jóźwiak 4
Jakub Rzeźniczak 25
Tomasz Kiełbowicz 11
Tomasz Sokołowski II 6
Łukasz Surma 4
Marcin Smoliński 10
66' Tomasz Sokołowski I 23
44' Radosław Wróblewski 8
Marek Saganowski 9
Andrzej Krzyształowicz 12
44' Piotr Włodarczyk 33
Maciej Korzym 11
Mirko Poledica 4
Jacek Magiera 38
81' Dariusz Dudek 33
66' Ireneusz Kowalski 15
Trener: Henryk Kasperczak
Asystent trenera: Jerzy Kowalik
Kierownik drużyny: Jerzy Kowalik
Lekarz: Jerzy Zając, Mariusz Urban
Masażyści: Zbigniew Woźniak
Trener: Krzysztof Gawara
Asystent trenera: Jacek Zielinski
Kierownik drużyny: Ireneusz Zawadzki
Lekarz: Stanisław Machowski
Masażyści: Jerzy Somow, Zbigniew Sęktas
Sędziowie
Główny: Lubosz Michel (Słowacja)
Asystent: Vladimir Medved (Słowacja)
Asystent: Stefan Pastorek (Słowacja)
Techniczny: Piotr Maurek
Relacja

Nie było niespodzianki

Piłkarze Legii doznali drugiej porażki w lidze. Tym razem lepsi się okazali piłkarze Wisły, którzy zasłużenie wygrali 2-0 po bramkach Kłosa i Żurawskiego. Legia zawiodła - zaprezentowała się przeciętnie. Krakowianie grali lepiej, ale tylko momentami. I to wystarczyło by zdobyli 3 pkt.

Mecz rozpoczął się od składnych ataków Wisły, która zdobyła wyraźną przewagę w polu. Krakowanie grali jak z nut i z łatwością przedostawali się pod bramkę Artura Boruca. Już w 3 min gospodarze zdobyli prowadzenie. Po rozegraniu rzutu rożnego Marek Zieńczuk zacentrował na pole karne Legii, a Tomasz Kłos głową posłał piłkę do siatki.

Wisła nie zwolniła tempa po zdobyciu prowadzenia. Gospodarze nadal atakowali, z łatwością ogrywając obrońców Legii. I stwarzając wiele sytuacji strzeleckich. Dwukrotnie sam na sam z Borucem znalazł się Tomasz Frankowski, ale bramkarz Legii wyszedł obronną ręką z opresji. Chwilę później obronił silny strzał pod poprzeczkę Macieja Żurawskiego. Boruc efektownie wyłapał także piłkę po precyzyjnym uderzeniu Mirosława Szymkowiaka. Bramkarz gości należał do najlepszych zawodników na boisku i uratował swój zespół przed utratą dalszych goli.

Goście grali tylko jednym napastnikiem, Markiem Saganowskim i pięcioma pomocnikami. Legioniści zagęścili środek boiska, jednak nie byli w stanie przeszkodzić dobrze dysponowanym wiślakom w przeprowadzaniu akcji ofensywnych. Po 20 minutach mecz się wyrównał. Wisła zwolniła tempo, a Legia przyspieszyła, stwarzając kilka groźnych sytuacji podbramkowych. W 22 min Marek Saganowski przelobował Radosława Majdana, ale piłka minęła cel. 10 min później Marcin Smoliński silnie strzelił z 16 metrów, jednak minimalnie przestrzelił. Najbliższy zdobycia gola był w 44 min Tomasz Sokołowski I. Ograł obrońców Wisły i strzelił celnie z 12 metrów, ale Majdan z najwyższym trudem odbił piłkę nogą.

W drugiej połowie Wisła przeważała, jednak jej ataki nie były już tak groźne, jak przed przerwą. Krakowianie razili zwłaszcza
niedokładnymi podaniami w okolicy pola karnego gości. Rzadko też decydowali się na strzały. Najwięcej zamieszania w obronie legionistów stwarzał Maciej Żurawski, którego obserwowali podczas tego meczu wysłannicy włoskiego Udinese oraz Ajaksu Amsterdam. W 53 min Żurawski po podaniu Szymkowiaka znalazł się sam na sam z Borucem, jednak minimalnie spudłował. W tym okresie gry legioniści ograniczali się do obrony własnej bramki i rzadko kontratakowali.
W 68 min było już 2:0 dla mistrzów Polski. Dobrze grający Maciej Żurawski uciekł obrońcom Legii i szykował się do strzału, ale został sfaulowany przez Tomasza Kiełbowicza. Sędzia podyktował rzut karny. Poszkodowany pewnie wykorzystał "11" i losy meczu były już właściwie przesądzone.

Utrata drugiego gola nie poderwała warszawian do ambitniejszej walki. Legioniści wyraźnie stracili nadzieje na wywiezienie z Krakowa przynajmniej remisu i grali niemrawo, bez determinacji.
Także wiślacy, zadowoleni z wyniku, zwolnili tempo i szanowali
piłkę.

Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem krakowian, którzy byli
zespołem wyraźnie lepszym. A już w najbliższy piątek na Łazienkowskiej derby Warszawy. Wszystkich serdecznie zapraszamy!

Autor: Woytek

Minuta po minucie










Relacja z trybun

Jeżeli walczysz - rób to z honorem

Podczas wyjazdu do Poznania zastanawialiśmy się nad przyczyną naszej kiepskiej frekwencji wyjazdowej. Temat wrócił przy okazji wyjazdu do Krakowa... Mniej niż połowa sprzedanych wejściówek to żenada w naszym wykonaniu. Jeszcze w zeszłym roku zainteresowanie takim wyjazdem przejawiało grubo ponad tysiąc osób... Z powodu nikłego zainteresowania, nie doszedł do skutku pociąg specjalny, organizowany przez Stowarzyszenie. Trzeba więc było znaleźć zastępczy transport.
Jedni wybrali podróż pociągami, inni zdecydowali się na wyjazd samochodowy. W obu przypadkach trafiliśmy na przeszkody. Ekipa poruszająca się koleją miała problemy z kanarami oraz policją. Poruszający się samochodami musieli zmagać się z ogromnymi korkami. Te utworzyły się przed Radomiem... Niestety przez nieplanowany godzinny postój w tym rejonie, szanse na dotarcie do celu na czas zmalały do minimum. Rozpoczęło się odliczanie kilometrów i spoglądanie na zegarek. Przepisy drogowe zeszły na dalszy plan i dzięki temu do samego Krakowa wjechaliśmy wraz z rozpoczęciem meczu. Na sektor dotarliśmy dopiero w 25 minucie. Bramki chipowe dały znak "proszę wejść" i po dokładnej rewizji mogliśmy dołączyć do ok. 200 legionistów zajmujących już miejsca na sektorze dla gości. Wcześniej ekipa pociągowa została dostarczona na stadion Wisły podstawionym autobusem. Problemów z wejściem nie miały nawet osoby nieposiadające chipów - tacy delikwenci byli jedynie spisywani z dowodów. Tak więc zrzucanie naszej kiepskiej frekwencji na "wyjazdówki" - mijałoby się z prawdą.
Już kilka dni przed meczem Wiślacy poinfomorwali nas, że przed meczem minutą ciszy chcą upamiętnić śmierć jednego ze swoich kibiców... Oczywiście uszanowaliśmy tę chwilę i przed minutę cały stadion milczał. Następnie zaśpiewaliśmy "Deyna Kazimierz - nie rusz Kazika, bo zginiesz", przywołując zachowanie Krakusów, podczas podobnego momentu na naszym obiekcie. Kibice "Białej Gwiazdy" odpalili krzyż z rac. Ponadto przez całą pierwszą połowę nie prowadzili dopingu. Na X pojawiła się czarna folia, a na dole transparent z ksywą tragicznie zmarłego Wiślaka. Ten sektor przez cały mecz pozostał pusty. My również odnieśliśmy się do krakowskich klimatów. Około 25 minuty wieszamy transparent "Ze sprzętem nie jesteś dla nikogo wzorem. Jeżeli walczysz - rób to z honorem!!!". Ze strony gospodarzy otrzymujemy brawa. Ci wywiesili transparent z hasłem "Pozdrowienia do więzienia..." a po jego prawej stronie mniejsze płótna z ksywami Krakusów...którzy przebywają w miejscu odosobnienia lub nie ma ich już na tym świecie.
Wiślacy milczeli przez 45 minut. Oczywiście znaleźli się tacy, którzy nie utrzymali języka na wodzy i nie mogli oprzeć się bluzgom na nasz klub. Nic sobie z tego nie robiąc, przez całą pierwszą część meczu dopingujemy Legię. Niestety już w 3 minucie meczu tracimy bramkę. Wyniki nie są w stanie nas zniechęcić i przez cały czas z naszego sektora dochodził śpiew legijnej braci. Naszą radość po bramce Saganowskiego stonował arbiter, sygnalizując pozycję spaloną. Gdy sędzia w końcu zakończył pierwszą część spotkania, cały stadion ryknął "Legia to stara...". Standard.
W przerwie niestety zabrakło zimnych napojów w cateringu. Nie było więc czym "potraktować" zmęczonego śpiewem gardła. Przed rozpoczęciem drugiej połowy zdejmujemy transparent, odsłaniając ponownie 7 naszych płócien. Wisła po przerwie pokazała doping na bardzo dobrym poziomie. Trzeba przyznać, że gdy śpiewali wszyscy - robiło to niesamowite wrażenie. Z oprawy, miejscowi pokazali jedynie swoją największą flagę sektorową. Ta rozwijana było nietypowo - od środka, na boki. Gdy już została rozciągnięta na całej długości trybuny gospodarzy, fani poruszali flagą w lewo i w prawo. My tymczasem próbowaliśmy przebić się z dopingiem. Momentami sztuka ta udawała nam się. Nasza grupa cały mecz zachowywała się bardzo spokojnie. Nie było żadnych zgrzytów. W drugiej połowie jeden z policjantów miał jakieś "ale" do "Różyka", prowadzącego doping z ogrodzenia. Prowokacyjne zachowanie funkcjonariusza na szczęście nie spowodowało zamieszek. Był natomiast akcent humorystyczny, w postaci piosenki "Nie zadzieraj nosa" do nadgorliwego policjanta ;-)
W końcówce, mimo wyniku 2-0 dla Wisły, cały czas jedziemy hitem "Ole ole...". Wiślacy z trybuny głównej cichli, my tymczasem dopiero się rozkręcaliśmy. Kilku warszawiaków postanowiło pozbyć się górnej części garderoby. Wobec ciepłego wieczora, zapalenie płuc raczej nie grozi.
Spotkanie zakończyło się naszą porażką. Piłkarze po raz kolejny nie wykazali zainteresowania podziękowaniem nam za "fatygę". Po raz kolejny musieliśmy ich zachęcić, aby podeszli pod nasz sektor. Wydaje się to trochę nienormalne. Mimo beznadziejnej gry, piłkarze mogą liczyć na doping przez całe mecze. Tak trudno podejść pod sektor i podziękować kibicom? Dodajmy, że nasza pieśń "Ole, ole" cały czas nie milkła. Stadion opustoszał, zostaliśmy na nim tylko my. Jeszcze przez około pół godziny musieliśmy siedzieć na sektorze, zanim zostaliśmy wypuszczeni. Zdecydowana większość osób wsiadła do podstawionego autobusu. Byli też tacy, którzy "wybili" się ze stadionu na miasto. Mimo późnej pory, można było pozwiedzać Gród Kraka oraz napić się piwka w knajpie. Zwiedzanie zwiedzaniem, ale w końcu przyszła i na nas pora i wyruszyliśmy do zdecydowanie najpiękniejszego miasta pod słońcem.
A za tydzień derby... Już dziś zapraszamy na to spotkanie! Pamiętajcie, żeby zabrać choć jedną osobę, która nie wybierała się na ten mecz! Pokażmy się z jak najlepszej strony!

Autor: Bodziach

Komentarze (0)

© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.